Przedział #3

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Go down

Przedział #3

Pisanie by Kronikarz on Sob Cze 08, 2013 3:48 pm

First topic message reminder :

***
avatar
Kronikarz
ADMIN

Liczba postów : 513
Galeony : 491

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down


Re: Przedział #3

Pisanie by Kronikarz on Pon Sie 19, 2013 9:44 pm

Na całe szczęście komuś rozum się zapalił i zostało otworzone okno by choć trochę wpuścić świeżego powietrza do środka. Co prawda niewiele to dało, gdyż smród był dosyć duży, ale zawsze coś. Jakaś alternatywa w końcu musi być, bo inaczej wszyscy by zginęli. A i Pan Spencer miał dobry pomysł, który wyszedł mu znakomicie. Co jak co, ale ten chłopak zrobi karierę bawiąc się zaklęciami. Chociaż w Quidditchu też jest dobry. W każdym bądź razie smród nie ustał, ale ostatecznie trochę zmniejszył swoją intensywność. I całe szczęście.
avatar
Kronikarz
ADMIN

Liczba postów : 513
Galeony : 491

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #3

Pisanie by Nolan Keats on Wto Sie 20, 2013 3:04 pm

Panie żartownisiu? Jaki panie żartownisiu?
Keats oberwał za nic. Jak zwykle. Upomnienie od Hudsona dało mu pewność, że jest oskarżany o coś czego nie zrobił. Później ten debil, Snape zaczął go ciągać za włosy i podnosić do góry. Nietoperz zwykle był milszy i nigdy nie bił nikogo w Hogwarcie. Zapewne było to spowodowane tym, że Dumbledore miał go na oku, ale teraz w pociągu mógł robić to co chciał... Istne rozdwojenie jaźni. Może ludzie mieli racje, że służył Lordowi i tak naprawdę oszukuje samego Dumbledore'a?
Teraz dostał jakiś szlaban. Za co? Za szukanie durnej Teodory dla tego imbecyla Longbottoma. To było zdecydowanie poniżej pasa. Później wielki Mr Scythe zaczął go wyganiać twierdząc, że dorośli mają własne sprawy. What the hell?!
I ostatecznie wkurzona Vaye popchnęła go. Nolan chwilę sterczał w przedziale czekając aż dziewczyna oddali się od niego na korytarzu. Wolał nie wchodzić w drogę osobom z zespołem napięcia przedmiesiączkowego. Jedyne czego Nolan nie rozumiał, to czemu go tak potraktowano? Bo był mugolem wśród czystokrwistych? Przecież był młodszy od nich o rok, dwa, a w przypadku Snape'a - osiemnaście. Równie dobrze Severus mógłby być jego ojcem gdyby tylko był ładniejszy, milszy i ktoś by go chciał. To było totalnie bez sensu. No cóż, najwyraźniej wszyscy z przedziału trzeciego mieli poważne problemy.
- Drogi Merlinie, bądźże litościwy i ześlij im dobrych psychologów. Amen - wyszeptał wychodząc w przedziału i ciesząc się już czystszym powietrzem.

/zt
avatar
Nolan Keats
HUFFLEPUFF

Liczba postów : 38
Galeony : 14
Skąd : Birmingham

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #3

Pisanie by Spencer Scythe on Wto Sie 20, 2013 5:22 pm

Bądź szarpany i obrażany przez nauczyciela, to nikt nie zwróci na Ciebie uwagi. Pobij się z kolegą i wszyscy jakby nagle oszaleli. O co tu chodzi właściwie? Biedny Spencer, wzorowy uczeń został wplątany w bójkę, obrażanie nauczyciela i jeszcze spotkał Nolana, co było największą karą jaką tylko mógł dostać. Ale czy naprawdę to miejsce było tak ważne, żeby został brutalnie zaatakowany, potem poniżany, obarczony karą i tyradą Megan? Wszystko za głupie miejsce?! Hm. WARTO BYŁO! Przynajmniej pare rzeczy się wyjaśniło. Poza tym, miał już za sobą bójkę. To coś nowego.
-Poleciałeś-rzucił do Gryfona z kamienną miną, po czym wyszedł z przedziału. Co prawda mógłby poczytać, ale zaklęcie bąblogłowy nie trwa wiecznie. Poza tym - tak wściekłej Megan nie widział od dawna i to może być już ostatnia okazja aby próbować ją zrozumieć podczas nieopisanego gniewu. Świetny obiekt badań, o tak.

z/t
avatar
Spencer Scythe
RAVENCLAW

Liczba postów : 146
Galeony : 65
Skąd : Paryż
Multikonta : Gilgamesh von Grossherzog

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #3

Pisanie by Kronikarz on Sro Sie 21, 2013 7:33 pm

Hogwart Express zasuwał z najwyższą możliwą prędkością jaką mógł się poruszać na danych odcinkach trasy. Co rusz mijali jakieś lasy, czy góry z boku, a raz nawet jak ktoś się dobrze przyjrzał, to było widać jezioro na zachodzie. Te widoki zapierały dech w piersiach, a jak ktoś był fotografem z zamiłowania to mógł zrobić przecudne zdjęcia.
Pociąg miał już zdecydowaną większość trasy za sobą i właściwie nawet jechał nieco szybciej niż zwykle. Zanosiło się na to, że uczniowie dojadą trochę szybciej niż o planowanej godzinie. Chociaż w tym pośpiechu może dało się wyczuć pewne podniecenie, szczególnie wśród pierwszorocznych. No i co najważniejsze, skutki ataku łajnobombiarza zostały usunięte, a sam sprawca zniknął gdzieś w którymś z końcowych przedziałów. Nic nie zapowiadało żeby miały nastąpić jakieś zakłócenia podczas jazdy. A jednak...
Zbliżała się godzina 6-sta wieczór. Nagle cały pociąg zaczął zwalniać gdzieś w szczerym polu, gdzie nie było widać nawet w oddali ani jednej chałupy czy żywej duszy. Nie było konkretnie nic, poza jakimiś polami, nie zawsze zagospodarowanymi. W końcu doszło do pełnego zatrzymania się pociągu, co nigdy w historii podróży Hogwart Expressu się nie zdarzyło, a już zwłaszcza w takim miejscu. To nie była normalna sytuacja. Niebo na zewnątrz pociemniało, ale nie było to zwykłe zachmurzenie. Właściwie w ogóle to nie było zachmurzenie w dosłownym tego słowa znaczeniu. W pociągu zgasły wszystkie światła, co budzić mogło grozę wśród podróżujących. Na domiar złego deszcz, który jeszcze godzinę temu zdawał się być ciepłym i letnim, teraz był gęstszy i zimniejszy. Zrobiło się niebywale cicho, choć w przedziałach i na korytarzu dało się słyszeć pomrukiwanie niektórych uczniów. Zaczęło się też robić nienaturalnie zimno...
avatar
Kronikarz
ADMIN

Liczba postów : 513
Galeony : 491

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #3

Pisanie by Michael Cousland on Pią Sie 23, 2013 8:43 am

Michaś stojąc cały czas przy oknie i wdychając nieco świeższe powietrze, prawych uchem słyszał całą przemowę Megan. Odwrócił się w jej stronę starając się tylko jednym uchem słuchać jej słów. Sam wiedział, ze zasłużył sobie na jej wściekłość, i z resztą tłumaczyć się nie miał ochoty. Bo po co ma jej mówić, gdy może jemu nie uwierzyć? Szkoda słów po prostu na to jest i tyle.
Nagle poczuł, jak obrywa w policzek. Przyłożył rękę w oberwany policzek i lekko rozmasował go. No cóż, bolało go to, ale mówi się trudno. Widząc, jak reszta towarzyszy wychodzi, zamknął drzwi od przedziału i położył się wygodnie na siedzeniach. Ludzie sobie poszli, a on mógł się zdrzemnąć na chwilę.
Jego drzemka dosyć długo trwała, gdyż przebudził się za siedem szósta. Poczuł, że pociąg nagle się zwalnia i pierwsze co on zrobił po przetarciu oczu, to podszedł do okna, które było otwarte i starał się zobaczyć przyczynę nagłego hamowania pociągu. Nagle również poczuł, jak zaczyna mu się robić nienaturalnie zimno. Zamknął okno i usiadł na siedzeniu starając się ogrzać własnym ciałem. Objął się sam rękoma starając się nie myśleć o tym, że mógłby łyknąć swoją whiskey na rozgrzanie. Normalnie by ją wziął i wypił, ale dzisiaj raczej mu nie wypada. Przecież zaraz będzie uczta i ... No właśnie. czemu tu wszyscy stoją na pustym polu, czemu zrobiło się nagle ciemno i dlaczego jest zimno? Michaś nie znał odpowiedzi na te pytania.
avatar
Michael Cousland
GRYFFINDOR

Liczba postów : 111
Galeony : 37
Skąd : Wiltshire

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #3

Pisanie by Kronikarz on Pią Sie 23, 2013 12:17 pm

Tak więc wszyscy towarzysze Michaela Couslanda opuścili go i pozostał sam w przedziale. Samotność to iście bardzo zły omen. W pojedynkę o wiele gorzej sobie można poradzić np. z takim Dementorem, w przeciwieństwie do zwartej w szeregach grupy. A tak brat Ślizgonki Lily został sam. Spał jakiś czas, lecz zimno jakie nastało po zatrzymaniu się pociągu, ale właśnie to sprawiło, że otworzył oczy. Zamknął okno, lecz to mu nie pomogło. Okno zajęło się lodem. Cousland, pomimo tego, że był Gryfonem, mógł być przestraszony.
W pewnym momencie przez okno przedziału było widać zaglądającego doń Dementora. Ów stwór wybił szybę wyczuwając, że w środku ktoś się znajduję i to w dodatku sam jak palec. Michael był idealnym kąskiem dla zwierzyny, którą był strażnik Azkabanu. Zdawało się, że Dementor spoglądał na Michasia, choć ów stwór nie miał oczu. Jak zareaguje Michael? Czy ktoś przybędzie mu z pomocą?
avatar
Kronikarz
ADMIN

Liczba postów : 513
Galeony : 491

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #3

Pisanie by Michael Cousland on Pią Sie 23, 2013 1:21 pm

Michaś siedząc sam w przedziale, czuł się bardzo osamotniony. Nie miał z kim pogadać, podowcipkować, podroczyć. Sam jak palec był w tym przedziale. On nigdy nie śnił sobie o takiej chwili, gdy wszyscy wylecą z przedziału i zostawią go. I to wszystko jest spowodowane jego głupią zachcianką, by usiąść koło Meg. A czym spowodował tę bójkę? Chęcią bycia koło Meg, irytacją swego kolegi, zmęczeniem. Ten ostatni był chyba najmniejsza przyczyną, ale gdy przespał się trochę, to już czuł się trochę lepiej i mógł jaśniej myśleć.
Gdy spojrzał na okno przedziału, ujrzał czyjąś rękę. Czarną rękę. Lekko drgnął, gdy ta czarna ręka wybiła szybę. Przestraszył się nie na żarty i instynktownie wyciągnął i wycelował różdżkę w ... istotę? Co to jest? Albo kim jest? Nigdy wcześniej nie widział tego stwora. Nawet nie pamięta, by któryś z nauczycieli mówił o nich. Spróbował spojrzeć na jego oczy, których dosłownie nie miał. Przestraszony nie na żarty siedział niczym słup soli z skierowaną na niego różdżką. Jak on ma się bronić? Przecież nie wie, jakie zaklęcia na niego działają. Chyba, że to jest wytwór wyobraźni. Mogłoby pasować, gdyby nie byłoby zimno i nie bałby się tak. Cofnął się w stronę okna, lecz poczuł tylko przerażające zimno na swych plecach. Obejrzał się i ujrzał .. lód? Czyżby nagle z lata zima była? Nie, raczej to nie jest logiczne. To musi być wywołane obecnością tego stwora. Wiedząc, że jest tu sam i że raczej nikt mu nie pomoże, przełknął głośno ślinę.
- Pomocy!- spróbował zawołać pomoc, ale z jego ust wydobyły się cichy ton. Taki dzielny gryfon, który łamie zasady, nagle staje się bezbronny. Do czego to doszło. On sam w to uwierzyć nie może.
avatar
Michael Cousland
GRYFFINDOR

Liczba postów : 111
Galeony : 37
Skąd : Wiltshire

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #3

Pisanie by Kronikarz on Sob Sie 24, 2013 12:53 pm

Czyż to nie paradoks? Gryfon, który jeszcze parę miesięcy temu rozrabiał w szkole, był nie gorszy jak bliźniacy od Weasleyów, sam był teraz w potrzebie. I takie sytuacje pasują idealnie do powiedzenia „jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie”. Ciekawe tylko kto przyjdzie takiemu gagatkowi z pomocą?
Niestety nikt jak do tej pory nie przylazł aby uratować Michaela. Mógł sobie krzyczeć dowoli i ile miał tylko pary w ustach, ale na nic się zdały jego prośby i błagania. Nie zdążył jeszcze się nażyć w swoim marnym uczniowskim i nie tylko uczniowskim życiu. Dementor podszedł, albo raczej posunął do młodego Couslanda. Zbliżała się jego niechybna śmierć, o ile go ktoś szybko nie uratuje. Wysysając najprzyjemniejsze wspomnienia z życia Gryfona chciał Dementor zostawić w nim te najgorsze, aby w ostateczności go zabić przez złożenie pocałunku. Czy to mu się uda? Czy nie ma już ratunku dla Michasia?
avatar
Kronikarz
ADMIN

Liczba postów : 513
Galeony : 491

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #3

Pisanie by Megan Vaye on Sob Sie 24, 2013 2:13 pm

Oczywiście, że był ratunek dla Michaela. Nie pozwoli mu odejść z tego świata w taki sposób. Nie Megan Vaye. Kiedy uciekła z korytarza aby pomóc innym wraz ze Spencera, pierwszego dementora w przedziale dostrzegła właśnie w ich przedziale. Widok, zbliżającego się dementora do kolegi z Gryffindoru, było dla niej niczym bicz w twarz. Nie mogła na to pozwolić. Otworzyła z hukiem drzwi przedziału i stanęła naprzeciwko dementora. Jej spojrzenie wyrażało nienawiść do tego magicznego stwora. Nie straciła tym razem głowy, jak wtedy w korytarzu. W głowie cały czas miała to szczęśliwe wspomnienie.
-Odsuń się od Niego ty kupo szmat!! – warknęła do Niego wkurzona dziewczyna i skierowała na Niego swoją różdżkę. Zamknęła oczy.
Było łatwiej jej się skupić teraz na szczęśliwym wspomnieniu. Była w domu. Akurat było lato, przed jej przystąpieniem do Hogwartu. Pamiętała to niczym jak wczorajszy dzień. Była na podwórku razem ze swoją siostrą, i ze swoją mamą. Obydwie były jeszcze zdrowe. Meg wraz ze swoją siostrą biegały po ogrodzie bawiąc się w berka. Jej malutka wtedy siostrzyczka, nie mogła jej oczywiście dogonić, jednak starsza siostra pozwalała jej się złapać. Mama obserwowała to wszystko z boku do pewnego czasu. Podbiegła do swoich dwóch córeczek i delikatnie je przewróciła na trawę, po czym zaczęła je łaskotać. Cała trójka się śmiała z radości, że są po prostu razem. Potem je przytuliła i leżały tak na trawie razem. To było bardzo szczęśliwe wspomnienie.
I otworzyła oczy. Na jej twarzy aż pojawił się uśmiech.
-Expecto Patronum! – powiedziała głośno z odwagą, kierując swoją różdżkę na dementora, mając nadzieje, że pojawi się jej patronus – lampart który odrzuci dementora, aby ten wyleciał skąd go pewnie przywiało, czyli przez okno.
avatar
Megan Vaye
RAVENCLAW

Liczba postów : 138
Galeony : 100
Skąd : Anglia
Multikonta : Évelyne La Burn

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #3

Pisanie by Michael Cousland on Sob Sie 24, 2013 4:40 pm

Michaś zarówno widząc, jak i czując zimno po kościach, był śmiertelnie przerażony. Do takich wypadków to on nie był przyzwyczajony. Nie on. Zwykle to z innych się śmiał, lecz w tej chwili nic śmiesznego nie przychodziło mu do głowy. No dobra, prócz zapożyczenia tych szmat, ale to jest wbrew logice.
Czuł, jak całe jego dotychczasowe szczęście opuszcza. Bardziej za to odczuł samotność, swe nowe fatum, strach przed tym stworem jak i śmiercią. nigdy nie myślał, ze on - taki dzielny i odważny, zginie z rąk jakiegoś stwora. Jego różdżka wypadła z rąk, a on sam osunął się na wygodne oparcia ławki i z lękiem w oczach wpatrywał się w te miejsce, gdzie powinien mieć oczy.
Kiedy już miał zamiar się poddać całkiem, nagle do przedziału wpadła Megan. Jej to się całkiem nie spodziewał, zwłaszcza teraz po tej kłótni i głupiej bójce. Spojrzał na nią zdziwiony, po czym jego wzrok wrócił na tę istotę. On wcale jej nie prosił, lecz przyszła.
- Uciekaj stąd.- zamiast krzyku, wydobył się z niego cichy szept. Zamierza zatrzymać tego stwora, by chociaż uchronić przed nim Meg. Czy się uda jego poświęcenie? Usłyszał, jak dziewczyna wymawia jakieś zaklęcie. Nigdy wcześniej o nim nie słyszał. Może to było wtedy, gdy opuścił parę lekcji pod pretekstem wykradnięcia kilku beczek kremowego piwa? Może tak. No cóż, jeśli się Megan uda te zaklęcie, będzie miał dług wdzięczności u niej do spłacenia.
avatar
Michael Cousland
GRYFFINDOR

Liczba postów : 111
Galeony : 37
Skąd : Wiltshire

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #3

Pisanie by Kronikarz on Sob Sie 24, 2013 11:04 pm

Wydawało się, że nic nie może powstrzymać Dementora przed sprawianiem bólu Couslandowi jakim było wysysanie wspomnień i zostawianie tych najgorszych. O dziwo znalazła się w tym przedziale na chwilę panna Vaye, wyratowana przez innego ucznia z opresji. Próbowała w jakiś sposób pomóc Michaelowi celując w potwora różdżkę i próbując wytworzyć Patronusa. Na jej nieszczęście próba okazała się być bezskuteczną, a Michael dalej zmierzał najgorszą z możliwych dróg na tamten świat. Jego próby krzyku były ledwo co słyszalne no i też powiedzmy sobie szczerze, że bezsensowne. Dementor to nie jest człowiek, z którym można się dogadać. To bezlitosne stworzenie, które nie przyjmie byle jakiej wymówki. Można go pokonać znając tylko odpowiednie zaklęcie i do niego formułkę. I choć Megan umiała te obie rzeczy to jednak tym razem się nie powiodło.
Wtedy z drugiego końca przedziału hasał ku nim wilk. Był srebrzysty i wyraźny, wyczarowany najprawdopodobniej przez jakiegoś zdolnego czarodzieja. Nikt nie wiedział kto to, ale w duchu dziękował, że przepędzał on wszystkich Dementorów z pociągu, tak jak i tego, który atakował Couslanda. Dementor zniknął, a i srebrzysty wilk pomknął dalej. Michael był osłabiony po tym całym zajściu. Można powiedzieć, że nawet czuł się lekko senny, mimo że spał w pociągu ładnych parę godzin. Ale czy zaśnie z wrażenia?
Po jakichś 15 minutach wszystko wróciło do normy. Światło znów zapaliło się w pociągu, włączono także ponownie odpowiednie ogrzewanie. Lód i sople zniknęły nie pozostawiając po sobie ani śladu. Pociąg ponownie ruszył, choć miał kilka minut spóźnienia. Na całe szczęście chyba limit nieszczęść tego wieczoru został wykorzystany. Uczniom i uczennicom, a także i niektórym nauczycielom, nie zagrażało już niebezpieczeństwo. Za jakieś półtorej godziny znów wysiądą na stacji kolejowej w Hogsmeade, a potem udadzą się w podróż do zamku Hogwart.
avatar
Kronikarz
ADMIN

Liczba postów : 513
Galeony : 491

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #3

Pisanie by Megan Vaye on Sob Sie 24, 2013 11:31 pm

Po raz kolejny tego dnia Megan poczuła złość ale również bezsilność. Czemu zaklęcie jej nie wyszło? Przecież przywołała takie piękne i szczęśliwe wspomnienie. Czemu więc, nie pojawił się patronus który by odgonił Dementora z tego przedziału. Spencerowi się to udało! Przecież wcale nie była gorsza od Niego. Umiała już tworzyć Patronusa, ćwiczyła przecież i wiedziała, że potrafi, a kiedy przychodzi zagrożenie nagle ma opuścić ją ta umiejętność?! Stała tak ze swoją różdżką czekając na zbawienie, patrząc jak Dementor wysysa siły życiowe z jej przyjaciela. A ona nic nie mogła poradzić. Przecież to nie może się tak skończyć! Nie tak!
I właśnie w tej chwili do przedziału wpadł jakiś inny patronus pod postacią wilka. W jednej chwili uderzył na dementora przez co ten musiał się wycofać do tyłu, a następnie zniknąć z pociągu. Zniknął. Nie wiedziała do kogo należał ten patronus ale podejrzewała jakiegoś profesora. Dziękowała w duchu, niebiosom, za to, że nic się nie stało. Przynajmniej tak myślała. Poczuła się tak, jakby przestała oddychać. Szybko wciągnęła powietrze i odetchnęła z ulgą. Wszystko zaczęło wracać do normy. Czuła jak powietrze wokół nich robi się cieplejsze. Szron który pojawił się na oknach zaczął znikać. Oznaczało to jedno. Dementorzy po prostu zniknęli. Nawet czuła jak powoli te złe wspomnienia i uczucia zaczynają znikać, a ona zaczyna z pełną świadomością przypominać sobie o dobrych wspomnieniach. Na szczęście wszystko się dobrze skończyło. Ale czy z Michaelem wszystko będzie w porządku?
Szybko schowała różdżkę do torby po czym podeszła szybko do opadniętego z sił Michaela.
- Przepraszam cię, tak bardzo cię przepraszam. Nie wiem czemu nie chciał mi wyjść ten patronus. Myślałam, że mi się uda. Przecież miałam tak wspaniałe wspomnienie. Jak się czujesz? Chodź musisz się położyć. - odparła po czym spróbowała go podnieść z podłogi i usadowić na siedzeniu. A raczej położyć go na siedzeniu. Przecież przed chwilą przeżył spotkanie z dementorem. I to bardzo bliskie spotkanie z tym paskudztwem. Na pewno był trochę osłabiony. - Odpoczywaj. Postaram się, aby nikt nie przeszkadzał. - odparła po czym niby starsza siostra, albo przynajmniej osoba o kogo ktoś się martwi, pogłaskała go po głowie z czułością po czym wstała i usiadła na siedzeniu na przeciwko.
Po kilkunastu minutach wróciło w końcu światło. No i pociąg w końcu znowu ruszył. Lód i szron całkowicie stopniały co oznaczało, że naprawdę dementorzy zniknęli z tego miejsca. Cieszyła się z tego powodu. Oparła łokcie o kolana a na dłoniach oparła głowę. Była strasznie zmęczona. Miała dość już dzisiejszego dnia. Chciała się tylko położyć w swoim łóżku w dormitorium i zasnąć. Jednak to nadal nie był koniec dnia. Czekała ich jeszcze uczta, chociaż dziewczyna czuła, że nie zdoła nic przekąsić, pewnie przedstawienie nowego personelu, jakaś przemowa i dopiero wtedy będzie mogła ruszyć do pokoju wspólnego Krukonów. A właśnie, skoro o Krukonach mowa... zastanawiała się co się dzieje z Spencerem. Miała nadzieje, że nic mu jednak się nie stało. Obiecała mu, że jeśli nie wróci po pół godzinie, to ona pójdzie go szukać. Zostało mu jeszcze około 10 minut, dlatego mogła jeszcze trochę zaczekać i zaopiekować się chociaż w minimalnym stopniu Michaelem. Podniosła głowę i spojrzała na Niego. Naprawdę była na siebie zła, że nie udało się jej wyczarować patronusa. A gdyby nie ten wilk? Gdyby nadal próbowała i nic by się nie wydarzyło? Co wtedy? Czy Michael mógłby umrzeć? Bo ona nie mogła pomóc? Nawet nie chciała o tym myśleć.
avatar
Megan Vaye
RAVENCLAW

Liczba postów : 138
Galeony : 100
Skąd : Anglia
Multikonta : Évelyne La Burn

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #3

Pisanie by Spencer Scythe on Nie Sie 25, 2013 12:54 am

Spencer wtoczył się do przedziału z mieszanymi uczuciami. Ten patronus wyprowadził go lekko z równowagi. Czemu udało mu się uratować Megan, a potem już mu nie wyszło? Co było nie tak z tym przerośniętym miśkiem, że najpierw pokazywał się niewyraźnie a potem wcale? Czyżby pandy były aż tak zagrożonym gatunkiem, że jakiś niedobór patronusów? Będzie musiał o tym doczytać. Paskudny, wredny misiek. A co do Miśków. Kiedy wszedł do przedziału zauważył Michaela trochę niedzisiejszego. No ładnie - zostawili go tylko na chwilę samego, a ten już rozpijam whiskey bez nich. No co za wredny Gryfon! Ale żeby tak paskudnie postąpić? O nie, on mu to kiedyś wypomni.
-Ciężki dzień.-rzucił na przywitanie lekko zmęczonym głosem. Faktycznie ciężki. Najpierw go biją, potem nasyłają na niego dementora, potem patronus go olewa a teraz jeszcze piją sobie alkohol w przedziale. I to pod jego nieobecność! Kto pisał scenariusz tego życia? Ten ktoś chyba nie do końca lubił Spencera. Wredny typ, sadysta, arggg. Swoją drogą - właśnie się zorientował, że wszystkie przebrzydłe smutne myśli, były tak naprawdę winą dementorów. Więc wcale nie przestał kochać biblioteki! To po prostu urojenia. Hmm, zaraz, zaraz. Jeśli tak o tym pomyśleć, to wcale nie umarł. Nawet nie było tu śmierciożerców. Czyli jego przedśmiertne pocałowanie Megan w policzek, nie było wcale przedśmiertne...czyli zachował się jak jakiś zboczeniec! Ale zaraz...ona przecież też go pocałowała w policzek. Właśnie to dotarło do Spencera w pełnej okazałości. Zamknął za sobą drzwi do przedziału. Pare sekund stał nieruchomo, po czym odwrócił się do Megan i Michaela i zdążył jeszcze rzucić:
-Po namyśle...ciężki ale i momentami przyjemny
Po czym spojrzał na Megan w całej okazałości i po raz kolejny jego świadomość zaatakowała myśl, że ta oto piękność pocałowała go w jego własny policzek. To był już nadmiar wrażeń jak na jeden dzień. Po prostu zemdlał.
avatar
Spencer Scythe
RAVENCLAW

Liczba postów : 146
Galeony : 65
Skąd : Paryż
Multikonta : Gilgamesh von Grossherzog

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #3

Pisanie by Michael Cousland on Nie Sie 25, 2013 8:03 am

Kątek oka spostrzegł, że zaklęcie Megan mimo wszystko nie zadziałało, a w jego umyśle zaczęły się pojawiać jego najgorsze wspomnienia. Czy on tak skończy? Z wiedzą, z którą z nikim nie chciałby się podzielić? Przerażony i też nie wiedząc, co dalej będzie z Meg? On nie chciał tak zginąć. Już woli z ręki przeciwnika albo nawet swego przyjaciela zginąć, niż tak.
Gdy Misiek zbliżał się do krawędzi między życiem a śmiercią, spostrzegł jakby białego wilka, albo widmo-wilka, który wygonił tego stwora. Nie wiedział, co to było, ale był uradowany, że jednak tutaj zostaje. Nagle poczuł się przeraźliwie słaby i spadł z siedzenia na podłogę. Zaczął głęboko oddychać, lecz w duchu czuł jeszcze lekkie przerażenie. Czy tak zawsze jest po spotkaniu z tym stworem? Jeśli tak, to nie chciałby jego ponownie spotkać. Nigdy więcej.
- Co to było na Merlina?- powiedział cicho starając się oszczędzać siły, jak Megan podeszła do niego i zaczęła mu pomagać. Z jej pomocą wrócił na miejsce i się położył. Leżąc też można odpoczywać, prawda? Przecież nie zaśnie, bo już dużo do Hogwartu czasu nie zostało.
- Dzięki Meg.- podziękował dziewczynie za pomoc. Spostrzegł, że usiadła naprzeciwko niego i przygląda się jemu. Cóż, on w tym stanie na modela się nie nadaje, chodź nie wie, czy ona o tym myśli.
- Sorki za tę bójkę. To było głupie ... z mojej strony, chciał dokończyć, gdy do przedziału wpadł nie kto inny, jak Spencer. No naprawdę, Misiek nikogo z nich nie spodziewał się tu z powrotem, a jednak. Chwilę w milczeniu wpatrywał się w chłopaka, póki nie odwrócił się i nie powiedział coś durnego. O co mu chodzi? O dzień? O chwile? No cóż, spyta się go o to kiedy indziej. Nagle ujrzał, że on po prostu zemdlał. No naprawdę, czy taka osoba jak dzielny Krukon może zemdleć w takiej chwili? Czy może przeraził się tym, że Megan się nim opiekuje? A może chodzi jeszcze o coś innego? To było mocno podejrzane.
- Dostał w głowę, czy co?- spytał się Megan lekko podnosząc swą głowę z plecami i przysunął się do okna, o które się oparł. Na szczęście lodu już niezbyt czuł, a i światło wróciło już normalnie.
avatar
Michael Cousland
GRYFFINDOR

Liczba postów : 111
Galeony : 37
Skąd : Wiltshire

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #3

Pisanie by Kronikarz on Pon Sie 26, 2013 12:26 pm

Hogwart Express nadrobił znaczną część straconego czasu spowodowaną „inspekcją” Strażników z Azkabanu, choć nadal był spóźniony. I choć maszynista próbował robić, co tylko mógł w swojej mocy, to nie dał rady nadrobić tych kilku minut. Właściwie kwadrans to nie jest aż takie poważne spóźnienie zwłaszcza, że pociąg dopiero pierwszy raz w historii miał taką sytuację. Im bliżej było stacji Hogsmeade tym coraz częściej uczniowie mogli widzieć znajome krajobrazy okolicznych wiosek, dróg, lasów, które przemierzali ostatnio w czerwcu w drodze powrotnej do Londynu. Już za niedługo staną na nogach i będą zmierzać do zamku. Na pewno wszyscy byli wykończeni i z chęcią położyliby się spać, lecz czekała ich jeszcze Ceremonia Przydziału, uroczysta uczta, a także przemowa Dumbledore’a. Zanim więc położą się w swoich dormitoriach to minie jeszcze trochę czasu.
Hogwart Express powoli zaczął zwalniać, bo znaleźli się już w granicach administracyjnych wioski Hogsmeade. Za niedługo będzie stacja i koniec podróży. Pierwszorocznych tradycyjnie jak co roku powita gajowy Hagrid i popłynie z nimi łódkami przez jezioro. Inni natomiast udadzą się za pomocą innych środków lokomocji. Wszystkich jednak łączy to, że udadzą się do Wielkiej Sali.
Pociąg zatrzymał się, a wówczas gromada uczniów zaczęła wysypywać się ze środka. Nadszedł kres podróży.


// Możecie pisać kończące posty w przedziałach, ale możecie też od razu pisać we Wielkiej Sali --- > KLIK //
avatar
Kronikarz
ADMIN

Liczba postów : 513
Galeony : 491

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #3

Pisanie by Spencer Scythe on Pon Sie 26, 2013 1:18 pm

Jakiś czas później, Spencer przebudził się. Prawdopodobnie właśnie dojeżdżali, bo pociąg zaczynał zwalniać. Huuuuh, ile czasu tak leżał zemdlony? Godzine? Zapewne coś koło tego. No cóż - to nie było teraz ważne. Powoli trzeba się było zbierać. Miał jakieś dziwne wrażenie, że powinien wyjść sam, trochę wcześniej przed przyjaciółmi. Tak po prostu. Albo po prostu chciał jechać powozem bez nich, żeby mieć czas przemyśleć to wszystko co się dzisiaj działo. Nieważne. Tak czy siak, szybko się ogarnął i rzucił:
-Widzimy się na uczcie
Po czym gdy pociąg definitywnie się zatrzymał, wyszedł z niego idąc na powóz.

z/t
avatar
Spencer Scythe
RAVENCLAW

Liczba postów : 146
Galeony : 65
Skąd : Paryż
Multikonta : Gilgamesh von Grossherzog

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #3

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach