Przedział #3

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Go down

Przedział #3

Pisanie by Kronikarz on Sob Cze 08, 2013 3:48 pm

***
avatar
Kronikarz
ADMIN

Liczba postów : 513
Galeony : 491

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #3

Pisanie by Spencer Scythe on Pią Sie 16, 2013 12:03 pm

Na peronie 9 i 3/4 zjawił się sam. Ojciec nie miałby czasu go odprowadzać, zresztą po co? Przecież był już za stary, żeby ktokolwiek musiał go niańczyć. Gdy tylko wszedł do pociągu, pierwsze co zrobił to postarał się znaleźć wolny przedział. Nie chciałby musieć się z kimkolwiek dzielić, bo inni ludzie byli raczej irytujący. A nawet gdyby chciał, to tych osób było tak niewiele, że szanse na znalezienie ich w pociągu były znikome. No może i były, ale za bardzo go kusiła książka. Usiadł więc sobie spokojnie w pustym przedziale i zaczął wertować bardzo stronniczą księgę, nazwaną "Dlaczego mieszkańcy Gryffindoru mają wszelkie możliwe problemy emocjonalne".
avatar
Spencer Scythe
RAVENCLAW

Liczba postów : 146
Galeony : 65
Skąd : Paryż
Multikonta : Gilgamesh von Grossherzog

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #3

Pisanie by Michael Cousland on Pią Sie 16, 2013 2:51 pm

Kto by chciał się w niej zakochać? Oczywiście, że Misiek. On się w niej zakochał i ma nadzieję, że dziewczyna również. Fakt, przyjaźnią się, lecz gryfon liczy na coś więcej. Tak bardzo chciałby się przekonać, że Meg odwzajemnia jego uczucia.
- Właśnie, ja bym bez Ciebie Meg, tu nie poradził. Moje mięśnie dziś nie nadają się do walenia uczniów pałką po głowie, chodź kto wie? Z przyjemnością paru osobom strzaskałbym głupią czaszkę.- odparł. Kogo miał na myśli? Oczywiście, że m.in. Saw i Raye. Obie zasłużyły sobie na pałkę, lecz woli o tym Megan nie mówić. Jeszcze uzna, że on bije dziewczyny i ich przyjaźń zostanie zerwana.
No cóż, o żadnym nowym klubie nocnym nie słyszał, bo by już tam się zaprzyjaźnił z kilkoma osobami. Po co? Aby kupować potajemnie whiskey oczywiście. On już ma znajomości w paru klubach i bez żadnych przeszkód sprzedają mu alkohol. Biedna Lily o tym nie wie, i niech tak zostanie. Jeszcze zawału by dostała, gdyby o tym od niego usłyszała.
- Nie wiem. Podobno chodzą plotki, że ten Black chce dorwać młodego Pottera. Ale plotki lubią być często skonstruowane tak, aby wywołać w nas strach. Ale głupotą by było, gdyby się ich ucieczką nie interesować.- odparł gryfon. Przypomniał sobie rozmowę z rodzicami, którzy próbowali go przekonać, by zaniechał organizowania imprez na terenie szkoły, póki ci uciekinierzy chodzą wolno. On się oczywiście nie zgodził, bo gdy nie ma imprezy, to się nudzi. A do nauki to go oddziela pięciometrowa drabina.
Przepuścił Meg, gdy weszła bez słowa do przedziału, gdzie Spencer był pochłonięty swoją nową lekturą. Zadziwiające, że on umiał czytać, doprawdy. Michaś sądzi, że on te wszystkie swoje słowniki chowa pod poduszką i w ten sposób czerpie swą wiedzę. Widocznie się pomylił. Zamknął drzwi od przedziału i umieścił swoją walizkę na górze. Zainteresowany Krukonem Misiek, podszedł do niego.
- Co czytamy?- powiedziawszy wyciągnął mu książkę z ręki i spojrzał na okładkę.
- Dlaczego mieszkańcy Gryffindoru mają wszelkie możliwe problemy emocjonalne - przeczytawszy na głos tytuł książki, roześmiał się.
- Czyżbyś był zainteresowany jakąś Gryfonką, że chcesz poznać ich problemy emocjonalne?- spytawszy się usiadł naprzeciwko Krukona cicho się śmiejąc. No doprawdy, krukon czytający o gryfonach. Gdyby o tym inni wiedzieli.
avatar
Michael Cousland
GRYFFINDOR

Liczba postów : 111
Galeony : 37
Skąd : Wiltshire

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #3

Pisanie by Megan Vaye on Pią Sie 16, 2013 3:02 pm

Megan słysząc odnośnie pomocy w przedostaniu się do jakiegoś przedziału, odrzuciła teatralnie włosy do tyłu i mrugnęła do Niego.
- Wiadomo, jestem po prostu niesamowita. - dodała jeszcze posyłając mu uśmiech.
Jakie zerwanie znajomości? Czyżby Michael nie widział ile razy Megan przywaliła niektórym osobom? I to nie było zależne od tego czy ktoś jest mężczyzną czy kobietą. Megan gdy była zła, albo ktoś ją naprawdę zdenerwował, potrafiła uderzyć, albo też pobić osobę odpowiedzialną za zdenerwowanie jej. I jeśli to był facet, uderzyłaby faceta, a jeśli kobieta, rzuciłaby się na wredną babę. Poza tym jeszcze powiedzmy sobie szczerze, ale na boisku również uderzyła parę razy koleżanki z innej drużyny. Więc jeśli chłopak by uderzył dziewczynę, owszem byłaby w szoku, że Michael kogoś uderzył, ale gdyby znała powód pewnie by się na to nie zdenerwowała.
Na plotkę odnośnie Syriusza Blacka i Pottera podniosła wysoko z zainteresowaniem brwi. To była dość ciekawa informacja. Ale w sumie. Potter był osobą która już dwa razy pokonała Voldemorta. Praktycznie to trzy, ale Meg nie uznawała pokonanie czarnoksiężnika kiedy chłopak miał niecały rok za wielkie osiągnięcie. Syriusz Black był jednym z popleczników Voldemorta, wiec może chciał zabić Harr'ego aby ucieszyć swojego Pana? Nie wiedziała tego.
W końcu weszła do przedziału. To było dziwne, że ta dziewczyna czuła się najlepiej w towarzystwie facetów. Może dlatego, że chłopacy nie byli takimi "słodziakami"? Może po prostu mówili prosto z mostu co myślą? Nie wie. Znaczy nie mówi na przykład o Nadii. Nadia to jej dobra przyjaciółka, ale to też dlatego, że obie mają dar jasnowidzenia. Ciekawe jak by zareagowali obaj koledzy gdyby się o tym dowiedzieli. Czy dalej by chcieli się z nią spotykać? Nie wiedziała. Michael gdy tylko wszedł do przedziału zabrał książkę koledze, podczas gdy dziewczyna wrzucała swój bagaż na półkę, po czym spoczęła na siedzeniu kładąc nogi w glanach i okryte miniówką na siedzenie naprzeciwko.
- Spenc, zakochałeś się? Nie mów, że już nie wielbisz mojej osoby bo jak tylko pociąg ruszy to rzucę się przez okno.- powiedziała teatralnym głosem załamanej zakochanej dziewczyny.
- Naprawdę nie masz co czytać? Myślałam, że będziesz bardziej siedział na Historią Magii albo... jak to się nazywa? Edukacja Seksualna? Serio, nie wiesz co i jak się robi kiedy dwie osoby są same w pokoju?- zadrwiła z przyjaciela poprawiając gorsetową bluzkę.
avatar
Megan Vaye
RAVENCLAW

Liczba postów : 138
Galeony : 100
Skąd : Anglia
Multikonta : Évelyne La Burn

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #3

Pisanie by Spencer Scythe on Pią Sie 16, 2013 3:23 pm

Kiedy tylko zobaczył kto się do niego dosiadł, poczuł się jak na lekcji eliksirów. Niby dobrze, ale jednak nie do końca. To pewne że przy Michaelu nie będzie mógł sobie spokojnie poczytać. Spencer uważał go za palanta. Ale lubił tego palanta, chociaż nie przyznałby się do tego i publicznie najchętniej wetknąłby mu różdżkę w...NOS. Ale gdyby tylko ktokolwiek inny spróbował to zrobić, to Spencer musiałby ową osobę utopić w klozecie. Co nie zmienia faktu, że gdy Gryfon mu zabrał książkę, to miał ochotę własnie jego w tym klozecie utopić.
-Nie. Po prostu chciałem się dowiedzieć czy faktycznie to że zasługujesz na T z każdego suma, jest powodem tego że kiepsko radzisz sobie z kobietami.-odparł z szerokim uśmiechem, który zwykle się mu nie zdarzał. Zresztą poza Gryfonem chyba tylko Dawn widziała ten jego nadmiar "radości". Tak naprawdę to nie wiedział czy Michaś kiepsko radzi sobie z kobietami, ale kiedyś słyszał że takiego rodzaju teksty mogą ugodzić w dumę każdego faceta. Może i nie każdego, bo samego Spenca to nie ruszało, ale zdecydowanie oskarżenie o T z sumów już skończyłoby się krawą jadką. Wyciągnął różdżkę i niewerbalnie rzucił Accio na swoją książkę. Jak to przyjemnie gdy można używać czarów poza szkołą. Wsadził zakładkę i schował ją do bagażu. Wtedy przyjrzał się drugiej osobie, tym razem bardziej uważnie. Aż dziwne że zauważał Megan - należała do tych wyjątków wśród kobiet, które uważał za naprawdę atrakcyjne, a jej aktualny strój chyba miał być jakąś pułapką na mężczyzn. Na szczęście on nie był z tych którzy moczą szaty przedwcześnie.
-Przykro mi Meg, nie zgadłaś, nie zakochałem się. Ale nie przesadzaj, przecież doskonale wiesz że jesteś daleko w tyle za Największym Zbiornikiem Wiedzy Magicznej Na Wszelkie Tematy. Przecież to rzeczywiste-rzucił wzruszając ramionami. Na szczęście to była prawda, niestety nie dodał tego że Megan dzielnie walczy o to aby tą księgę prześcignąć, a to juz nie było przyjemne. No ale trudno. A co do jej próby z zakpienia męskości Spencera - nie ruszyło go to zupełnie. Chyba się rozstroiła przez wakacje, bo zwykle bardziej potrafiła mu dopiec. Ale cóż, wypadało jakoś odpowiedzieć nie do końca w swoim stylu.
-Owszem nie wiem. Dalej tego nie rozumiem, chyba będziesz musiała mi to pokazać jeszcze raz, bo się pogubiłem.
avatar
Spencer Scythe
RAVENCLAW

Liczba postów : 146
Galeony : 65
Skąd : Paryż
Multikonta : Gilgamesh von Grossherzog

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #3

Pisanie by Michael Cousland on Pią Sie 16, 2013 3:44 pm

-Jak zawsze.- odpowiedział. Ona zawsze jest niesamowita, Michaś potrafi to zauważyć. Lubi takie kobiety, które zamiast słowami, lubią fizyczny zadawać ból. Może nie taki mocny, ale wtedy przyjemnie się spogląda, jeśli to jest jego wróg. Uderzenie, krzyk, czysta przyjemność po prostu. Nie to, ze jest jakimś masochistą, ale no czasem wdaje się w bójki i zna ten ból.
Widząc pana Palanta, który był oburzony czynnością Michasia, gryfon uśmiechnął się zadowolony. Co z tego, że jest o rok starszy, gdy i tak nie będzie mądrzejszy od niego. Jakby książka miała powiedzieć, co masz robić w danej sytuacji.
- Niestety muszę Cię zawieść, ale SUM-y zdałem na wysokim poziomie, ale wolę się tym nei chwalić. Bo przecież nie jestem panem-wszechwiedzącym, jak ty. Ale gdzieś mi myszki podpowiedziały, że sam masz nie lepiej z kontaktami interpersonalnymi.- odparł jego atak. Może i nie miał samych W z każdego SUM-a, ale też nie miał żadnego T. Na te egzaminy musiał poświęcić jednak trochę czasu, bo pragnął dalej kontynuować tu naukę. I to w doborowym towarzystwie!
Miał ochotę rzucić książkę o podłogę, gdy ta mu wyleciała z rąk. No i popsuł całą zabawę, ten niedobry Krukon. Tak się Miśkowi nie robi. No ale ...
Pierwszą ich wypowiedź tylko wysłuchał, aczkolwiek został pole Megan do popisu.
- Wiesz co, zamiast Megan proponuję za manekina wziąć jakieś krzesło. Ono się nada dla ciebie idealnie, Spencer. A jeśli to jest mało, to zgłoś się do Snape'a. Podobno on z kimś jeszcze ma prowadzić te zajęcia. On ci z pewnością doradzi, co masz w takich sytuacjach zrobić.- powiedziawszy, na koniec się roześmiał. No naprawdę, ta cała Edukacja Seksualna dla Miśka wydaje się niepotrzebna. No proszę, takie rzeczy muszą być tylko dla idiotów, którzy nie wiedzą, co mają w takich momentach robić.
avatar
Michael Cousland
GRYFFINDOR

Liczba postów : 111
Galeony : 37
Skąd : Wiltshire

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #3

Pisanie by Megan Vaye on Pią Sie 16, 2013 4:01 pm

Może i Megan nie była w dobrej formie jeśli chodzi o dokuczanie Spencerowi, tylko dlatego, że miała kiepskie dni ostatnimi czasu. Jeszcze na dodatek siostrze się pogorszyło ostatnimi czasy, dlatego nie miała może aż takiej siły aby dokuczać chłopakowi. Jednak miała nadzieje, że jej się polepszy, a ona nie może się po prostu załamywać. Wiedziała, albo raczej miała nadzieje, że w końcu ta jej choroba ustąpi i będzie mogła bez problemu pójść do Hogwartu.
Co do stroju Meg, ona po prostu tak lubiła się ubierać. Nie żeby chciała poderwać kogoś. Po prostu lubiła łączyć ukazywanie swojej kobiecości ze swoim charakterem. A obecny jej strój idealnie to odzwierciedlał. Długie szczupłe nogi i płaski brzuch. Również pokazywał, że ta dziewczyna raczej potrafi o siebie zadbać a jeśli ktoś w to wątpił to wystarczyło spróbować. Chwulowo pałę do Quidticha Meg miała na wierzchu. Wystarczyło otworzyć torbę.
- Oj Spenc nie przesadzaj. To że cały czas dostaje szlabany nie znaczy, że jestem jakąś głupiutką dziewczyną, jak ta jedna ze Slytherinu... jak się ona zwie? Pansy Parkinson? - spytała machając ręką jakby próbowała odgonić jakąś natrętną muchę.
Zaśmiała się na komentarze chłopaków odnośnie edukacji seksualnej. Ale szczerze zastanawiała się sama czy by nie zapisać się do tej grupy. Przyszłaby tam w swojej sukience, chyba jedynej której posiadała. A jako, że była jedyna, to była wyjątkowa. Mała czarna, obcisła, z delikatnym acz kuszącym dekoltem. Ciekawe co mogli by jej ciekawego powiedzieć na temat edukacji seksualnej. Może by nauczyła się czegoś nowego? Ale potem stwierdziła, że pewnie by jej się to znudziło po 2-3 spotkaniach i by zrezygnowała, a wtedy pewnie by miała jakieś problemy. Aczkolwiek te zajęcia prowadził Snape, a to oznacza, że mogłaby jeszcze go podenerwować.
Zbliżyła się do Spancera chwyciła jego twarz w swoje dłonie i ścisnęła delikatnie aby wytworzyć z jego ust, jako taki dzióbek. Po czym szepnęła do Niego spokojnym głosem.
- Ależ kochanie... wybierz tylko termin, a ja ci pomogę wejść do Nieba.- mrugnęła do Niego ponownie po czym go puściła.
- No ale dobrze kochane dzióbki. To dla niektórych ostatni rok w Hogwarcie, a dla niektórych przed ostatni. Nie może on być nudny. Trzeba będzie podkręcić atmosferę. Jakieś propozycje? - spytała patrząc to na Michasia to na Spencera
avatar
Megan Vaye
RAVENCLAW

Liczba postów : 138
Galeony : 100
Skąd : Anglia
Multikonta : Évelyne La Burn

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #3

Pisanie by Spencer Scythe on Pią Sie 16, 2013 4:58 pm

No cóż, to był jedyny minus książek. Żadna książka nie mogła wprowadzić w jego takiej ciepłej atmosfery, jak ta wredna dwójka i nieznaczna ilość innych osób. Natomiast zastanawiało go jedno - dlaczego Michael aż tak dużo pije?
-Zacznijmy od tego, że to bardzo specyficzne rozmawiać z białymi myszkami, które widujesz po alkoholu, ale próba uwierzenia im to już chyba nie są oznaki specyficznych zachowań, a choroby psychicznej. Sądzę że powinieneś z tym pójść do jakiegoś wykwalifikowanego uzdrowiciela, w przeciwnym razie może Ci się pogorszyć. Ewentualnie od siebie mogę w Ciebie rzucić jakimś denerwującym Ślizgonem, na przykład małym Malfoyem - może masz wystarczający refleks i uda Ci się odbić od tego dna. Natomiast co do sumów ja też naprawdę nie wiem, jak Ci się udało przekupić całą komisję tak że nikt tego nie wykrył. Jestem z Ciebie dumny, najbardziej nieudany pałkarzu w historii Hogwartu.
Nie można tego Spencowi odmówić - uwielbiał wygłaszać tyrady. Najcięższe było mówienie na tyle powoli żeby nie zniekształcać słów, ale radził sobie z tym, od dnia w którym zrozumiał że przepuszczanie czterech zdań naraz może się wydawać troszkę niezrozumiałe. Nie zmieniało to faktu, że może i białe myszki, ale te białe myszki miały racje. Cięzko mu się było porozumiewać z innymi istotami żyjącymi, mimo że walczył z tym jak mógł. Ale o ile potrafił prowadzić rozmowy, to raczej ciężko by mu było w stanie odezwać się do kogoś kogo nie zna, chyba że ta osoba by potrzebowała jego natychmiastowej pomocy, bądź mógłby się podzielić swoją wiedzą - wówczas dałby radę.
-Parkinson? Nie kojarzę, chyba że mówisz o tej mugolskiej chorobie.
Z kolei na zaczepkę Michasia z krzesłem nie mógł odpowiedzieć, bowiem koleżanka z domu postanowiła sobie zrobić z niego kaczkę. Natomiast jej szept sprawił że poczuł się troszkę nieswojo. Z jednej strony, podświadomie coś mu się przekręciło w żołądku, z drugiej natomiast wiedział że to by było niestosowne i go ta opcja przerażała. Nie wiedział za bardzo jak zareagować, ale gdyby nie to że miał doskonale opracowaną mimikę twarzy, to by się zarumienił. Póki co najwyżej mu trochę pociemniały policzki, ale nie na tyle by było to widoczne, chyba że z bliska, także tylko Megan mogła to ewentualnie zauważyć. Co prawda nie był "nówką nieśmiganą" w tych sprawach, ale wtedy został raczej okrutnie wykorzystany pod groźbą zniszczenia słownika. Musiał interweniować i kapitulować. Jednakże raczej na tym się kończyło jego niezbyt bogate doświadczenie. Zaraz, zaraz. Nie miał doświadczenia? To chyba oznaczało że nie jest w tym perfekcyjny, tylko co najwyżej dobry. PRZECIEŻ TAK NIE MOŻE BYĆ! Jak to tak, nie byłby perfekcyjny? To się nie zgadza z filozofią świata - trzeba te braki nadrobić. Jeszcze do tego wróci.
-Żadnych, bo boje się że ktoś może nie zrozumieć i nie będę tu żadnych Gryfonów wytykał palcami, bo jeszcze będzie chciał mi udowodnić że potrafi obsłużyć pałkę, a tego bym nie chciał.-powiedział nieświadomy jak to brzmi. Zresztą w dalszym ciągu nie rozumiał, czemu Ethana przy ich ostatnim spotkaniu tak rozśmieszał ten zwrot, bo gdyby wiedział to napewno by go nie użył teraz. Ale cóż poradzić na biedną nieświadomość?
avatar
Spencer Scythe
RAVENCLAW

Liczba postów : 146
Galeony : 65
Skąd : Paryż
Multikonta : Gilgamesh von Grossherzog

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #3

Pisanie by Michael Cousland on Pią Sie 16, 2013 5:48 pm

Michaś nie pije przecież nałogowo. Fakt, czasem przesadza, lecz to robi w swym towarzystwie. No i ma też słabość do whiskey, o której woli niektórym osobom nie wspominać. On to podziwiał dzisiejszą swą ofiarę za to, że miał w koszyczku dwie butelki owego cennego napoju. Mała czy duża była owa osoba, z pewnością bardzo dobrze postąpiła zostawiając koszyk w tym, a nie w innym miejscu.
- Skąd ty tyle wiesz, o wielki molu książkowy? Czyżby ktoś był na tyle inteligenty, że na którejś stronie wspominał mnie i moje zachowanie w szkole. Raczej nie sądzę, by któryś z pisarzy był mną zainteresowany, chyba ze ja o czymś nie wiem. Co do alkoholu, piję tyle, ile powinienem. Chyba znasz zdrowotne właściwości alkoholu, nieprawdaż? Tyle o tym w tych wszystkich książkach pisze, że aż głowa boli od tego. A do SUM-ów wystarczyło się trochę przyłożyć. Tylko mi nie mów, że ty zawaliłeś każdego SUM-a. Taki wyczyn może być tylko u najbardziej ślepego obrońcę w historii Hogwartu.- odpowiedział tym samym tonem, co Spencer. Wet za wet, czy to, co obaj panowie uwielbiają robić. Lubi Spena, ale uważa go za durnego, gdyż woli książki od życia towarzyskiego. Trzeba być głupim, by preferować jakieś czytanie zabrudzonego papieru.
Gdy Megan zrobiła ze Spencera kaczkę, roześmiał się. Misiek nawet chciał go spróbować przetransmutować w kaczkę, ale wolał nie ryzykować. Chodź byłby to przecudowny widok, w pociągu są zarówno prefekci, jak i nauczyciele i łatwiej zarobić w takich momentach szlaban, niż na szkolnych korytarzach. Misiek powstrzymał się od krzyku "KTO CHCĘ KACZKĘ?", ale zrobiłby, gdyby coś wypił. Właśnie, on tu może z nimi wypić trochę whiskey, a resztę zostawić na koniec dnia.
Gdy się Megan spytała, co zrobić ciekawego w tym roku, usłyszał wypowiedź Spencera. Słysząc to, roześmiał się, po czym z rozbawieniem spojrzał na Krukona.
- Nie sądzę, że nie chciałbyś, bo po prostu boisz się przyznać, że to potrafię. Z resztą ...- nie dokończył wypowiedzi, gdyż sięgnął do walizki i wyciągnął swą pałkę. Walimy po głowach? Może on zagra w taką grę, gdzie mugole za pomocą młotka walą w głowę królika, który wystaje w danej chwili? Tą głową mógłby być Spencer, który pewnie skakałby po całym przedziale, by nie oberwać. Zamknął kufer i złapał pałkę mocno dwoma rękoma.
- Wpierw trzeba wycelować ...- powiedziawszy ustawił się w takiej pozycji, jakby Spencer był tym całym kaflem. - potem zamach... - trzy razy machnął lekko nie zmieniając wcześniej obranego kursu. - ... a potem uderzyć, o tak.- powiedziawszy machnął do przodu pałką, która stanęła gdzieś z milimetr od nosa chłopaka. O Misiek nie umie walić pałką? Gdyby był pijany, owszem, Spencer dostałby w łeb, ale tak nie jest. Misiek nic nie pił [brawa dla niego], a miał na to ochotę. Jedynie to był perfidnie wycieńczony, ale towarzystwo Spencera jakby chwilowo poprawił jego stan. śmiejąc się perfidnie z chłopaka, wziął spod jego twarzy swoją pałkę, lecz trzymał w swoich dłoniach.
- Nadal twierdzisz, że nie potrafię obsługiwać się pałką?- odparł. W razie czego był gotowy powtórzyć cały spektakl. Dopiero po tym spojrzał się na dziewczynę.
- Może pomóc osobom, które kończą w tym roku, aby w bardzo dobrym humorze opuściły mur szkolny? Można wykraść z sali od tej całej Edukacji Seksualnej, czy jakoś tam, kilka rzeczy i wsunąć im pod poduszki?- powiedziawszy spojrzał się na Spenca. Gdyby Michaś był z nim w jednym dormitorium, to za pewnie taki prezent od niego by dostał. Ubaw po pachy.
- Może jeszcze jakieś imprezy przy ognisku ze znajomymi zrobię. Zobaczymy.- skończył mówić czekając, co na to powiedzą jego towarzysze.
avatar
Michael Cousland
GRYFFINDOR

Liczba postów : 111
Galeony : 37
Skąd : Wiltshire

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #3

Pisanie by Megan Vaye on Pią Sie 16, 2013 6:27 pm

Przysłuchiwała się tej dwójce z uwagą. Naprawdę lubiła ich towarzystwo. To było aż dziwne, bo przynajmniej przy nich mogła czuć się chociaż w lekkim stopniu sobą. Mogła się z nimi kłócić, wyzywać ich, oczywiście w jakimś stopniu, ale by się nie obrazili. To w nich najbardziej lubiła, ten dystans do samych siebie. No... może nie mieli tych samych dystansów do siebie. Czuła, i wiedziała zresztą, że Michael jest bardziej wyluzowany od Spencera. Zresztą, czasami zdarzały im się jakieś wypady, które łamały na pewno kilka zasad regulaminu szkoły. Za to Spenc... owszem wydawał się wyluzowany, ale jakby się czegoś obawiał. Chyba, że zniszczy się jego reputacja. W końcu on był tym najlepszym i najwspanialszym uczniem szkoły. Nie mogło coś pójść nie po jego myśli. Trochę Meg to wkurzało. Czy nie wystarczało mu w końcu to jaki był? Musiał być we wszystkim dobry? Nie można być we wszystkim najlepszym bo człowiek by zwariował... chociaż Spencer na normalnego to dla Meg nie wyglądał, więc w sumie wszystko się zgadzało.
Co do odzywki kolegi z domu, odnośnie Panny Parkinson. To mu się udało. Dziewczyna się uśmiechnęła i pokazała na Niego palcem.
- To ci się akurat udało, Panie kolego. - dodała bo w sumie nie wiedziała jak na to odpowiedzieć.
Ale tak to już było, czasami on nic nie mógł jej odpowiedzieć, czasami ona jemu. Głównie ona stosowała technikę mówienia o czymś co by chłopaka peszyło. To tak śmieszyło dziewczynę. Wydawał się przy tym taki niewinny. Wyglądało to czasami tak, jakby to on był młodszy od niej. I na dodatek nie był facetem. Ale widocznie to ona była z tej trójki tą, która kusiła wszystkich. Zresztą jej to odpowiadało. Lubiła kusić a potem zbywać. Czemu? Bo wiedziała, że skoro faceci, nie chcą zrobić jakiegoś kroku po tym, to czuła się jeszcze bardziej kobieca. No i że ma coś czego nie zniszczy nikt. Pewności siebie.
Trochę zdziwiło dziewczynę reakcja kolegi z domu. Kiedy ta chwyciła go za policzki widać było dokładnie, przynajmniej dla Meg, delikatnie pociemnienie policzków. I tutaj cię mam! Znowu wygrała w ten walce dzięki swojemu zachowaniu. Biedny Spencer. Naprawdę chyba potrzebował te zajęcia z Edukacji Seksualnej. Może trochę się otworzy na świat? Może w końcu to on zacznie wyrywać dziewczyny? Kto wie, może jednak wyjdzie to mu na dobre.
- Misiek... Spencerowi chyba nie chodziło o taką pałkę. - powiedziała Meg słysząc komentarz właśnie na ten temat. Próbowała powstrzymać śmiech, ale to było trudne, zwłaszcza, że chyba oboje nie zrozumieli drugiego dna, tego zdania. No tak... Meg nie była normalna jeśli chodzi o tego typu sprawy. Zresztą normalną osobą nie może być ktoś kto ubiera się tak jak właśnie wyglądała dziewczyna.
Po chwili wstała wzięła pałkę z rąk chłopaka po czym parę razy obróciła ją w rękach. Nie była to jej pałka do gry na boisku, wydawała jej się trochę lżejsza, ale to pewnie zależy po prostu od samego chłopaka.
- Wiesz kochany, że jak będziesz tak machał tą pałką przed uderzeniem w tłuczka, to po kilku minutach zmęczysz się tak, że nie będziesz miał siły grać? Dobra rada taka. Wymierz po prostu wzrokiem. Nie męcz reki zbyt szybko. Napnij mięśnie i uderz kiedy tylko tłuczek się pojawi przed tobą i będziesz w stanie uderzyć.- odparła machając raz po raz szybko sprzętem dla pałkarza w powietrzu, po czym podrzuciła tak, aby rączka znalazła się przed chłopakiem.
- Ja tam proponuje aby w ogóle pójść na jedne zajęcia z tej Edukacji Seksualnej i powkurzać Snape'a- powiedziała opierając się o ramię Michaela. - Na przykład taki niewinny wlot na salę, porozrzucanie wszystkiego dookoła. Oznajmienie, że prezentacja praktyczna na temat Edukacji Seksualnej w jakimś tam pokoju w lochach, następnie wylecieć z hukiem wrzeszcząc o czymś niezbyt....- przerwała aby poszukać słowa które by oddawało całość sytuacji. Po czym pstryknęła palcami i kierując je na kolegę z domu lwa powiedziała - ...przyzwoitym. Tak.. uważam, że to będzie całkiem niezłym pomysłem. A potem zrobić jakąś grubą imprezę w wieży astronomicznej. Co wy na to? - spytała z uśmiechem
avatar
Megan Vaye
RAVENCLAW

Liczba postów : 138
Galeony : 100
Skąd : Anglia
Multikonta : Évelyne La Burn

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #3

Pisanie by Spencer Scythe on Pią Sie 16, 2013 6:58 pm

O, widać że Gryfonek trochę popracował nad sobą przez wakacje, bo wiedział gdzie dokładnie miał uderzyć, żeby jego słowa trafiły. Idealnie wręcz. Gdyby go nie znał na tyle i nie wiedział jak to pomiędzy nimi funkcjonuje, za takie słowa Michael wyleciałby z przedziału, z jesienią średniowiecza na twarzy.
-Jak to dobrze że wszelkie SUM-y zdałem na znacznie wyższym poziomie niż Ty, bo jeszcze obawiałbym się że mówisz o mnie i odniósłbym wrażenie że uznajesz kafel za fekalia, bo wszyscy wiedzą co widzi ślepy obrońca
Od momentu kiedy Michael wyciągnął pałkę, siedział bez ruchu z szyderczym uśmieszkiem. Taka tam poza, wyćwiczona od dawna swoją drogą. Zbyt dobrze znał Michaela żeby wiedzieć, że ten nie byłby w stanie przywalić mu pałką. Może i mogliby się potłuc, ale napewno nie na tak nierównych zasadach i raczej dla żartów. Dlatego też czekał ładnie aż Michaś skończy odgrywać scenkę.
-Wiesz? Całkiem niezły z Ciebie pajacyk. Przedstawienie wyszło perfekcyjnie, tylko nie wiem gdzie masz kapelusz żeby Ci knuty wrzucać-rzucił lekko znudzonym tonem. Który też był na pokaz. Nie można odmówić Spencerowi że pokazówki miał dopracowane, równie dobrze co Michael swoje umiejętności machania pałką. Z kolei nie rozumiał co tak bawi Meg. Tak samo jak Ethan śmiała się ze słowa pałka. Pewnie przez długi czas by jeszcze nie rozumiał, gdyby nie niewielka odległość czasowa pomiędzy rozmową o pałkach i zwrotem "Edukacja Seksualna". I wtedy zorientował się, co tak właściwie powiedział. Był tym tak zaskoczony, że dał radę tylko mruknąć:
-Tuaaa...niezależnie od pałki, potrafi tylko machać na prawo i lewo bez celu...
Z kolei pomysły zarówno Megan jak i Michasia nie były zupełnie ani w jego stylu, ani w jego guście, ale dzisiejszy ubiór Megan go zdecydowanie irytował. Ładnie wyglądała, prawie tak ładnie jak okładka słownika wyrazów archaicznych. Z tego też powodu ciężko jej było odmawiać. Na szczęście lubił wyzwania.
-Z Edukacją Seksualną to nie przejdzie - większość osób się zna na tym i chodzi na to tylko dlatego że lubi Dumbledora, albo dlatego że niektóre prezentacji są właśnie z tych nie do końca przyzwoitych. A co do imprezy w wieży - pewnie nie miałbym z kim przyjść więc bym nie poszedł, zresztą i tak pewnie żadne z was nie ma głowy do alkoholu i padacie po kremowym piwie-rzucił. Może nie był najlepszy w dogryzaniu, ale przynajmniej był.
avatar
Spencer Scythe
RAVENCLAW

Liczba postów : 146
Galeony : 65
Skąd : Paryż
Multikonta : Gilgamesh von Grossherzog

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #3

Pisanie by Michael Cousland on Pią Sie 16, 2013 7:41 pm

Doprawdy aż tak mocno Spencer nie dowierzał, że czegoś w wakacje się nauczył? Nie jest krukonem, fakt, ale ma za to gryfoński rozum, który może dokształcać. Nie wolno w niego wątpić, nawet w takich momentach.
- No tak, bo to byłby doprawdy dal mnie zawód, gdybym okazałbym się lepszym od ciebie ze wszystkich przedmiotów. Nie martw się, chusteczkę na pocieszenie mogę ci w prezencie wysłać, jeśli będzie taka potrzeba.- rzucił w stronę Krukona.
Gdy skończył popisywać się swoją pałką, usłyszał wpierw wypowiedź Spencera, którego [niestety] nie pokiereszował swą pałką.
- Nie widzisz kapelusza? Tak źle jest z tobą, Spencerku?- powiedziawszy ułożył ręce w kształcie mini melonika i przystawił przed nosem. Daj biedakowi kilka knutów, daj.
- Nie o taką? Chodzi  mu o ... - powiedziawszy domyślił się, o co chodzi Megan. No naprawdę, ona to ma skojarzenia. Fakt, jako facet powinien mieć takie rzeczy na pierwszym miejscu, lecz wcześniej gościnnie występuje latanie. Chyba można Miśkowi ten fakt wybaczyć, prawda? Bynajmniej szybciej sobie skojarzył, niż Spencer.
Gdy Megan zabrała mu pałkę, lekko się wzburzył, lecz domyślał się, że jego nie uderzy, więc spokojnie czekał, aż jej odda. On jej nic fizycznie nie zrobił, więc nie było powodu, by jego uderzyć.
-Dzięki za radę- podziękował jej. Słuchając słów Megan, kilka rzeczy zapamiętał sobie. Megan nie od dziś przecież gra na pozycji pałkarza i warto czasem przyjąć, nawet jej rady. Swą pałkę złapał w powietrzu, jak Megan jemu rzuciła. Lekka to ona była. Im więcej siły wkładał, tym mocniejsze uderzenie dostawał jego przeciwnik. Taki jego atut.
- Twoja to w ogóle lata na wszystkie strony, że sama nie wie, gdzie powinna trafić.- odparł uśmiechając się wrednie. On przynajmniej wie, gdzie powinien celować, a Spencer? Czy on będzie miał książkę otwartą, by zobaczyć, jak powinien teraz się zachowywać? Zabawne.
Słuchając dziewczyny stwierdził, że wpakuje się w każdą akcję, w której ona też będzie uczestniczyć, niezależnie, jaki psor tam będzie. Misiek będzie się trzymał jej strony, gdyż bardzo m u to odpowiada. Jak pstryknęła, spotkał się wzrokiem z Megan. Na jego twarzy wręcz wymalowało się słowo, które on szukała przez chwilę. Jak oni dobrze się rozumieją. Spencer może mu tylko tej zdolności pozazdrościć.
- Lepiej przyznaj się, że się po prostu boisz wytknąć nosa spod książki, a nie dajesz liche wymówki, Spen. Oczywiście, że się w to wpisuję Meg, bo nie jestem takim tchórzem, jak ten twój kolega.- odparł. Chciał, by Spencer wziął w tym udział. Wtedy oboje będą mogli na nowo pojedynkować się, kto jest lepszy od drugiego.
- A co do imprezy, czy ty jesteś tak głupi Spencer? Ja mam mocną głowę w przeciwieństwie do Ciebie. Chyba tylko o siebie się martwisz. Ale jak chcesz, to możemy zaraz przetestować, kto tu ma mocną głowę.- powiedziawszy, uśmiechnął się tajemniczo. Bogu dziękować za te butelki whiskey dosłownie. jeśli Spencer zgodziłby się na to, wyciągnąłby jedną butelkę i po paru głębszych przekonaliby się, kto tu ma mocną głowę. Misiek podejrzewa, że po pierwszym Spencer już zacznie mamrotać, bo jest tylko zwykłym molem książkowym.
avatar
Michael Cousland
GRYFFINDOR

Liczba postów : 111
Galeony : 37
Skąd : Wiltshire

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #3

Pisanie by Megan Vaye on Pią Sie 16, 2013 7:57 pm

A to kobieta już nie może mieć nieprzyzwoitych myśli? Ona też jest człowiekiem, i dodajmy jeszcze, że jest jeszcze dojrzewającą kobietą. Hormony buzują i tego typu sprawy, dlatego raczej ma prawo aby mieć trochę sprośne myśli. Poza tym, sami zaczęli ten temat. Albo nie, ona zaczęła ten temat. Ale co poradzić. Sama zaczęła się zastanawiać po stwierdzeniu Spencera na temat nieprzyzwoitych prezentacji co oni na tej Edukacji Seksualnej robią tak naprawdę? Może jednak naprawdę dziewczyna powinna się zapisać? Kto wie, może jednak by czegoś się dodatkowego nauczyła? Nieee, naprawdę by pewnie ją to znudziło. Nie to co na przykład eliksiry czy klub pojedynków. I jedne i drugie ją interesowały, to pierwsze zaś ją fascynowało, a to drugie, cóż...no powiedzmy sobie szczerze dziewczyna czasami lubiła komuś, kogo nie lubiła przyłożyć. Kiedyś i na Spencera się potrafiła rzucić. Rany jak oni siebie wzajemnie nie lubili. Aż dziwne, że teraz są takimi znajomymi jak teraz. Ludzie się widać zmieniają. Wtedy byli dziećmi, trochę jednak czasu minęło i sami dorośli więc, to pewnie dlatego.
Pochyliła się nad Spencerem aby jej oczy znalazły się na równi z jego. I nie, to nie był przypadek, że jej twarz znalazła się niebezpiecznie blisko jego. Wiedziała, że to tylko sprawi, że chłopak się jeszcze bardziej zarumieni. Rany, jaki on był uroczy czasami. Taki słodki kolega, którego można przytulić.
-Serio są tam prezentacje nad wyraz nieprzyzwoite? Może w takim razie pójdę na jedne czy dwa? Nauczę się czegoś... nowego?- spytała z lubieżnym uśmiechem po czym szybko się podniosła i stanęła znowu koło Michaela
-Oj już spokojnie chłopcy spokojnie. - oznajmiła,kładąc rękę na piersi Michasia, słysząc jak się rozwija kłótnia pomiędzy nimi. Albo raczej sprzeczka.-Naprawdę, może i mam dziwne myśli, ale jednak nie chcę słuchać przez całą podróż do Hogwartu kłótni na temat...pałek...- powiedziała próbując powstrzymać wybuch śmiechu, bo nawet teraz wyobraziła sobie coś czego raczej nie chciała opisywać.
- W każdym razie. Odnośnie imprezy, czy mi się wydaje mój drogi czy w twojej torbie przenosisz coś, czego nie powinieneś mieć?- spytała gryfona robiąc minę niczym zły prefekt. Oczywiście tym sposobem chciała lekko sparodiować upierdliwego prefekta Aver'ego. Ten człowiek wszystkiego się potrafił przyczepić do niej. I naprawdę po niej to spływało chociaż z czasem robił się naprawdę nudny, aczkolwiek uwielbiała patrzeć jak on wylewa z siebie siódme poty, próbując coś jej wbić do tego jej mózgu.
- Ale nie, no tak na poważnie, chłopaki.- chwyciła za rękę Spencera i podniosła go z siedzenia po czym zarzuciła jedno ramię na szyję jednego chłopaka, a drugie ramię na szyje drugiego chłopaka.- Teraz mówię poważnie. To są nasze ostatnie lata w Hogwarcie, a twój Spenc ostatni rok. Musimy zrobić coś co pozostawi w nas wspomnienia na długo. Przecież to nasze ostatnie lata wolności. Już nigdy nie wrócimy do Hogwartu, chyba, że któreś z nas chce uczyć tutaj. Musimy po prostu, to jest nasz obowiązek, aby zapamiętać to miejsce jak najlepiej. I nie mówię o bibliotece. - dodała spoglądając na krukona.
avatar
Megan Vaye
RAVENCLAW

Liczba postów : 138
Galeony : 100
Skąd : Anglia
Multikonta : Évelyne La Burn

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #3

Pisanie by Spencer Scythe on Pią Sie 16, 2013 8:31 pm

-Lepszy ode mnie? Nie sądzę, chyba że bezowocne przechwalanie się byłoby punktowane, ale wtedy Slytherin by nie istniał, bo na pierwszym roku osiągaliby poziom potrzebny do ukończenia szkoły
Michaś chyba naprawdę nieźle trenował na lustrze dopiekanie, bo radził sobie całkiem nieźle jak na siebie. Według Spencera podciągnął się ze swojego nędznego N na Z, a to oznaczało że jak tak dalej pójdzie, to w końcu ktoś go zrzuci z miotły. Przykrość, doprawdy przykrość. Ale co za różnica? Zignorował kapelutek Michasia - nie zamierzał wspomagać artystów ulicznych, niezależnie od szczytnych celów i wybitnych umiejętności.
-Moja przynajmniej mimo wieku twarda jak stal, a Ty mimo iż jesteś jeszcze dzieckiem, to już masz problemy i niezależnie od jakości pompki, powietrze uchodzi zanim zdążysz napełnić.-odparł naśladując jego wredny uśmieszek. Cios za cios, zresztą nie tylko Michaś coś tam trenował - Spencer też dużo czytał. Nawet przeczytał księgę "Bluzgator", aby wiedzieć jak odpowiadać znajomemu. Oczywiście ujmował to znacznie bardziej dyplomatycznie, aby nie zanieczyszczać powietrza takim słownictwem zbyt często.
-Boję? Owszem, kiedy wytykam nos zza książki, zazwyczaj mam Twoją twarz na widoku Gryfonku, a to rani mojej biedne oczy. Aż dziwne że masz tak wytrzymałych psychicznie znajomych że to potrafią przetrzymać. -no co jak co, ale żarty z odwagi Krukona to już wracały na N. Całe szczęście, bo gdyby Michael wygrywał, to by musiał zmarnować czas na naukę ripostowania na poziomie W, a to było męczące. Z kolei gdy Meg się zbliżyła na taką odległość, na chwilę mózg przestał mu pracować, zanim się zdążyła odsunąć, albo on zdążyłby pomyśleć, rzucił szeptem:
-Możemy jedną przećwiczyć...
Dopiero wtedy zorientował się co właśnie powiedział. Jedyną słuszną reakcją w tym momencie, było "MÓZGU WHAT THE FUCK?!". Przecież nie powinien jej tego proponować. Poczuł że policzki zmieniły trochę kolor na bardziej czerwony, więc zasymulował długie ziewnięcie, podczas którego zasłonił usta i policzki, przez co na chwilę wyleciał z rozmowy. Po drodzę na chwile olał Michasia i odpowiedział dopiero Megan:
-Nie o bibliotece? Hmpf. Pomyślę nad tym
Prawdą jest że trochę go przerażały imprezy - za dużo było ludzi naraz i trochę głupio się czuł. Nieważne. Pora było wrócić do Michasia. Akurat jeśli chodzi o to kto ma mocniejszą głowę, Spencer był pewny swego. Co prawda alkohol w dużych ilościach spożył tylko raz, świętując swe urodziny, jednakże bardzo dużo wypił, nim był pijany. Najwidoczniej genetyka. Mimo to niezbyt lubił pić - nie sprawiało mu to przyjemności. Ale Michael chyba rzucał mu wyzwanie, a z nim nigdy nie zamierzał ani przegrywać, ani kapitulować. A już na 100% nie przy Megan bo chyba ją lubił. Ale wolałby się nie upić w pociągu. No cóż. Spróbuje się jakoś wykręcić.
-Możemy zaraz przetestować? Nie wiem w jaki sposób, skoro jesteś niepełnoletni. A jeśli mamy możliwość przetestowania, to mam święty obowiązek Ci to skonfiskować. Zresztą i tak byś poległ zanim byśmy zaczeli, więc mnie nie rozśmieszaj, oddaj wszelkie zakazane towary a ja się nimi zaopiekuję i zadbam aby nikt ich nie znalazł i nie mógł Cie o nic posądzić-powiedział z lekkim uśmieszkiem.
avatar
Spencer Scythe
RAVENCLAW

Liczba postów : 146
Galeony : 65
Skąd : Paryż
Multikonta : Gilgamesh von Grossherzog

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #3

Pisanie by Kronikarz on Sob Sie 17, 2013 8:16 am

Podczas gdy już wszyscy uczniowie, którzy przebywali na Peronie 9 i 3/4 wsiedli do pociągu, machali do rodziców przez okna przedziałów, albo żywo w nich dyskutowali na różne tematy, dochodziła powoli godzina 11. Hogwart Express jeszcze nigdy się nie spóźnił ani z odjazdem, ani z przyjazdem do stacji kolejowej w Hogsmeade. I tak za pewne będzie i tym razem, bo kiedy na zegarze zabrzmiała godzina 11:00 wówczas pociąg ruszył. Już za niecałe 9 godzin będą na miejscu i znów wszyscy wysłuchają piosenki starej Tiary Przydziału, zobaczą kto i gdzie dostanie przydział, a przed kolacją i po niej posłuchają przemowy dyrektora Dumbledore'a. A więc drodzy uczniowie, i nie tylko uczniowie, pociąg Hogwart Express ruszył!
avatar
Kronikarz
ADMIN

Liczba postów : 513
Galeony : 491

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #3

Pisanie by Michael Cousland on Sob Sie 17, 2013 12:01 pm

- Slytherin od samego początku jest głupi, więc nie należy go w ogóle brać w ten twój rachunek. Sądzę, że twój mózg poprzez te wszystkie przechwałki przegrzał się, i teraz dzięki temu gadasz od rzeczy.- odparł. A tak nie jest? Za dużo się na słońcu dziś siedziało, ze takie już mu bajki opowiada. Slytherinu nie ma co mieszać w ten rachunek, bo oni zawsze się przechwalają, lecz za grosz rozumu nie mają. Może i są jakieś wyjątki, ale Ślizgoni są z jednej gliny ulepieni i tyle.
Gdy zignorował jego kapelusz, uderzył go w nos, po czym zabrał swe ręce. Nie chciał to nie, przynajmniej Misiek uczciwie chciał na tym zarobić. Może od kogoś weźmie kilka knutów w zamian za mały pokaż, jak należy celnie uderzyć w tłuczka. Spencer mógłby być manekinem, lecz to chyba nie byłby za dobry pomysł. Za dużo by Miśka kosztowało jego wynajem. Jeszcze jego alkoholu zażąda w zamian i co wtedy? Straci swoją whiskey, którą zdobył. Trudno, bez niego jakoś sobie będzie musiał poradzić.
- Chyba mówisz o sobie, Niebieski. Ja sobie bardzo dobrze radzę z pompkami. Ty za pewnie korzystać z książki "Jak robić pompki"?- oddał cios. Nie zamierzał przegrać z nim walki, chodź już chęć do dalszej gry uciekała. Miał ochotę usiąść i napić się, bądź odespać ostatnią noc. Lecz wiedział, że ze Spencerem w jednym przedziale po prostu się nie da.
Widząc, jak Megan zbliża się do Krukona, spojrzał na nią zaciekawiony. W duchu kibicował, aby przywaliła jemu w nos, co byłby ciekawym zjawiskiem. Nie dosłyszał odpowiedzi Krukona, lecz spostrzegł, jak ziewa. Czyżby już spać mu się chciało? Jest dopiero właśnie jedenasta, a już tu ziewa.
Chciał się dalej z chłopakiem sprzeczać, gdy poczuł dłoń Megan na swej piersi. Spojrzawszy na nią, westchnął.
- Jak każesz, ma Pani. - odparł. Z nim jeszcze nie jedną będzie miał okazję do kłótni. Ma jeszcze przecież cały rok szkolny do wykorzystania.
-Nic zdradzić nie mogę, Milady- powiedziawszy, uśmiechnął się tajemniczo. O nie, tak łatwo im nie zdradzi co trzyma. I przede wszystkim, nie dostaną jego whiskey, póki sam na to nie zezwoli.
- Weź, chociaż w tym roku odpuść sobie wizyty w swojej świątyni. Jak nie, to naślę bliźniaków, by ją zamknęli na ten okres.- zagroził. Czy bliźniacy to zrobią, sam nie wie, lecz są do tego zdolni. Mimo tego, iż są młodsi od nich, to potrafią narobić bałaganu w szkole. Michaś ich lubi i sądzi, ze gdyby poprosiłby ich o to, to może spełniliby jego życzenie.
- Ta, jasne. Już ci wszystko oddam, a ty puścisz to w obieg swoich znajomych i tyle z moich "nielegalnych" zapasów zostanie. Już szybciej ja się ich pozbędę, niżeli ci je w twoje ręce oddam.- odparł, po czym poczuł, jak pociąg ruszył. W końcu jadą do Hogwartu. Teraz tylko zostało im 9 godzin jazdy i będzie uczta, a po niej mała impreza powitalna. Chociaż nie, Michaś dziś sobie odpuści i pójdzie wcześnie spać.
avatar
Michael Cousland
GRYFFINDOR

Liczba postów : 111
Galeony : 37
Skąd : Wiltshire

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #3

Pisanie by Megan Vaye on Sob Sie 17, 2013 1:05 pm

Kiedy przybliżyła się wtedy do Spencera nie spodziewała się, że w ogóle się do niej odezwie. A jeśli już się odezwie to nie spodziewała się, że powie coś takiego. To było dla Meg naprawdę wielkim zaskoczeniem i chyba odruchowo aż podniosła się do pionu też przez to. No proszę proszę, albo Pan Spencer w końcu zaczął przejawiać jakieś oznaki zainteresowania płcią przeciwną, co oznaczało, że w końcu zaczął pokazywać, że jest facetem, albo w końcu nauczył się odpowiadać Meg na jej lekko nieprzyzwoite zaczepki. Brawo, brawo dla tego Pana, proszę mu polać najlepszy trunek jaki posiadacie. Uśmiechnęła się do Niego jakby z podziwem, ale już nic więcej nie powiedziała chcąc zostawić to wszystko dla siebie. Oczywiście dostrzegła rumieniec pojawiający się na twarzy chłopaka. Chyba nie chciał takiego czegoś powiedzieć. Cóż, słowo się rzekło, już się tego nie cofnie.
Spojrzała na Michaela a kiedy ten powiedział do niej "ma Pani" można było dostrzec lekkie zaskoczenie na jej twarzy. Kolejne zaskoczenie? Skoro nikt tak do niej nigdy nie mówił, to pewnie to było, ale wywołane raczej zaskoczeniem, że tak zwraca się do niej ten chłopak. Jednak szybko się zorientowała, że to tylko tak dla popisu, więc jej zaskoczona mina, raczej zastygła w bez ruchu na mniej niż sekundę po czym zrobiła słodki dziubek w stronę Gryfona i powiedziała
- Oh nie mów tak, bo się jeszcze zarumienię i co wtedy? - dodała machając dłonią przed swoją twarzą jakby potrzebowała powietrza przez pewien czas. - Oj Michaś nie bądź taki...- zaczęła swój wywód głosem zranionej dziewczyny, oczywiście uwieszając się na szyi chłopaka kiedy ten zaczął mówić, na temat jego tajemnicy- Mi nie chcesz powiedzieć? Swojej najlepszej przyjaciółce? Która zrobi dla ciebie wszystko...o ile powiesz co tam trzymasz? - spytała po czym go puściła uśmiechając się szeroko do Niego. Jak ona lubiła ich tak denerwować
- A odnośnie wydania tego, co posiada Michaś, to raczej wątpię czy ci to da. Poza tym, ja ci tam nie ufam. Jeśli tylko byś coś dostał w swoje łapy na pewno byś to wszystko wykorzystał bez nas. Ja tam mu nie ufam. Nie dawaj mu niiiiic. - powiedziała prawie syczącym głosem do Michaela, potakując szybko i nerwowo głową, jakby uważając, że to, że miałby coś dać koledze z jej domu, mogło się skończyć katastrofalnie dla każdego w tym pociągu.
A właśnie, odnośnie pociągu to Meg poczuła pociągnięcie delikatne świadczące o tym, że pociąg wreszcie ruszył, oraz tak samo pisk który o tym informował. W końcu. Aż zamknęła oczy aby cieszyć się tą chwilą. Wreszcie znowu wracała do Hogwartu, do jej domu. Podeszłą do okna i otworzyła je aby wpuścić trochę powietrza. Lubiła ten powiew wiatru, kiedy pociąg pędził po torach zmierzając do ich szkoły. W oddali widziała machających rodziców do swoich pociech. Zaczęła myśleć czy kiedykolwiek rodzice ją odprowadzili na peron. Przypomniała sobie. To było podczas pierwszego roku. Ale była z nią tylko mama i jej malutka siostrzyczka, która zapewne tego nie pamięta. Ojciec jak zwykle miał jakieś ważne spotkanie w pracy i nie mógł przybyć. Typowe dla Niego. Od chwili kiedy jej mama zmarła czyli po pierwszym roku w Hogwarcie nic nie było takie samo. I teraz nawet patrzenie na te smutne ale zarazem też dumne twarze rodziców malejące w oddali, przywołały w niej złe wspomnienia. Odsunęła się szybko od okna i jednak je zamknęła z lekkim hukiem. Odwracając się spowrotem do chłopaków jednak przybrała swój uśmiech, aby nie zaczęli ją zadręczać pytaniami czy na pewno z nią w porządku. Nie była dziewczyną która się żaliła i teraz też nie zamierzała tego robić.
- Co do bliźniaków to ja się nie zgadzam na żadne kontakty z nimi. Przynajmniej nie liczcie na to z mojej strony. Ostatnio jak byłam na pokątnej i chciałam kupić kociołek to wywalili cały regał i oczywiście na kogo zrzucili winę? Na mnie! Właściciel wyrzucił nas ze sklepu. Zaczynają mnie denerwować te ich dowcipy. - odparła dziewczyna rzucając się na wolne siedzenie i praktycznie się na nim kładąc. Tak, tym oto sposobem o ile Michaś ładnie nie poprosi to chłopak będzie musiał usiąść po tej samej stronie co Spencer, bo Meg na obecna chwilę nie miała zamiaru wstawać ze swojej wygodnej pozycji.
avatar
Megan Vaye
RAVENCLAW

Liczba postów : 138
Galeony : 100
Skąd : Anglia
Multikonta : Évelyne La Burn

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #3

Pisanie by Spencer Scythe on Sob Sie 17, 2013 1:34 pm

Kiedy Michaś uderzył go w jego piękny nosek, ten po przyjacielsku oddał mu kopniakiem w piszczel. Muszą w końcu być kwita. Huh, źle na niego działało połączenie Megan - Michael, w jednym przedziale. A fakt że pociąg ruszył, zadziałał jeszcze gorzej, bo miał dobry humor. A dobry humor u niego zdarzał się tak rzadko, że wprowadzał go w stan podobny do upojenia alkoholowego u innych. Co oznaczało że jak zwykle w takich sytuacjach, będzie dziwnie. Powinien wyciąnąć książkę i czytać dalej, ale nie mógł najwyraźniej. Nie daliby mu poczytać. Eh, to trzeba jakoś się udzielać w rozmowie. Szkoda.
-Pompki? Oczywiście że potrafisz zrobić, gdy cała Twoja drużyna Ci pomaga. Ale nie o tym mówiłem, jednakże nie dziwię się że nie zrozumiałeś. W końcu co głodny może wiedzieć o chlebie?
Spencer też by pewnie nie zrozumiał. To nic niezwykłego, w końcu nie rozumieć takich zbereźnych tekstów. Ale skoro już udało się przyłapać rywala na jakimkolwiek niedopatrzeniu, to trzeba je w pełni wykorzystać, bo kto wie kiedy następnym razem przestaną remisować w Tabeli Wiecznego Pojedynku O Wszystko. Michael był póki co jeden punkt w plecy. HA!
-Jeśli naślesz bliźniaków żeby zamkneli bibliotekę, to połamię Ci pałkę. I tym razem nie mówię o tej maleńkiej gałązce, którą tam kitrasz, a o Twojej prawdziwej pałce którą NIE odbijasz tłuczków.
Michael nie chciał z własnej woli nawet powiedzieć co tam ma. Ale było pewne że alkohol - sam w końcu powiedział że mogą zaraz sprawdzić kto ma mocniejszą głowę. Z niewiadomych powodów Spencera strasznie kusiło żeby po prostu użyć zaklęcia przywołującego, ale nie wiedział co to za alkohol, a gdyby przywołał alkohol to co gdyby przyleciał bez butelki? Potem by się rozlał po całym peronie. Eh.
-No właśnie że nie, nic bym nie wykorzystał! Za kogo wy mnie macie, jestem uczciwym obywatelem i rozlałbym wszystko potrzebującym. To znaczy wszystkim Krukonom w tym przedziale. Z piećdziesięcioprocentową dokładnością. Bo wy jesteście niepełnoletni i nie powinniście nawet myśleć o alkoholu, wy zdemoralizowańce-wygłosił wykład z miną "profesora Spencera", jak to ktoś kiedyś powiedział, a mianowicie z miną którą miał zawsze gdy się wymądrzał. Natomiast posunięcia Megan mu się nie podobały, bo musiałby siedzieć ze swoim drogim rywalem po jednej stronie. Co to to nie, jak można walczyć będąc po tej stronie barykady?! Ale miał genialny plan. Wstał i rzucił do Michasia:
-Zezwalam panu spocząć po tamtej stronie, proszę uprzejmie-po czym po prostu perfidnie usiadł sobie na Megan, z zadowoloną miną.
avatar
Spencer Scythe
RAVENCLAW

Liczba postów : 146
Galeony : 65
Skąd : Paryż
Multikonta : Gilgamesh von Grossherzog

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #3

Pisanie by Michael Cousland on Sob Sie 17, 2013 2:44 pm

Gdy dostał w piszczel, lekko się skrzywił, lecz zaraz przywrócił się do porządku. No cóż, wiedział że uderzenie Krukona w nos będzie czymś kosztować. Mimo wszystko jest obrońcą i potrafi oddać.
Zignorował dalsze słowa rozmyślając, kiedy Spencer stanie się inteligentny. No bo gadając takie słowa, musiał sięgać po różne książki, które stanowczo nie było przeznaczone dla niego. Czyżby nikt w jego rodzinie nie kontroluje, co ten chłopak kupuje na Pokątnej? A może on ukradł jakąś książkę? To też może być możliwe, ale nie zamierzał o tym głośno mówić.
Co do jego gróźb, Gryfon całkiem się tym nie przejął. Niech tylko spróbuje, a dostanie za swoje i tyle. I to Spen będzie miał figę z makiem, nie Misiek.
- Nie wierzysz w moje zdolności magomedyczne, skarbie?- udał urażonego Gryfona, lecz rzeczywiście, miałby wtedy mały problem. Misiek wcale nie chce zostać magomedykiem, tylko jak już, to Łamaczem Zaklęć. Pewnie przy zwykłych omdleniach mógłby sobie poradzić sam, ale gorzej by było przy poważniejszych ranach. Gdy się uwiesiła na jego szyi, z urażonego Gryfona zmienił się na tajemniczego, który tak łatwo nie zdradzi swego sekretu. Miał ochotę złapać ją w talii, a potem lekko dźgnąć w brzuch. Od tak, dla zabawy. Ale zamiast tego, roześmiał się i wzrokiem wskazał na Krukona.
- Mogę ci powiedzieć, ale jeśli jego tu nie będzie.- powiedział cicho do dziewczyny, by tylko ona mogła to usłyszeć. Fakt, lekko był zdenerwowany całą tą sytuacją, no ale podobała mu się. Zarówno ten moment, jak i sama Meg, o czym bladego pojęcia nie ma Krukonka. A to co robił, było grą słów, by nie tylko speszyć dziewczynę, jak i Spencera. Sądzi, że nie potrafi rozmawiać z dziewczynami? Proszę bardzo, teraz Misiek strzelił gola i jest remis.
Słysząc słowa Spencera, zaczął myśleć, że zwariował. On porządny obywatel? Od kiedy? Chyba tylko we własnym śnie jest tym tam swoim dobrym obywatelem.
- Proszę cię Spencer, nie rób z siebie jeszcze większego bałwana. Sam nawet nie jesteś w pełni dorosłym, więc także pić nie możesz.- zwrócił mu uwagę. Dorosły to dopiero będzie, gdy ukończy Hogwart, nie szybciej. Niech go tylko nie poucza, że nie ma 17 lat. Ukończenie tego wieku nie oznacza, że jest się dorosłym i w wagonie może pić alkohol.
Spoglądał na Megan z lekką troską, gdy podeszła do okna i zaczęła wyglądać przez niego, gdy pociąg na dobre ruszył do zamku. Martwił się o nią, chodź starał się tego zbytnio nie okazywać. Odłożył pałkę na górną półkę przy swojej walizce, po czym z poirytowanym spojrzeniem spojrzał na siedzenie, które całkiem zostało zajęte przez Meg.
- Mnie znają i powinni się mnie posłuchać.- odparł na temat bliźniaków. Bo to była prawda, ba najczystsza. Spojrzał zaciekawiony na Spencera, który z przemiłym głosem oddał mu swe miejscu i usiadł na Megan. Podszedł do Krukona z nowym błyskiem w oku.
Podszedł wpierw do swojej walizki i wyciągnął samopiszące pióro. Podszedł do Megan i przystawił pióro do jej twarzy.
- Nie szarp się- odpowiedział, po czym zaczął rysować jej prawego wąsa. Narysowawszy spojrzał na Spencera, który też coś chciał do siebie zostawić.
- Trzymaj ją.- tyle tylko szepnął, po czym podarował jej swe pióro. Krukon dorysował jej drugiego wąsa, który wyglądał tak samo, jak pierwszy. Sam natomiast wtedy podszedł do jej nóg i zaczął jej rozwiązywać glany. Zdjąć ich nie zamierzał, o nie. Rozwiązane sznurowadła wesoło teraz latały i Misiek trzymawszy z obu butów, szybkim ruchem związał jej nogi. No i królik nie ucieknie z tej nory. Kiwnął w stronę Spencera, że już wszystko zrobił, po czym  perfidnie usiadł na jej nogach i podskoczył dwa razy. Gdy dwukrotnie lądował na jej nogach, starał się to robić jak najdelikatniej, by jej nóg nie połamać. Mimo wszystko starał się, aby cało wyszła z tej eskapady. Ile zabawy w tym miał, jak dzieciak w przedszkolu.
avatar
Michael Cousland
GRYFFINDOR

Liczba postów : 111
Galeony : 37
Skąd : Wiltshire

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #3

Pisanie by Megan Vaye on Sob Sie 17, 2013 3:01 pm

Megan kiedy tylko się ułożyła wiedziała, że coś zaraz może się stać. Dlatego nie zamykała w sumie do końca oczu, aby tylko obserwować sytuację. Usłyszała miły głos Spencera. Aż za miły, i już wiedziała, że coś się źle może skończyć. I nie chodziło tutaj o dziewczynę. Usłyszała dźwięk poruszania a potem lekki podmuch przy niej. No i zobaczyła Spencera nad sobą. Kiedy ten usiadł na jej brzuchu, stęknęła teatralnie jakby usiadł na niej słoń.
-Scythe...zabieraj swój pięknie uformowany i jędrny tyłek z mojego brzucha. - odparła po czym dodała jeszcze. - Masz na to trzy sekundy
A potem jeszcze zobaczyła podchodzącego do niej kolegę z Gryffindoru z samopiszącym się piórem. Ok... niech się bawią, zaraz tego pożałują. Pozwoliła im narysować te przeklęte wąsy na swojej twarzy, nawet teatralnie poruszała ustami, tak jak to czasami na filmach robią osoby która posiadają wąsy. Ale kiedy poczuła jak Gryfon się zbliża do jej butów. O nie... na to nie mogła pozwolić zwłaszcza, że minęły już trzy sekundy azylu dla tyłka Pana Spencera.
Jako, że Krukon się pewnie nie spodziewał odwetu, bo w sumie rysował jej w tym czasie drugiego wąsa, szybko zgrabnym ruchem go zepchnęła z siebie na podłogę, zaś na niespodziewanego Michaela rzuciła się na plecy. Jednak szybko z nich zeszła i chwyciła chłopaka tak, aby ten znalazł się poniżej po czym jak to robią starsi bracia młodszym zaczęła wbijać pięść w głowę chłopaka. Oczywiście nie za mocno aby nie zrobić chłopakowi krzywdę, ale to był taki odwet z jej strony.
- Nikt... nie ma... prawa... dotykać moich... glanów bez mojej ...zgody! - mówiła z przerwami aby dalej czochrać chłopaka po włosach po czym po kilku chwilach męki puściła go, oddychając ciężko ze śmiechu i z tego, że w sumie trochę się chłopak rzucał, a ona musiała go przytrzymać. Śmiesznie w ogóle musiała dziewczyna wyglądać. Z jednym namalowanym wąsem, a drugim zaczętym ale gdzieś tam powywijanym na policzku przez pana Krukona.
A właśnie skoro o nim mowa. Ten chyba siedział jeszcze na ziemi, bo Meg teatralnie położyła swój piękny glan na jego piersi. Gdyby chłopak się pewnie trochę pochylił do przodu to pewnie by mógł oglądać piękny widok, nie zwykle, ładnych nóg dziewczyny. Ale wtedy by widać było jego zamiar, a tak to widział tylko z góry twarz Meg przed sobą.
- No i co Panie ładny? Mówiłam, aby ściągnąć ze mnie swój zgrabny tyłek? - spytała po czym ściągneła z Niego buta i pomogła mu wstać. Oczywiście nadal miała uśmiech na twarzy.
- Ok. rozumiem, że nie mogę leżeć sobie swobodnie na dwóch siedzeniach. To chociaż kompromis, że mogę zająć dwa miejsca, a któryś z panów może siąść obok mnie. A teraz panowie zmyje jeszcze moje moustache - powiedziała po francusku po czym wyjęła ze swojej nowej skórzanej torby chusteczki nawilżające i podeszła do małego lustra znajdującego się w przedziale aby przetrzeć twarz.
avatar
Megan Vaye
RAVENCLAW

Liczba postów : 138
Galeony : 100
Skąd : Anglia
Multikonta : Évelyne La Burn

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #3

Pisanie by Michael Cousland on Sob Sie 17, 2013 3:34 pm

Michaś spostrzegł, niestety nie w porę, że Megan zaczęła atakować. Może to zbyt mocne słowo, ale no ruszyła walczyć o wolność. Jakby była Sarumanem, który się brzydzi zachowaniem swego sługi. A tym sługą był Spencer, który chyba nigdy się spod władzy Sarumana nie uwolni. Za dużo Władcy Pierścieni. Nie powinien czytać Tolkiena.
Potem się rzuciła na niego, a raczej na jego włosy. Misiek niezadowolony z tego faktu, zaczął się szarpać dziewczynie. Jego włosy latały po wszystkich stronach, przez co jego dzisiejsza fryzura się popsuła.
- Dobra ... dobra, ... zrozumiałem... - powiedział miedzy przerwami, po czym doczekał się, aż zostawi go w spokoju. Wpierw co zrobił, to przeczesał swoimi dłońmi swe włosy. Musiał zrobić z nimi porządek, bo jak on teraz wyglądał? Jak wariat. Spojrzał wtedy na Spencera, który leżał na ziemi i był przyciskany glanem Megan. Uśmiechnął się wesoło na ten widok, bo rzadko ma taką okazję, by widzieć chłopaka pod stopą dziewczyny. Chwilę tylko to trwało, zanim Spencer wstał z pomocą Megan. Chłopak będzie miał ślad na swej bluzce od glanu Megan, więc powinien być chociaż z tego zadowolony. On to chciałby mieć ślad Megan, ale jej ust na jego własnych.
- Dobra dobra.- powiedziawszy, spojrzał na Krukona, który też chciał jak on usiąść koło Megan. O nie, Michaś tego miejsca łatwo nie odda.
- Tylko spróbuj ..- powiedziawszy, Krukon tylko pogardliwie się uśmiechnął i usiadł. Michaś zły przyłożył Spencerowi z pięści w oko i wywalił na podłogę z miejsca. Spojrzał na niego groźnie i przygotował się do walki, gdyż na pewno będzie chciał mu oddać. Michaś jest gryfonem i będzie do końca walczyć o należne mu miejsce. Poczekał grzecznie, jak Krukon wstawał i przywalił mu prosto w szczękę z lewej strony. Bum, i tak walczy się o dziewczynę, a nie jakimiś głupimi słowami. Czekał teraz na reakcję Krukona przygotowując się zarówno do obrony, jak i potem kontrataku.
avatar
Michael Cousland
GRYFFINDOR

Liczba postów : 111
Galeony : 37
Skąd : Wiltshire

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #3

Pisanie by Spencer Scythe on Sob Sie 17, 2013 3:49 pm

Nie mógł się skupić na tym co Megan próbowała mu przekazać zrzucając go z siebie. Cały czas był z siebie dumny. W końcu uznała że ma piękny tyłek. Czyli skoro tyłek to pewnie i reszte ciała. To było miłe. Co prawda nigdy się nie przejmował swoim wyglądem - miał to co się urodził i to co wykształciła w nim gra na pozycji obrońcy czy ćwiczenia. Ale teraz poczuł się piękny. Jak to dobrze że z odległości buta Megan nie widziała że się rumieni albo tego jakie ma widoki. Może i kątem oka, ale widoczki były. CO SIĘ Z NIM DZIAŁO DO CHOLERY?! Huh, był tak zdziwiony swoim zachowaniem, że musiał usiąść. Pech jednak chciał że akurat Michael coś do niego powiedział, a że Spencer nie usłyszał, to tylko się uśmiechnął swoim typowym uśmiechem dla rywala, którego nauczył się od jakiegoś Ślizgona i usiadł obok Megan. I wtedy właśnie Michael otwarcie mu przywalił. Spenc nie był świadomy o co mu mogło chodzić. Potem jeszcze zrzucił go z miejsca.
-Co do...-burknął podnosząc się z podłogi kiedy Gryfon po raz kolejny go uderzył. To już była spora przesada i jego pacyfistyczne usposobienie poszło w dal. Zestresował się po prostu. A w połączeniu ze zwyczajową krzepą obrońcy dało to piękne połączenie. Co prawda nie potrafił się za bardzo bić, ale tym razem instynkt wziął górę. Chwycił Michaela za ubranie na klatce piersiowej i po prostu "sieknął mu z bańki" prosto w nos. Potem lewą rękę podłożył mu pod szyję a prawą uderzył w łuk brwiowy, mając nadzieję że gdy mu go rowali i pocieknie krew, tamten się uspokoi. Spencer był co prawda przerażony bójką i znając życie po pierwszym ciosie by odpuścił. Ale była tu Megan, a on nie chciał wyjść na ofiarę i jego typowe męskie ego przemówiło. Następnie ciągnąc kolegę za szyję, otworzył drzwi przedziału i czując się jak na meczu, "podał" Michaela-kafla do swojego zawodnika - w tym wypadku do korytarza, który jak wiadomo był świetnym ścigającym Ravenclawu, tylko nikt go o tym nie poinformował. Potem stanął i lekko zachwiał się na nogach, czując że nawet kulka papieru byłaby w stanie zwalić go z nóg - takie przerażenie.
avatar
Spencer Scythe
RAVENCLAW

Liczba postów : 146
Galeony : 65
Skąd : Paryż
Multikonta : Gilgamesh von Grossherzog

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #3

Pisanie by Megan Vaye on Sob Sie 17, 2013 4:07 pm

Megan raczej nie chodziło to, żeby pochwalić cztery litery chłopaka. Powiedziała tak, tylko dlatego, aby go speszyć, ale chyba chłopakowi spodobał się ten komentarz. A potem zdarzyło się coś czego Meg sie nie spodziewała.
Kiedy usiadła na siedzeniu, najpierw spoczął obok niej Spencer. Nie miała przez to jakiegoś ale, ale widać było, że chyba Michaela wkurzyło to zachowanie. I to na pewno zdenerwowało bo, Meg zobaczyła tylko kierowana pięść w stronę oka Spencera i usłyszała potężne uderzenie. Dziewczyna nie wiedziała co się stało. Ni stąd ni owego, chłopak uderzył krukona w twarz. A potem gdy tylko ten drugi wstał znowu go uderzył.
- Michael! - wrzasnęła w jego stronę, wstając gwałtownie.
Owszem ona też się biła, nie tylko z dziewczynami ale również z chłopakami. Ale jeśli już się biła to miała ku temu naprawdę poważny powód. Ktoś ją albo jej rodzinę obraził. Albo po prostu zaczął ją naprawdę denerwować. Tylko wtedy, a tutaj? Michael rzucił się po prostu od tak na chłopaka, jakby usłyszał, że myśli prawie o czymś nieprzyzwoitym.
Dziewczyna nie mogła nawet zareagować, bo Spencer również nie pozostawał dłużny dla Gryfona. Te uderzenia, nawet lekko przestraszyły dziewczynę, bo nie spodziewała się takiej agresji z obydwóch stron. Uderzenia padały, tak szybko, że dziewczyna nie mogła zareagować. Michael nie miał szans w tym momencie, zwłaszcza, kiedy Spencer wywalił go na korytarz.
- Przestańcie! Co wy robicie?! - spytała z lekkim przestrachem.
Michael leżał na ziemi, a Spencer nad nim. Była wściekła na obydwóch, jednak chwilowo to Spencer się trzymał na nogach a nie Gryfon, więc najpierw chciała jemu pokazać, jak bardzo źle zrobił. Chwyciła go mocno za przedramię obracając go przodem do siebie. Zacisnęła mocno pięść, uniosła ją i uderzyła z całej siły w twarz chłopaka. Uderzenie dziewczyna miała, więc powinno chociaż wywalić chłopaka na ścianę albo na drzwi przedziału.
- Odbiło Wam do reszty?! Oszaleliście?! O co poszło?! Musicie się bić bez powodu?! Natychmiast do przedziału! Obydwaj! - warknęła dziewczyna pokazując na Krukona i klękając koło Gryfona chcąc mu pomóc wstać. Mu przywali później, jak zobaczy, że ustoi po jej uderzeniu na nogach.
avatar
Megan Vaye
RAVENCLAW

Liczba postów : 138
Galeony : 100
Skąd : Anglia
Multikonta : Évelyne La Burn

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #3

Pisanie by Reno Hudson on Sob Sie 17, 2013 4:15 pm

Reno zastanawiał się przez chwilę jak przyjmą go inni nauczyciele oraz jak przebiegnie jego pierwsza lekcja. Chciał oczywiście by wszystko było perfekcyjnie ale wiedział doskonale ile rzeczy może pójść nie tak jak by chciał. Cały czas również obserwował Severusa i zastanawiał się o co go jeszcze podpytać. Przez chwilkę wydawało mu się, że Snape ma bliższe relacje z Dyrektorem ale uznał, że to raczej nie możliwe. W chwili gdy wreszcie zdecydował się jakie pytanie ma zadać usłyszał propozycję Mistrza Eliksirów wyraz twarzy Hudsona się lekko zmienił.
- Z chęcią zobaczę co porabiają te małe, rządne wiedzy potworki. Może uda się kogoś przyłapać na łamaniu regulaminu. – powiedział patrząc na drugiego nauczyciela.  Zaczął się nawet zastanawiać czy Severus nie ma mocy czytania w myślach. Przecież chwilkę wcześniej sam chciał zaproponować obchód. Szli sobie spokojnie od czasu do czasu się do siebie odzywając. Dziwnym było to, że nic się nie działo. Reno nawet takie patrolowanie było jakąś odmianą. Co prawda przez większość czasu robił przecież coś innego więc ta praca spadła mu z nieba. Przechodził właśnie koło przedziału numer trzy Hudson zobaczył jednego z uczniów leżącego na korytarzu. Reno nie wierzył w swoje szczęście. Czas pokazać tym dzieciakom kto tu rządzi. Z impetem równym Snape’owemu otworzył drzwi do przedziału trzymając leżącego chłopaka za fraki.
- Czy wy nie pomyliliście miejsc chłopcy. Ring bokserski to nie tutaj. Co wy sobie myślicie? Że wszystko wam wolno? – zapytał a jego głos choć dalej brzmiał miękko to słychać w nim było naganę.
avatar
Reno Hudson
NAUCZYCIEL

Liczba postów : 59
Galeony : 30
Skąd : Stoke - on - Trent, Anglia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #3

Pisanie by Severus Snape on Sob Sie 17, 2013 4:50 pm

Snape wraz ze swym nowym towarzyszem wyruszył na patrol, gdzie miał nadzieję zaznać spokój. Nie przewidywał żadnych bójk ze strony uczniów, bo raczej oni wolą takie rzeczy robić na terenie szkoły. Przecież oni uwielbiają bić się przy publiczności. Snape miał niemiłe wspomnienia związane z bójkami, ale raczej magicznymi, nie mugolskimi. Lecz obie te formy są niedozwolone, o czym z resztą każdy uczeń wie.
Oboje zbliżając się do przedziału trzeciego, ujrzeli dziwne rzeczy. Wpierw jeden uczeń trzymał drugiego za szyję i rzuca na korytarz, potem jakaś dziewczyna wrzeszczy i daje z liścia, a na koniec jeszcze pomaga poszkodowanemu wstać. Kto by przeszedł przy tym obojętnie? Severus przybrał groźną minę i za Reno powędrował pod trzeci przedział, w którym urzędowało ... trzech uczniów. Spencer, Vaye i Cousland, jeśli dobrze pamiętał z twarzy. Cousland na szczęście już nie chodzi na Eliksiry, z czego jest niezmiernie zadowolony. Spencera nienawidzi, bo wymądrza się, jakby wspólnie z panną Granger pozjadał wszystkie rozumy świata. A Vaye? Często u niego dostawała szlabany. Tak, teraz by całej trójce dałby szlaban, ale nawet nie rozpoczął się rok szkolny. Ani szlabanu im wlepić nie może, ani odjąć punktów. Tylko upomnieć ich może. Och, jaka szkoda, bo Snape z przyjemnością każdemu by dał nieprzyjemnie dla każdego z osobna zadanie.
Pozwolił, aby Reno wziął leżącego Couslanda za fraki z groźnym spojrzeniem, wszedł do środka przedziału.
- Który zaczął?- spojrzał groźnie na każdego z uczniów przemykając ich myśli. Nie minęła chwila, nim już znał odpowiedź na swe pytanie, lecz woli, aby sam winowajca się przyznał. Swe świdrujące spojrzenie posłał w kierunku Gryfona, po czym z atmosferą grozy czekał, aż odpowie. Jak nie, to jeszcze są inne osoby, które mu powiedzą. O tej bójce nie zapomni wspomnieć dyrektorowi, który z pewnością będzie tym zainteresowany. Nie trzeba tu wspominać, że Snape nienawidzi gryfonów i pragnie, by ich wszystkich wyrzucono z Hogwartu.
avatar
Severus Snape
NAUCZYCIEL

Liczba postów : 31
Galeony : 14
Skąd : Spinner's End, Cokeworth
Multikonta : Kronikarz

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #3

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach