Przedział #4

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Go down

Przedział #4

Pisanie by Kronikarz on Sob Cze 08, 2013 3:48 pm

***
avatar
Kronikarz
ADMIN

Liczba postów : 513
Galeony : 491

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #4

Pisanie by Harry Potter on Pią Sie 16, 2013 6:28 am

Harry nie mógł się doczekać kiedy dotrze do pociągu, usiądzie w przedziale z Ronem i Hermioną, a następnie razem udadzą się w podroż do szkoły. Miał nadzieję, że tym razem się nie spóźni jak w zeszłym roku i nie będą musieli używać starego Forda Anglia w dopalaczem niewidzialności. Tym razem jednak się udało i był na czas. Ludzie na peronie 9 i 3/4 się tłoczyli, a i nawet dało się zauważyć, że ciężko będzie o miejsca w przedziale. Kiedy już ogarnął się ze swoimi bagażami, poszedł szukać wolnego miejsca w pociągu. Ledwo co udało mu się coś znaleźć, ale już tam ktoś siedział. Wyglądał na nauczyciela albo kogoś takiego, ale Harry nie wiedział. Był pewien, że nauczyciele udają się do szkoły w inny sposób. Niestety nie miał jak go zapytać o to, bo mężczyzna spał. A że nie było nigdzie indziej wolnego miejsca, więc usiadł w jego przedziale.
- Ciekawe gdzie jest Ron i Hermiona? - zastanowił się głośno Harry. Wyglądał co jakiś czas by wypatrzeć swoich przyjaciół. A może już siedzą tylko w innym przedziale?
avatar
Harry Potter
GRYFFINDOR

Liczba postów : 56
Galeony : 45
Skąd : Anglia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #4

Pisanie by Hermiona Granger on Pią Sie 16, 2013 3:29 pm

Hermiona szła (A raczej próbowała biec, lecz kufer i klatka Krzywołapa nie ułatwiały jej zadania) zaglądając do większości przedziałów szukając Harry'ego albo Rona, albo najlepiej - Ich obydwu.
Prawie spóźniła się na pociąg, ponieważ jej kot wszedł na szafę i za żadne skarby nie chciał zejść. W końcu ściągnął go jej tata (Przewracając mebel oraz rozwalając sobie pół ręki przez drapanie kota) i jak najszybciej wsiedli do samochodu, a po pół godzinie byli na miejscu.
Zobaczyła Pottera - siedział w przedziale z jakimś mężczyzną, najwyraźniej nowym profesorem. Wpadła do przedziału najciszej jak mogła, przytulając chłopaka.
- Harry! Jak miło cię znów widzieć! Co tam u Ciebie? - Zapytała cicho, zgrabny zaklęciem odsyłając kufer na górę i wypuszczając kota z klatki.
avatar
Hermiona Granger
GRYFFINDOR

Liczba postów : 17
Galeony : 3
Skąd : Londyn
Multikonta : Nadia Smith, Cynthia Devone

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #4

Pisanie by Harry Potter on Pią Sie 16, 2013 7:32 pm

Nie mógł wypatrzyć ani Rudzielca ani Hermiony toteż dalej siedział w przedziale. No może nie licząc mężczyzny, który cały czas spał i tak naprawdę Harry nie wiedział o nim nikt. Pierwszy raz widział by ktoś dorosły, prócz maszynisty i babeczki, która co jakiś czas w czasie trwania podróży przemieszczała się z różnymi smakołykami dla uczniów.
Ku jego uciesze po jakimś czasie do drzwi przedziału zawitała Hermiona Granger. Ucieszył się na jej widok prawie, że śmiejąc się jej w twarz. Uwielbiał swoich przyjaciół i zawsze im ufał. Może czasami się kłócili, ale jednak co przyjaciele to przyjaciele.
- Witaj Hermiono! Musimy się zachowywać trochę ciszej, bo wiesz.. – i tutaj wskazał na znacząco spojrzeniem na faceta w przedziale. Potem zrobił dziwną minę jakby się nad czymś zastanawiał.
- Ogólnie może być. Myślałem, że będę miał problemy z Ministerstwem, bo nie wiem czy słyszałaś, ale nadmuchałem ciotkę – siostrę wuja Vernona. – wzruszył ramionami po czym obdarzył ją uśmiechem. - Chociaż zdaję się, że pewnie Ty o tym nie słyszałaś? – kontynuował swoją wypowiedź Pan Potter. Hermiona żyła w świecie mugoli, a jej rodzice nie pracowali w Ministerstwie Magii.
- Mów lepiej co u Ciebie? – spytał się przyjaciółki.
avatar
Harry Potter
GRYFFINDOR

Liczba postów : 56
Galeony : 45
Skąd : Anglia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #4

Pisanie by Hermiona Granger on Pią Sie 16, 2013 7:45 pm

Ona też zerknęła na dorosłego. Był okryty płaszczem i (Jak na śpiącego człowieka) zachowywał się niezwykle cicho. Delikatnie głaszcząc kota przyjrzała się jego kufrowi leżącemu na półce. "R. Lupin" przeczytała w myślach.
- Ron mi pisał co zrobiłeś Harry! - Wyszeptała - Nie powinieneś tego robić, mogli cię wyrzucić ze szkoły! - Dodała zmartwionym tonem.
Nie chciała żeby jej najlepszy przyjaciel zmarnował sobie życie.
- U mnie w porządku... Byliśmy na wakacjach we Francji, chociaż prawie ciągle padało. Przynajmniej miałam czas na przeczytanie nowych podręczników, bez wiedzy mamy ukryłam je w plecaku... Książka do Opieki Nad Magicznymi Stworzeniami jest okropna. - Dodała, ze strachem przypominając sobie o tym jak ganiała ją po pokoju - do tego pogryzła jej nogi. - Za to Runy to fantastyczny przedmiot! - Ekscytowała się - I kupiłam sobie kota na urodziny - Dodała wesoło, podnosząc Krzywołapa w stronę Harry'ego, a kot się nastroszył i zaczął syczeć.
avatar
Hermiona Granger
GRYFFINDOR

Liczba postów : 17
Galeony : 3
Skąd : Londyn
Multikonta : Nadia Smith, Cynthia Devone

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #4

Pisanie by Harry Potter on Pią Sie 16, 2013 8:30 pm

Właściwie to o tym zapomniał, że Ron mógł dowiedzieć się od ojca o tym co zaszło na Privet Drive 4 i czego dokonał Harry. Nadmuchał swoją ciotkę przypadkiem i właściwie powinien wylecieć ze szkoły. Miał już na swoim koncie niewłaściwe użycie czarów w obecności mugoli, ale to nie była jego wina. Wtedy czaru „swobodnego zwisu” użył skrzat Zgredek by zrzucić tort na jednego z gości Dursleyów.
- Hermiona, myślałem, że chociaż mnie nie będziesz opieprzać. Nie moja wina, że durna ciotka Marge przesadziła. Mogła nie obrażać mojego ojca! – syknął Harry z lekką złością w głosie. Ale nie chciał krzyczeć, zwłaszcza, że nie byli sami w przedziale. Jeszcze raz spojrzał na mężczyznę, którego tożsamości dalej nie znał, w przeciwieństwie pewnie do Hermiony.
- No to miałaś ciekawie. Ja jedyną wycieczkę jaką miałem to do ogródka wokół domu, a główną atrakcją było koszenie trawy. Bo przecież „dziudziaczek nie może się pobrudzić”. – zaczął naśladować ciotkę Petunię iście nienaturalną zmianą głosu. Nie mógł zrozumieć jak tak mogli zapuszczać swojego syna. No ale to ich sprawa. Może on znajdzie kiedyś sobie dziewczynę, ożeni się z nią i będą mieć dzieci, które będą wychowywać według własnego uznania.
- Yyy.. całkiem milutki ten Twój.. kotek. – powiedział unosząc brew do góry. - Ron i jego szczur Parszywek nie będą specjalnie z tego zadowoleni. Czuję, że we wieży Gryffindoru dojdzie do jakiegoś mordu dokonanego przez pewnego kota na pewnym szczurze. – ironizował Potter. Myślał, że do Hermiony raczej pasuje jakaś wielka, mądra sowa. A ona sobie kupiła kota, który kota raczej średnio przypominał. W każdym razie nie był podobny do żadnego ze znanych mu kotów domowych.
- Apropos... Gdzie Ron?
avatar
Harry Potter
GRYFFINDOR

Liczba postów : 56
Galeony : 45
Skąd : Anglia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #4

Pisanie by Hermiona Granger on Pią Sie 16, 2013 8:46 pm

Słysząc złość w głowie Harry'ego zaczerwieniła się.
- A ty dałeś się sprowokować? Jak Snape znów zacznie obrażać Ciebie na lekcji jego też nadmuchasz? - Odpowiedziała urażonym tonem.
Możliwe że pasowała do niej sowa, lecz gdy zobaczyła tego biednego kotka, takiego smutnego... Sklepikarka powiedziała że nikt nie chciał go kupić, bo wyglądał "niezbyt ładnie". Dla niej był słodziutki!
- To widzę że niezłe wakacje miałeś. Chciałabym zobaczyć tego "Dziudziaczka" - Powiedziała mściwie.
Na wspomnienie o szczurze skrzywiła się.
- Krzywołap jest dobrze ułożonym kotkiem. Prawda Krzywołapku? - Drapała kota za uchem i pochyliła się by popatrzeć mu w oczy. - A jeśli dojdzie, to nie z mojej winy. Parszywek i tak jest chory i stary. - Zmarszczyła nos, przypominając sobie zwierzaka ich przyjaciela - Właśnie chciałam cię zapytać.
Wstała, otworzyła drzwi do przedziału i wyjrzała. Zamknęła je i wzruszyła ramionami.
avatar
Hermiona Granger
GRYFFINDOR

Liczba postów : 17
Galeony : 3
Skąd : Londyn
Multikonta : Nadia Smith, Cynthia Devone

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #4

Pisanie by Harry Potter on Pią Sie 16, 2013 9:26 pm

- Z chęcią bym nadmuchał tego nietoperza i wysłał w diabły. Wkurza mnie samą swoją obecnością. No i pewnie wzajemnie. – stwierdził Harry machnąwszy ramionami. Właściwie Hermiona wpadła na genialny pomysł i będzie musiał spróbować tej sztuczki z ciotką Marge i nadmuchać Mistrza Eliksirów. Na jego twarzy pojawił się przez jakieś dwie sekundy złośliwy uśmieszek.
- Mogę Ci załatwić zdjęcie DZIUDZIACZKA, bo wątpię żeby on chciał zobaczyć się przez sekundę z czarownicą. Ledwo co mnie znosi w domu. Ale mogę rozbudzić trochę Twoją wyobraźnię. – powiedział i zamilkł na chwilę. - Wiesz jak wygląda typowa świnia, prawda? – zapytał Hermiony czekając na potwierdzające kiwnięcie głowa. - Dudley wygląda właśnie jak ta świnia tylko trzy razy wszerz i dwa razy wzdłuż. – wzruszył ramionami i podniósł dwa razy szybko obie brwi, a następnie roześmiał się na żart jaki zastosował na temat swojego głupiego kuzyna.
- Ja bym na Twoim miejscu jednak uważał. Ron może wcale nie być z tego powodu szczęśliwy. Może i ten Twój Krzywo.. Krzywołap, tak? Może i jemu się spodoba ganianie za Parszywkiem, albo coś w tym stylu, ale nasz rudy przyjaciel i jego szczur będą wkurzeni. No ale ja się nie wtrącam, żeby nie było. – starał się nie wtrącać w to co zrobi Hermiona. Skoro już kupiła tego kota, to trudno. Byleby tylko uważała żeby nie wleciał w nocy do dormitorium chłopców i nie narobił rabanu.
- No to widzę, że to chyba pierwsze pytanie w życiu, na które nie znasz odpowiedzi. I obawiam się, że nawet w bibliotece nie uzyskasz tej informacji. – powiedział ironizując, a potem lekko się roześmiał, lecz szybko się pohamował, bo wiedział, że panna Granger może się oburzyć i tego rodzaju żartu nie zrozumieć.
- Miejmy nadzieję, że zdąży na pociąg. W ogóle dzisiaj coś pełno ludzi prawda? Ledwo co znalazłem miejsca. Ale był tu już ktoś. – wskazał ponownie na mężczyznę. - Nie mniej jednak dobrze, że siedzimy, a nie stoimy. Droga do Hogwartu jest nieco długa, prawda?
avatar
Harry Potter
GRYFFINDOR

Liczba postów : 56
Galeony : 45
Skąd : Anglia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #4

Pisanie by Kronikarz on Sob Sie 17, 2013 8:16 am

Podczas gdy już wszyscy uczniowie, którzy przebywali na Peronie 9 i 3/4 wsiedli do pociągu, machali do rodziców przez okna przedziałów, albo żywo w nich dyskutowali na różne tematy, dochodziła powoli godzina 11. Hogwart Express jeszcze nigdy się nie spóźnił ani z odjazdem, ani z przyjazdem do stacji kolejowej w Hogsmeade. I tak za pewne będzie i tym razem, bo kiedy na zegarze zabrzmiała godzina 11:00 wówczas pociąg ruszył. Już za niecałe 9 godzin będą na miejscu i znów wszyscy wysłuchają piosenki starej Tiary Przydziału, zobaczą kto i gdzie dostanie przydział, a przed kolacją i po niej posłuchają przemowy dyrektora Dumbledore'a. A więc drodzy uczniowie, i nie tylko uczniowie, pociąg Hogwart Express ruszył!
avatar
Kronikarz
ADMIN

Liczba postów : 513
Galeony : 491

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #4

Pisanie by Lucipher Blythe on Nie Sie 18, 2013 7:53 pm

Lucek gdy tylko wyszedł z wagonu przeznaczonego dla prefektów zaczął szukać jakiegoś przedziału, który będzie wolny lub też będzie w nim większość uczniów z poczuciem Humoru. Wiedział, że Ślizgoni ani niektórzy Krukoni do takich nie należą więc zapewne będzie miał ciężki orzech do zgryzienia by znaleźć coś co mu odpowiadało. Chodził po całym pociągu i zaczynał się zastanawiać czy w ogóle jego myślenie życzeniowe się sprawdzi. Gdy przechodził koło jednego z przedziałów zauważył w nim tylko dwójkę uczniów i jakiegoś nauczyciela, a przynajmniej tak podejrzewał. Otworzył do niego drzwi i stanął w progu.
- Witam czy można się do was dosiąść? – zapytał stawiając klatkę z sówką i kotem na podłodze przedziału. Wiedział, że jego odznaka prefekta może odstraszać ale Lucek jeśli się go pozna naprawdę nie był taki straszny.
avatar
Lucipher Blythe
PREFEKT GRYFFINDORU

Liczba postów : 40
Galeony : 18
Skąd : Dolina Godryka
Multikonta : Reno Hudson

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #4

Pisanie by Harry Potter on Nie Sie 18, 2013 9:39 pm

Hermiona milczała i nie ustosunkowała się do jego wypowiedzi, a Harry nie był takim chłopakiem, który by ciągnął usilnie za język. Lubił wiedzieć dużo, łaknął wiedzy, ale nigdy kosztem męczenia innych. W sumie jak się miało taką pannę Granger przy sobie to praktycznie w ogóle nie trzeba było się uczyć. Zawsze można się było jej spytać o cokolwiek, a ona praktycznie bez problemu znała odpowiedź na dane zagadnienie czy problem. Ale tak naprawdę nie doceniał jej tylko ze względu na zasób posiadanej przez nią wiedzy. Była świetną przyjaciółką, zresztą nie mniejszą jak Ron Weasley. Oboje byli jego najlepszymi znajomymi i choć czasami się kłócili lub mieli różne zdanie na pewne tematy, to jednak zawsze trzymali się razem bez względu na wszystko.
W pewnej chwili do przedziału w którym siedzieli zajrzał jakiś chłopak. Harry nie bardzo go kojarzył, ale od razu wyczaił, że ma odznakę prefekta.
- Witaj. Tak, proszę siadaj. – pozwolił starszemu Gryfonowi na wejście do przedziału. Korciło go jednak żeby zadać przybyszowi jeszcze pytanie.
- Jesteś nowym prefektem Gryffindoru?
avatar
Harry Potter
GRYFFINDOR

Liczba postów : 56
Galeony : 45
Skąd : Anglia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #4

Pisanie by Kronikarz on Pon Sie 19, 2013 6:17 am

Gdzieś tam na początku pociągu w wagonie przeznaczonym dla jego obsługi, został zaalarmowany sprawą szczekania psa konduktor. A mianowicie zaalarmował go jeden z uczniów, który wolał pozostać anonimowy. Tak więc konduktor zaglądał do każdego niemalże przedziału a żeby zobaczyć, w którym to znajdzie jakiegoś czworonoga. Nawet jeśliby go znalazł to przecież nie wyrzuci z jadącego z wielką szybkością pociągu. W planach miał umieszczenie go w wagonie dla zwierząt, a ewentualnie później oddanie Hagridowi lub postąpienie zgodnie z instrukcjami wytycznymi dyrektora Dumbledora. W końcu w Hogwarcie nie można posiadać psów z tego co się mężczyzna orientował, ale krzywdy by zwierzęciu nie dał zrobić. Wpadł właśnie do przedziału numer 4, gdzie znajdowali się Potter, Granger, Blythe i jakiś mężczyzna.
- Przepraszam, nie widzieliście może tutaj jakiegoś psa? Podobno ktoś przewodzi jakiegoś czworonoga. – zapytał Gryfonów rozmawiających między sobą i kątem oka zajrzał do środka przedziału.
avatar
Kronikarz
ADMIN

Liczba postów : 513
Galeony : 491

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #4

Pisanie by Harry Potter on Sro Sie 21, 2013 5:23 pm

Harry nie zdążył otrzymać odpowiedzi na swoje pytanie, bo do ich przedziału wlazł konduktor. O dziwo nie pytał się o bilety, jak to zwykle w pociągach miało miejsce. Spytał się o jakiegoś psa, co naprawdę zaskoczyło Harry'ego. O ile mu było wiadomo to do Hogwartu można wziąć tylko kota, sowę lub ropuchę. Przynajmniej taką informację otrzymał, kiedy przeczytał swój list, swój pierwszy w życiu list, w którym się dowiedział, że przyjmują go do Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Wówczas tam było dokładnie opisane co można wziąć ze sobą. Harry był wtedy tym taki zafascynowany, że przeczytał go kilkukrotnie, bo nie dowierzał temu. No a teraz zacznie mu się trzeci rok nauki. Czyż to nie piękne?
- Nie było tu żadnego psa. Ani tym bardziej nikogo, kto by takiego psa przewoził. Może Pan spróbuje w innym przedziale? – zaproponował Potter spoglądając w mężczyznę. Swoją drogą, komu by się chciało przewozić psa? Kto był na tyle głupi, albo odważny? A może jedno i drugie?
avatar
Harry Potter
GRYFFINDOR

Liczba postów : 56
Galeony : 45
Skąd : Anglia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #4

Pisanie by Kronikarz on Sro Sie 21, 2013 7:36 pm

Konduktor spojrzał się podejrzliwie na siedzącą trójkę Gryfonów i kątem oka spojrzał na mężczyznę w ich przedziale. Nie widząc jednak ani psa, ani nie słysząc go w tym przedziale, westchnął tylko.
- No trudno. Jeślibyście jednak coś zauważyli to proszę mnie o tym poinformować lub kogoś z obsługi pociągu. W razie co, jestem w pierwszym wagonie.- powiedział konduktor, po czym opuścił przedział i poszedł w swoim kierunku. I tyle go ludziska widzieli...

Hogwart Express zasuwał z najwyższą możliwą prędkością jaką mógł się poruszać na danych odcinkach trasy. Co rusz mijali jakieś lasy, czy góry z boku, a raz nawet jak ktoś się dobrze przyjrzał, to było widać jezioro na zachodzie. Te widoki zapierały dech w piersiach, a jak ktoś był fotografem z zamiłowania to mógł zrobić przecudne zdjęcia.
Pociąg miał już zdecydowaną większość trasy za sobą i właściwie nawet jechał nieco szybciej niż zwykle. Zanosiło się na to, że uczniowie dojadą trochę szybciej niż o planowanej godzinie. Chociaż w tym pośpiechu może dało się wyczuć pewne podniecenie, szczególnie wśród pierwszorocznych. No i co najważniejsze, skutki ataku łajnobombiarza zostały usunięte, a sam sprawca zniknął gdzieś w którymś z końcowych przedziałów. Nic nie zapowiadało żeby miały nastąpić jakieś zakłócenia podczas jazdy. A jednak...
Zbliżała się godzina 6-sta wieczór. Nagle cały pociąg zaczął zwalniać gdzieś w szczerym polu, gdzie nie było widać nawet w oddali ani jednej chałupy czy żywej duszy. Nie było konkretnie nic, poza jakimiś polami, nie zawsze zagospodarowanymi. W końcu doszło do pełnego zatrzymania się pociągu, co nigdy w historii podróży Hogwart Expressu się nie zdarzyło, a już zwłaszcza w takim miejscu. To nie była normalna sytuacja. Niebo na zewnątrz pociemniało, ale nie było to zwykłe zachmurzenie. Właściwie w ogóle to nie było zachmurzenie w dosłownym tego słowa znaczeniu. W pociągu zgasły wszystkie światła, co budzić mogło grozę wśród podróżujących. Na domiar złego deszcz, który jeszcze godzinę temu zdawał się być ciepłym i letnim, teraz był gęstszy i zimniejszy. Zrobiło się niebywale cicho, choć w przedziałach i na korytarzu dało się słyszeć pomrukiwanie niektórych uczniów. Zaczęło się też robić nienaturalnie zimno...
avatar
Kronikarz
ADMIN

Liczba postów : 513
Galeony : 491

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #4

Pisanie by Harry Potter on Czw Sie 22, 2013 6:49 am

Konduktor opuścił przedział, a Harry w dalszym ciągu nie mógł się nadziwić kto i dlaczego chciałby przewozić psa do Hogwartu. Kiedyś jednego miał Hagrid, ale był to trójgłowy olbrzym potrzebny Dumbledore’owi do pilnowania kamienia filozoficznego, kiedy Potter był jeszcze na pierwszym roku nauki i rozpoczynał przygodę z magią. Nawet miał okazję poznać tego „czworonoga” z bliska i na pewno nie chciałby go spotkać ponownie na swojej drodze za żadne skarby. Nie mniej jednak dobrze wspominał tamten rok z wielu względów, które sobie teraz wspominał patrząc przez okno, bo Hermiona milczała, a jego nowy kolega z Gryffindoru pary z ust nie puścił.
W pewnej chwili, kiedy większość drogi była za podróżującymi, pociąg nagle zaczął hamować aż w końcu stanął. Światła w pociągu zgasły, niebo zajęło się czernią, a dodatkowo padał dość gęsty deszcz. Zrobiło się nienaturalnie zimno. Takiego uczucia to jeszcze nie miał okazji odczuwać.
- Co jest? Dlaczego stajemy? – zapytał Harry pytając swoich towarzyszy. Znając życie pewnie nie uzyska odpowiedzi, ale nie szkodzi spróbować. Sprawa o tyle śmierdziała Potterowi, że stanęli w szczerym polu. Nigdzie ani widu, ani słychu żywej duszy.
avatar
Harry Potter
GRYFFINDOR

Liczba postów : 56
Galeony : 45
Skąd : Anglia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #4

Pisanie by Lucipher Blythe on Czw Sie 22, 2013 8:03 am

Spojrzał na dwójkę Gryfonów dość przyjaźnie. Zresztą takie towarzystwo było dla niego o wiele przyjemniejsze niż to jakie spotkał w wagonie dla prefektów. Nie wiedział dlaczego tam czuł się jak intruz. Gdy usłyszał odpowiedź chłopaka siedzącego obok jakiegoś śpiącego mężczyzny uśmiechnął się swobodnie.
- Cieszę się i dziękuję za miłe powitanie. Tak jestem nowym prefektem Gryffindoru i szczerze powiedziawszy nie czuję się z tym zadaniem najszczęśliwszy. Wiem, że to wielkie wyróżnienie, ale to jak powitali mnie inni prefekci nie było zbytnio miłe. – powiedział po czym włożył swoje walizki na górną półkę. Zostawił na dole tylko klatkę ze swoim kociakiem. Po chwili otworzył drzwiczki i jego zwierzak wskoczył mu na kolana. Zwinął się w kłębek i zasnął. Lucek był szczęśliwy, że wreszcie mógł trochę odpocząć. Miał dość łażenia po pociągu skoro nic się tam nie działo. Jednak długo nie cieszył się spokojem, bo do przedziału wtargnął konduktor. Słysząc jego pytanie Blytha aż zatkało. Nie wiedział jak można być tak głupim i nierozważnym. Jednak gdy już chciał otworzyć usta wyręczył go młodszy Gryfon za co Lucek był mu wdzięczny. Wysłuchał jego słów i sam pokiwał głową na znak, że zrozumiał. Po czym na chwilkę przymknął oczy. Jednak spokój nie trwał długo. Nagle pociąg się zatrzymał a w przedziale zrobiło się niesamowicie wręcz zimno. Blythe spojrzał na Gryfonów i lekko się zaniepokoił.
- Radzę wam wyciągnąć różdżki. Tu dzieje się coś niedobrego. – powiedział i po chwili już miał w dłoni swój magiczny patyczek. Podejrzewał, że wiele tym nie zdziała ale nie zamierzał pozostać obojętnym na jakieś dziwne i nie codzienne sytuacje.
avatar
Lucipher Blythe
PREFEKT GRYFFINDORU

Liczba postów : 40
Galeony : 18
Skąd : Dolina Godryka
Multikonta : Reno Hudson

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #4

Pisanie by Kronikarz on Czw Sie 22, 2013 8:27 am

// przykro mi, że zagram Hermioną, ale jej nie ma, a żeby nie było nudno to ją chwilowo uruchomię na Kronikarzu //

Nie trudno się im dziwić, że byli przestraszeni. Jeżdżą dwa razy do roku, a tutaj dodatkowo zdarzyła się taka przykra niespodzianka, że musieli stanąć w szczerym polu. Nie była to najlepsza opcja, zwłaszcza w dobie ucieczki z mordercy Blacka i jego kuzynki Bellatrix. Za pewne co niektórzy, zwłaszcza Ci, którzy czytali Proroka Codziennego, mogli sobie pomyśleć, że to właśnie ta dwójka zaatakowała pociąg np. w celu ujęcia i zamordowania Harry’ego Pottera. Nic bardziej mylnego. To był zupełnie ktoś inny.
- Ktoś chyba wszedł do pociągu. – powiedziała nagle Hermiona. Prawie w całym pociągu panowała grobowa cisza, toteż można było usłyszeć co się dzieje nawet z dalszych przedziałów, o ile ktoś w ogóle wydał jakiś dźwięk.
- Ale to dziwne… Przecież tutaj nie ma żadnej stacji. – dziwiła się Gryfonka mówiąc przerażonym głosem. Miała rację – ktoś właśnie wsiadł, lecz pociąg nie ruszył dalej. Okno w przedziale pokryło się lodem, a w środku zrobiło się jeszcze bardziej zimno niż wcześniej. Na całe ich szczęście w nieszczęściu nikt nie wybił od zewnątrz szyby. Ktoś jednak zbliżał się powoli do ich przedziału.
avatar
Kronikarz
ADMIN

Liczba postów : 513
Galeony : 491

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #4

Pisanie by Harry Potter on Pią Sie 23, 2013 6:41 am

Harry w końcu ucieszył się, że nowy prefekt Gryffindoru wreszcie się do niego odezwał, bo już myślał, że przez całą podróż będzie swego rodzaju stypa, a nie rozmowa. Bo jeśli chodzi o Hermionę to był w stanie zrozumieć, że myślami jest już na jakiejś lekcji i zdobywa kolejną partię wiedzy, tym samym zasilając zapewne konto punktowe Gryfonów w tabeli domów. Spojrzał też kątem oka na mężczyznę przebywającego w ich przedziale. Najwyraźniej nie poczuł jak pociąg stanął, ani też wszechogarniające zimno nie było przez niego wyczuwalne. Przez chwilę nawet pomyślał, że facet umarł, ale z drugiej strony gdyby tak było to chyba by był siny i obniósłby się jakimś specyficznym odorem. Tak więc po prostu Potter olał sprawę mężczyzny.
Kiedy Lucipher wręcz rozkazał wyciągnięcie różdżek, Harry zrobił to natychmiastowo. Spojrzał na Hermionę, która za pewne też to uczyni. Tylko gdzie jest jego przyjaciel Ron, który w takich sytuacjach również byłby pomocny?
- Zimno jak jasna cholera. Pociąg chyba nawalił. Albo co.. – pomyślał i starał się nie myśleć o otaczającym go zimnie. Czy Harry właśnie umierał? Jeśli tak to nigdy nie sądził, że umrze z wychłodzenia w Hogwart Ekspressie. A jeśli nie, to co jest do licha grane!?
avatar
Harry Potter
GRYFFINDOR

Liczba postów : 56
Galeony : 45
Skąd : Anglia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #4

Pisanie by Lucipher Blythe on Pią Sie 23, 2013 8:18 am

Blythowi też coraz bardziej przestawało się to podobać. Nie pamiętał, by pociąg do Hogwartu kiedykolwiek nawalił lub też stanął w szczerym polu. Po prostu coś tu nowemu prefektowi strasznie śmierdziało i nie podobało mu się ani trochę. Frey, kociak Lucka również wyczuwał, że coś jest nie tak. Zjeżył sierść i zaczął prychać niezadowolony. A gdy zgasły wszystkie światła miauknął przerażony i zeskoczył na podłogę przedziału wciskając się co swojej klatki.
- Nie wiem co się dzieje ale nie podoba mi się to. Nigdy, odkąd podróżuję Hogwart Ekspresem takie coś nie miało miejsca. Jeśli to jakiś żart to bardzo głupi i na pewno ten, który kto go zrobił będzie się tym chlubił, jeśli oczywiście nie zostanie złapany, bo wtedy podejrzewam, że wydalenie ze szkoły ma murowane. – powiedział i spojrzał na szybę. Rozumiał, że takie rzeczy mogłyby się dziać w zimie ale nie we wrześniu. W dodatku słyszał doskonale, ze ktoś zbliża się do ich przedziału. Ścisnął w ręku różdżkę i lekko poruszył nadgarstkiem.
- Lumos – powiedział i po chwili na końcu jego różdżki pojawiło się światło. Robiło się coraz zimniej. Blythe miał serdecznie dość tego co się tu działo. Nie wiedział, że podróż Hogwart Ekspresem może być tak przygnębiająca. Najbardziej na świecie chciał już znaleźć się w zamku na uczcie.
avatar
Lucipher Blythe
PREFEKT GRYFFINDORU

Liczba postów : 40
Galeony : 18
Skąd : Dolina Godryka
Multikonta : Reno Hudson

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #4

Pisanie by Kronikarz on Pią Sie 23, 2013 12:19 pm

Oczywiście zaklęcie panicza Blythe zadziałało bez problemu i w przedziale rozjaśniała niewielka nitka światła. Złośliwi powiedzieliby, że ona nie wiele dawała, ale to tak jakby tliła się mała iskierka nadziei na to, że wkrótce to wszystko wróci do normy i pociąg ruszy. Nic jednak bardziej mylnego, bo jak na razie stali w miejscu. A żeby było jeszcze śmieszniej, pomocy nie było z żadnej strony ani widać, ani słychać.
- Ktoś się zbliża do przedziału. – wyszeptała bardzo nerwowo Hermiona wyciągając powoli swoją różdżkę w gotowości na najgorsze. Niestety różdżki kilku nastolatków nic się zdadzą na niebezpieczeństwo, które zbliżało się wielkimi krokami.
Drzwi przedziału otworzyły się, a w progu stanął Dementor. Panna Granger otworzyły szeroko oczy i usta w niemym krzyku. Zdawało się, że ów Dementor rozglądał się po przedziale. Jednakże w miejscu gdzie powinien mieć oczy i usta nie było nic prócz tak jakby pustego otworu pod kapturem.
Nagle ów stworzenie zaczęło jakby coś wsysać. W tym momencie próbował wyssać wszystkie dobre wspomnienia z Luciphera. Blythe mógł czuć jakby całe szczęście go opuściło.


Ostatnio zmieniony przez Kronikarz dnia Sob Sie 24, 2013 12:56 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Kronikarz
ADMIN

Liczba postów : 513
Galeony : 491

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #4

Pisanie by Lucipher Blythe on Pią Sie 23, 2013 9:42 pm

Lucipher zawsze uwielbiał nowe wyzwania i przygody ale ta sytuacja wcale mu się nie podobała. Wiedział, że jego obowiązkiem jako prefekta jest również obrona młodszych uczniów. Teraz sam nie wiedział przed czym ma ich chronić. Ciemność, przeszywający wręcz chłód, co jeszcze z tego wyniknie. Nie podobało mu się to, że dziewczyna, która wydawała się być z tego samego rocznika co chłopak, była przerażona. Wiedział, że najpierw musi ją uspokoić by zaczęła myśleć logicznie a dopiero później opracować jakąś strategię. Spojrzał na nią i przyjaźnie się uśmiechnął.
- Posłuchajcie mnie. Wiem, że ta sytuacja nie jest normalna. Wierzę, że możecie się bać i nie potępiam was za to. Jednak jeśli chcemy dojechać do Hogwartu musimy działać razem. Pomyślcie jakie znacie najmocniejsze zaklęcia i jak to coś tu wejdzie rzucajcie je tak długo, aż przeciwnik nie będzie w stanie walczyć. Jedynie to nas może teraz uratować a nie panika. – powiedział spokojnie patrząc na chłopaka i dziewczynę. Nie podejrzewał, by śpiący mężczyzna mógł im pomóc. Sam zamierzał użyć patronusa choć nie wiedział czy on mu wyjdzie. Nagle drzwi przedziału się otworzyły i ukazała im się istota bez głowy, która wydawała się najpierw coś wąchać. Potem niespodziewanie Lucek został zaatakowany. Czuł jak jego najszczęśliwsze wspomnienia giną. Starał się na nich skupiać jednak jedno po drugim uciekało z niego jak powietrze z balonika. W końcu zostało mu jedno najszczęśliwsze wspomnienie. Skupił się na nim maksymalnie i wycelowawszy różdżkę w stworzenie wrzasnął.
- Expecto Patronum – Lucek zamknął oczy i miał nadzieję, że mu się powiedzie.
avatar
Lucipher Blythe
PREFEKT GRYFFINDORU

Liczba postów : 40
Galeony : 18
Skąd : Dolina Godryka
Multikonta : Reno Hudson

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #4

Pisanie by Harry Potter on Sob Sie 24, 2013 9:35 am

Harry wszystkiego się spodziewał, ale tego, że w jego przedziale znajdzie się ktoś taki jak jeden ze strażników Azkabanu to w życiu by nie pomyślał. Dementor był jednym z najstraszniejszych stworzeń jakie znał magiczny świat. Nigdy jednak by nie pomyślał, że kiedykolwiek będzie mu pisane aby się z nimi zmierzyć. Co gorsza nie wiedział jak się przed nimi powinien bronić, a nawet jeśli to prawdopodobnie by mu się nie udało. Chociaż jak na razie w swoim życiu miał wiele szczęścia przy walce ze złem tego świata. Zresztą zawsze pomagali mu przyjaciele albo ktokolwiek inny. Rozum w walce raczej był u tego Gryfona sprawą, która zwykle schodziła na drugi plan.
- O cholera... – wyszeptał Harry kiedy jeden z Dementorów próbował wyssać wszystko co najlepsze z jego kolegi Luciphera. Wiedział, że jeśli nic nie zrobi to Blythe może zginąć, a sam Harry będzie miał wyrzuty sumienia, że pozwolił na taką śmierć. Nie wiedział jak się bronić przed takim czymś, więc pewnie użyje pierwszego lepszego zaklęcia.
- Rictusempra! – wypowiedział zaklęcie, które przypomniał sobie z pojedyku z Malfoyem w drugiej klasie. Użył go w Klubie Pojedynków i wtedy Ślizgon odleciał ładny kawałek w tył. Ale czy i tym razem ten czar będzie udany?
avatar
Harry Potter
GRYFFINDOR

Liczba postów : 56
Galeony : 45
Skąd : Anglia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #4

Pisanie by Kronikarz on Sob Sie 24, 2013 12:55 pm

Hermiona odczuwała lęk, strach czy jakkolwiek tam można to uczucie nazwać. W każdym razie nie czuła się najlepiej i nie była w stanie nic zrobić. Zresztą nawet będąc tak bogatą we wiedzę magiczną nie potrafiła za pierwszym razem wyczarować Patronusa. Była dopiero w trzeciej klasie i co najwyżej zdarzyło się jej o tym czytać i znała treść formułki. Niestety i tak nie była w stanie tego wypróbować.
Sił swoich jednak spróbował Pan Blythe, piątoroczniak z Gryffindoru i nowy prefekt, którym zajmował się osobiście Dementor. Czar Patronusa jednak w ogóle mu nie wyszedł, ba, nawet mgiełki nie ujrzał. Na ratunek próbował nadejść Pan Potter z zupełnie bezużytecznym na to stworzenie zaklęciem. Dementor zostawił w spokojuu Blythe'a i teraz swoją uwagę skupił na tym, który pokonał Tego Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać. O tak, Potter to idealny kąsek dla kogoś takiego. Przeżył rzeczy, które nikt inny nie przeżył. Widział rzeczy, których nikt pewnie nigdy nie zobaczy. A i wiele się też słów nasłuchał, nie tylko na swój temat. Strażnik Azkabanu próbował wyssać co tylko się dało z Harry'ego, same najlepsze wspomnienia. Był bezwzględny i nie znał litości.
Potter w głowie zobaczył różne wspomnienia ze swoich młodszych lat. Widział śmierć swojego ojca, a także śmierć matki, którzy zginęli z rąk Voldemorta oddając za swojego syna życie. Ostatnie co pamiętał z tych wspomnień to krzyk swojej matki. Był to wyraźny krzyk Lily Potter, która oddała za Harry'ego życie. Harry Potter stracił przytomność.
avatar
Kronikarz
ADMIN

Liczba postów : 513
Galeony : 491

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #4

Pisanie by Spencer Scythe on Sob Sie 24, 2013 3:11 pm

I właśnie tutaj wbiegłby waleczny pan Panda Zagłady, a.k.a Spencer Scythe. Niestety - nie mógł wbiec. Paskudne zakapturzone dementorzystko wciąż stało w progu. Z tego co udało się Spencerowi zauważyć w przerwach pomiędzy framugami a Dementorem - ktoś przed chwilą chyba padł. Nie miał jednak jak tego rozpoznać. Ten przedział był smutny. Nie podobała mu się postawa dementora - zdecydowanie był bardzo niepoprawną politycznie postacią. Przez chwilę się zatrzymał - nawet za jego plecami było mu smutno. Nie mógł się skupić. Po co wzywać patronusa? I tak za drugim razem nie wyjdzie! ŚWIAT JEST BEZ SENSU! Już lepiej będzie dać się ucałować temu dementorowi. Tak, pocałunek dementora to jedyne słuszne rozwiąza...zaraz, zaraz, zaraz. Pocałunek? TAK! Dokładnie. Przecież przed chwilą dostał! Może tylko w policzek, ale zdecydowanie lepszy niż jakikolwiek dementor mógłby mu dać kiedykolwiek! Dostał całusa od Megan! To było coś. Megan. To była dopiero wielka myśl. Wielka i szczęśliwa. Żaden, nawet największy i najbardziej pękaty dementor, nie miałby nawet szans tego wszystkiego wyssać. Może gdyby to działo się pięć lat temu, wówczas mógłby próbować. Ale nie - to działo się przed chwilą. On, Spencer Scythe, nie używając żadnego haniebnego podstępu, dostał buziaka od kogoś pięknego i do tego inteligentnego - w końcu gdyby było inaczej, cóż Megan by robiła w Ravenclawie? Tak, teraz był królem świata! Nie sadził żeby wielu mogło się tym poszczycić. Skupił się na tej myśli jak tylko mógł - zresztą to nie było trudne. Cały czas pamiętał w którym dokładnie miejscu jego policzek zetknął się z pięknymi ustami Megan. Nie miał pojęcia kogo właśnie próbował uratować, ale zdecydowanie to wspomnienie miało moc. Smutek dementora właśnie ścierał się ze szczęściem Spencera. Poteżna walka dobra ze złem, ewentualnie na odwrót. Aż dziwne, że nie można było zauważyć tych dwóch jakże sprzecznych aur - w końcu obie były zdecydowanie potężne. I to był właściwy moment, aby spróbować to zrobić jeszcze raz, mimo że nie miał zbyt długiej przerwy na oddech, po swoim poprzednim sukcesie. A właściwie dwóch, bowiem nagroda przyćmiła osiągnięcie. Wycelował w to ochydne stworzenie i wykrzyknął to po raz kolejny:
-EXPECTO PATRONUM
avatar
Spencer Scythe
RAVENCLAW

Liczba postów : 146
Galeony : 65
Skąd : Paryż
Multikonta : Gilgamesh von Grossherzog

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #4

Pisanie by Harry Potter on Sob Sie 24, 2013 8:47 pm

Skoro czar Patronusa nie wyszedł starszemu Gryfonowi to co miał powiedzieć taki Harry, który nawet nie wiedział jakie są podstawy takiego czaru? Domyślił się tylko tyle, że ma on chronić przed Dementorami. Jednak nawet nie chciał próbować tego skomplikowanego zaklęcia, bo nie wiadomo czy ktoś nie odniósłby przez niego jakichś obrażeń.
Rictusempra oczywiście mu nie wyszła tak jakby tego chciał, a jedynie spowodowało to, że stwór zostawił Luciphera w spokoju. Szczęście w nieszczęściu, że teraz jednak to Potter padł łupem Dementora. Kiedy zajął się właśnie Harrym, to Bliznowaty już wiedział, co mógł czuć jego kolega, kiedy wysysano z niego wszystko. Trzecioroczny czuł jak uchodzi z niego życie powoli tracąc siły. Nie to jednak było najgorsze. Widział swoje wszystkie najgorsze wspomnienia w głowie... Jak na pierwszym roku Gryffindor przez niego stracił 50 punktów, jak w drugiej klasie o mało co nie zginął pożarty przez bazyliszka, a pokazało się także kilka wspomnień z domu jego wujostwa. Ale widział jeszcze dwie twarze: mężczyzny i kobiety. Zdawało się, że już kiedyś je gdzieś widział. Tak, dzięki Hagridowi i albumowi, którego od niego dostał, mógł zobaczyć wszystkich swoich bliskich na zdjęciach w tym Jamesa i Lily – swoich rodziców. W ostatnich sekundach, kiedy był jeszcze w miarę świadomy, usłyszał czyjś krzyk. Był to kobiecy krzyk, który wykrzyczał imię... Jego własne imię zostało wykrzyczane przez tę kobietę. To był krzyk jego matki. W tym momencie Harry stracił przytomność i upadł uderzając ręką o Lupina.
avatar
Harry Potter
GRYFFINDOR

Liczba postów : 56
Galeony : 45
Skąd : Anglia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #4

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach