Komnata Czterech Pór Roku

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Komnata Czterech Pór Roku

Pisanie by Kronikarz on Czw Cze 13, 2013 9:41 pm

First topic message reminder :

Wspomniane pomieszczenie jest wielkości średniej klasy, a urzęduje w niej dosyć silna, ale i wyjątkowa magia. Otóż w każdej chwili możesz zmienić porę roku i wygląd tego pokoju za pomocą czterech zaklęć. Chcesz wiosnę? Proszę bardzo. Czyżby sale właśnie obrastały kwiatki i wyrastały młode drzewka? Lato? No dobrze, a więc połóż się na leżaku i się poopalaj. Jesień? Czyżby wiosenne drzewko zaczęło gubić złotawe liście? A może jednak wybierzesz zimę? W takim wypadku śnieg będzie sięgał ci do kolan, ale może ulepisz przyjaznego i magicznego bałwanka!
Ale zapamiętaj sobie, mój młody czarodzieju, by nie rzucać tutaj zbyt wielu zaklęć pod rząd gdyż może dojść do trudnych w odwróceniu skutków. I jeszcze jedno - salę przywrócisz do dawnego wyglądu zaklęciem Finite. Miłej zabawy.

By zmienić wygląd sali należy wypowiedzieć łacińskie nazwy pór roku i wykonać okrężny ruch różdżką w dłoni. Nazwy są wyżłobione na ścianach - każda pora na innej ścianie.
- Vernun - wiosna
- Aestivum - lato
- Autumnale - jesień
- Hibernum - zima
avatar
Kronikarz
ADMIN

Liczba postów : 513
Galeony : 491

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down


Re: Komnata Czterech Pór Roku

Pisanie by Avery Nate Rowland on Sro Paź 16, 2013 4:45 pm

Sawyer była wredna. Tak podle zignorować prośby brata o herbatę. Przecież to nie wymagało tyle wysiłku! Mogłaby chociaż raz ruszyć tyłek zamiast cały czas jeść cukier.
Ugh.
Jednak zamiast tego była Cassidy! Yeeey i w ogóle pięknie i radośnie. Ale też trochę dziwnie. Dlaczego dopiero teraz przestała go ignorować? I skąd nagle u niej tyle entuzjazmu? Tulenie prawie nieznajomych było w jego stylu, a nie w stylu grzecznych Puchoniastych.
A może coś się zmieniło? Może ona się zmieniła? A może wręcz odwrotnie – to on się zmienił? Czyżby znów urósł? To możliwe by być większą żyrafą niż teraz? To takie tragiczne. Był za wysoki, te jego włosy mogłyby kogoś przez pomyłkę pochłonąć, a z twarzy za bardzo przypominał swoją matkę. Przecież to dlatego ojciec go tak bardzo nienawidził. Przypominał mu zmarłą żonę, o której wolałby zapomnieć. Avery czasem miał wrażenie, że ma wymalowane na czole „półkrwi”.
Zastanawiało go zachowanie Raye. To było całkiem normalne, że udawała ponuraka, ale żeby aż tak? Trochę radości! Była zima! Było tak cudownie! A przynajmniej do czasu. Raye chyba postanowiła zrobić mu na złość i roztopiła śnieg. Chłopak zeskoczył z ławki, próbując odratować resztki rozpuszczającego się białego puchu.
- Raaayeee! - zawył żałośnie, patrząc jak śnieg rozpuszcza się w jego dłoniach, a zamiast tego na podłodze pojawia się trawa – ZABIŁAŚ ZIMĘ! Jesteś poodłaaa!
Cassie chyba próbowała go jakoś pocieszać, jednak tym razem Avery ją zignorował. Nie dość, że siostra nie chce mu przynieść herbatki to jeszcze Raye postanowiła się zbuntować. A dziewczyna, która powinna go ignorować, nagle zaczyna go tulić. Tak bardzo pokręcone. Może to był sen? Albo iluzja? Albo halucynacje? Może w ostatniej pitej przez niego herbatce była odrobina grzybków halucynków? Ale czy to normalne, żeby dodawać grzyby do herbaty? Przecież by się utopiły i byłoby niefajnie.
„Wszystko twoja wina!”
Nawet wewnętrzny Nate robił mu wyrzuty. Co za podłość losu. A on chciał tylko się pobawić śniegiem! Avery'emu bardzo nie podobała się ta sytuacja i żałował, że nie ma przy nim jego sobowtóra. Mógłby podstawić Czarka, a sam zaszyć się w bibliotece z termosikiem herbatki i popłakać nad swymi smutkami. Chociaż w sumie najlepsza na smutki jest irlandzka whiskey. Wszystko co irlandzkie było najlepsze.
Avery postanowił zachować resztki godności i powstał z ziemi. Temperatura była zdecydowanie za wysoka, więc ignorując fakt, że znajduje się w pomieszczeniu z trójką osobników płci pięknej, zaczął rozpinać koszulę, po czym rzucił ją na pobliską ławkę.
- Strajk w stylu Nolana! Nie założę koszuli dopóki nie oddacie mi zimy!
Wskoczył na ławkę i założył ręce na klatce piersiowej, patrząc na siostrę i Raye z obrażoną miną.

_________________

Karta | Sowa | Relacje | Pupil | Pamiętnik | Kuferek
avatar
Avery Nate Rowland
PREFEKT NACZELNY

Liczba postów : 206
Galeony : 96
Skąd : Wiltshire

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Czterech Pór Roku

Pisanie by Raye Eve Chantal on Sro Paź 16, 2013 9:02 pm

Rayven uniosła brew obserwując sytuację.
Cassidy mizdrzyła się do Rowlanda, któremu zaczęło odbijać. Z resztą, każdy w tym pokoju był trochę zwariowany. Sawyer nie wiedziała w jakim świecie jest, Ainsworth zaczęła się miziać do Rowlandów, a Avery... on nigdy nie był normalny. Zaprawdę musiała mieć niesamowite nerwy by z nimi wytrzymać. Czasami zastanawiała się, czy nie warto zostać magipsychologiem. Jej stoicki spokój, wytrzymałe nerwy, bezinteresowna pomoc i pokerowa twarz były niezłymi atutami, które przydałyby się w takiej pracy.
Ruda spojrzała na Avery'ego tą samą wypraną z emocji twarzą. Wstała z ławeczki, którą dzieliła z Saw, i ciężko westchnęła. Rowland zaczął się rozbierać, a Cassie odskoczyła do tyłu zmieszana. Zielone oczy wpatrywały się w wiele punktów w pomieszczeniu, a osoby na których zawiesiła wzrok mogły mieć wrażenie, że bystre oczy zaglądały w głąb duszy.
Dziewczyna powoli ruszyła w stronę bruneta stukając obcasami bucików o kamienną ścieżkę. Podniosła z ławki białą koszulę i przerzuciła sobie przez ramię. Stanęła na palcach naprzeciw niego, starając się wyglądać na osobę wzrostem mu dorównująca. Miała wrażenie, że puszczał jej zawadiacki uśmieszek niczym terrorysta potraktowany afrodyzjakiem. Powoli uniosła na niego karcący wzrok.
- Nie wypada się rozbierać, gdy ma się problem z ubraniem - stwierdziła chłodno. - Ubierz się, a zrobię zimę. Przeziębisz się.
Miała nadzieję, że wyraziła się wystarczająco jasno.
- Nie! ODDAJ ZIMĘ!
Prychnęła. Czyli trzeba było skorzystać z bardziej kontrowersyjnych metod. Rozpięła dwa guziki koszuli po czym stanęła płasko na stopach, nie na palcach jak wcześniej. Uśmiechnęła się do siebie i zaczęła przyglądać się jego klacie. Czekała tylko aż ten się zawstydzi, w końcu długie patrzenie osobie w oczy wystarczająco zawstydzało. Patrzenie na klatę powinno zadziałać tak samo... Choćby w teorii. Niestety nieustępliwy Rowland prawdopodobnie nie ogarniał o co chodzi i mamrotał pod nosem coś o zimie. Raye trochę poczerwieniała na twarzy z irytacji. Postanowiła posunąć się o krok dalej. Oblizała usta językiem i spojrzała chłopakowi głęboko w oczy.
- Ooooh - zaczęła mrużąc oczy niczym Cassie. - Do chippendalesa jeszcze ci daleko.
Miała wrażenie, że przez chwilę widzi zmieszanie na jego twarzy. Wykorzystując okazję skoczyła energicznie w bok i obróciła się w tak, by stać za nim. Szybkim ruchem ściągnęła koszulę z ramienia i rzuciła mu się na plecy.
- Ubieraj się albo macam.

_________________

Raye Eve Chantal

Karta | Królik | Relacje | Sowa | Pupil | Kufer


Forsaken
I have come for you tonight
Awaken
Look in my eyes and take my hand
avatar
Raye Eve Chantal
PREFEKT RAVENCLAWU

Liczba postów : 251
Galeony : 50
Skąd : Hogsmeade
Multikonta : Cassidy Ainsworth

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Czterech Pór Roku

Pisanie by Avery Nate Rowland on Czw Paź 17, 2013 4:08 pm

Avery zmrużył oczy, patrząc w stronę Raye. Nie rozumiał o co jej chodzi. Po co miał się ubierać, skoro było już ciepło? I czemu ruda zachowywała się w niektórych momentach niczym Cassie? Rowland przekręcił głowę niczym sowa, zastanawiając się, dlaczego dziewczyna się tak wygłupia. Bo jak inaczej można było nazwać to oblizywanie warg i gapienie się mu na klatkę piersiową?
Avery nigdy nie potrafił w pełni nazwać uczuć. Wiedział czym są, ale nie rozróżniał ich w rzeczywistości. Nie był nieczułą istotą, ale nie był też pewien tego, co czuje.
„Trochę jak psychopata. Żyrafa psychopata! Hahaha! Zrymowało się!”
- Ooooh – Raye znów się odezwała dziwnym nieswoim głosem. - Do chippendalesa jeszcze ci daleko.
„Co to na brodę Merlina ten czipsendels? Jakieś chrupki? Ciekawe jak smakują... Może to są mięsne chrupki?! RAYE CHCE MNIE PRZEROBIĆ NA ŻYWNOŚĆ!”
Zmieszał się, na wszelki wypadek lekko odsuwając do tyłu. Kto wie do czego jest zdolna Chantal. Chyba nie bez powodu jej nazwisko brzmiało podobnie do słowa „szantaż”.
- Omm... Ja chcę tylko zimę... Czemu chciałbym zostać mięsnym chrupkiem? To byłoby niebezpieczne...
Nawet nie zauważył, gdy ruda wiewióra wykorzystując chwilę nieuwagi, skoczyła w bok i obróciła się teraz stojąc za nim. Rzuciła mu na plecy tą durną mokrą koszulę, która tylko przypomniała mu o stracie jaką poniósł. Zima... Dlaczego Raye była tak podła? Dlaczego chciała zniszczyć chwilę, która dla Avery'ego była wręcz magiczna?
- Ubieraj się albo macam.
To już było za wiele dla Rowlanda. Co jak co, ale macać mógł tylko on! I tylko i wyłącznie włosy Raye. Ta ich przyjaźń (jeżeli zakładamy, że polega na wzajemnym dręczeniu się) działała głównie w jedną stronę. Avcio prychnął głośno, po czym rzucił koszulą w Sawyer, która po dostaniu mokrą płachtą materiału w twarz, zaczęła wrzeszczeć.
- TO ZA HERBATĘ!
Siostry powinno się trzymać krótko. Nie miał zamiaru doprowadzić do sytuacji, gdy Saw zacznie się buntować. Jak tak dalej pójdzie Avery zostanie taką sierotą jak Raye, która będzie oddawać siostrze kasę, dawać się okradać i jeszcze będzie ją darzyć wielkim uwielbieniem. To byłoby... byłoby... nudne? Hmmm... Nie, to słowo nie pasowało. Ale dla Rowlanda wszystko było nudą.
- Po pierwsze, droga panno Chantal – wara od mej zacnej klaty. Tylko osoby z odpowiednim statusem krwi mogą ją macać. Po drugie – nie mam zamiaru ustąpić i moją klatę sobie możesz macać, ale to ci nie nie da. Nie ruszę się stąd póki mi nie przywrócisz zimy. A po trzecie...
Odwrócił się i szybkim ruchem złapał ją za ramiona, przygniatając do blatu ławki. Z szerokim uśmiechem kota z Cheshire sięgnął ku jej uczesanym włosom, nawinął kilka kosmyków i okręcił wokół palców. Po odpowiednim napuszeniu i nakręceniu puścił włosy rudej, zostawiając na ich czubku sporego kołtuna. Zbliżył twarz do dziewczyny z jadowitym uśmieszkiem.
- Po prostu się poddaj.

_________________

Karta | Sowa | Relacje | Pupil | Pamiętnik | Kuferek
avatar
Avery Nate Rowland
PREFEKT NACZELNY

Liczba postów : 206
Galeony : 96
Skąd : Wiltshire

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Czterech Pór Roku

Pisanie by Raye Eve Chantal on Czw Paź 17, 2013 5:48 pm

Ruda spojrzała na chłopaka z udawanym współczuciem. Oh, racja, takie straszne było zabranie zimy by przestał chorować. Aż nawet zaczynało robić się jej żal. Wzruszyła ramionami.
- Omm... Ja chcę tylko zimę... Czemu chciałbym zostać mięsnym chrupkiem? To byłoby niebezpieczne...
Spojrzała na niego, zupełnie jak na wariata, którym teoretycznie był. Dopiero po chwili zdała sobie sprawę, że nie rozumie kim jest chippendales.
- To znaczy męski tancerz rozebrany od pasa w górę - wyjaśniła wręcz profesjonalnie.
Chwilę potem wisiała mu na plecach, a on jedynie rzucił koszulą w twarz swojej siostry. Dupek. Czasami naprawdę nie rozumiała go i jego dziwnych relacji. W tej chwili miała ochotę przytulić Saw, która wciąż była tylko piętnastoletnim dzieckiem w pomieszczeniu z siedemasto i osiemnastolatkami. Avery znów przemówił, jednocześnie wyrywając ją z głębokich przemyśleń.
- Po pierwsze, droga panno Chantal – wara od mej zacnej klaty. Tylko osoby z odpowiednim statusem krwi mogą ją macać. Po drugie – nie mam zamiaru ustąpić i moją klatę sobie możesz macać, ale to ci nie nie da. Nie ruszę się stąd póki mi nie przywrócisz zimy. A po trzecie...
Raye poczuła nagłą nieuzasadnioną nienawiść. Poruszanie tematu statusu krwi nie było dobrym krokiem. W końcu to nie była jej wina, że dziadek był mugolem. Przygryzła usta ze złości.
- Czystokrwisty dupek - warknęła.
Poczuła jak chłopak odwraca się, chwilę później zakręciło się jej w głowie i ocknęła się dopiero leżąc na ławce. Czuła jak chłopak mierzwi jej włosy i robi kołtuny, jednakże była zbyt zdezorientowana by odeprzeć atak. Właśnie wtedy chłopak zaczynał zbliżać swą twarz z jadowitym uśmiechem.
- Po prostu się poddaj.
Te słowa na nowo wzbudziły w niej wole walki. Również wtedy zdała sobie sprawę, że zbyt łatwo można wyprowadzić ją z równowagi. To nie było fair. Robił jej to, czego najbardziej nienawidziła - ruszał włosy, dotykał, obrażał. To było niczym niby-gwałt.
- Nigdy.
Podciągnęła jedno z kolan wyżej z całej siły uderzając chłopaka w brzuch, a dłonie położyła na brodzie i policzku napierając siłą. Nawet poczuła ulgę gdy ten irytujący uśmieszek zlazł z jego twarzy pozostawiając inne szkaradne uczucia. Zabrała dłoń z policzka i położyła na klacie - dzięki temu mogła spokojnie napierać kolanem na brzuch, dłonią na klasie i drugą dłonią pod szczęką. Uśmiechnęła się niewinnie i w ciągu sekundy wysunęła się spod jego cielska i oporu. Odskoczyła od ławki spoglądając na zaskoczonego Avka.
- Nigdy więcej mi tego nie rób - syknęła wystraszona i wyciągnęła różdżkę z kieszeni. - Hibernum. Znów wygrałeś.

_________________

Raye Eve Chantal

Karta | Królik | Relacje | Sowa | Pupil | Kufer


Forsaken
I have come for you tonight
Awaken
Look in my eyes and take my hand
avatar
Raye Eve Chantal
PREFEKT RAVENCLAWU

Liczba postów : 251
Galeony : 50
Skąd : Hogsmeade
Multikonta : Cassidy Ainsworth

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Czterech Pór Roku

Pisanie by Avery Nate Rowland on Czw Paź 17, 2013 6:33 pm

Raye zdecydowanie zachowywała się inaczej niż zwykle. Przynajmniej do czasu gdy nie przywróciła mu zimy. Avcio był troszkę obolały, ale czym było tych kilka siniaków przy tej cudowności, która spadała teraz z nieba. Chłopak wyszczerzył się i przytulił Raye z całej siły przy okazji obdarowując ją kolejnym buziakiem w policzek. Zeskoczył z ławki i zaczął kręcić się wokół własnej osi.
„Gwiazdki... Białe gwiazdki... Nie... Śnieg!”
Avery zatoczył się do tyłu, wpadając na ławkę, na której siedziała Raye. Spojrzał na dziewczynę z wdzięcznością wymalowaną na twarzy i podniósł z ziemi swoją koszulę. Starannie ją osuszył zaklęciem po czym założył, zapinając specjalnie ostatnie guziki. Ruda wyglądała na zadowoloną, ale wciąż wyraźnie ponurą, więc chłopak postanowił ja jakoś rozweselić i jednocześnie przeprosić za wcześniejsze zachowanie.
Stop. Przeprosić? Skąd ten pomysł? Przecież to była jej wina. Takie miał przynajmniej wrażenie.
Chwycił ją za nadgarstki i ściągnął z ławki cały czas się uśmiechając. Śnieg zaczął padać w coraz większych ilościach, co wprawiało go tylko w lepszy nastrój.
- Zatańczysz Rayciu?
- Nawet nie ma muzyki...
- I co z tego? Uśmiechnij się w końcu!
Zaczął ją prowadzić w kierunku środka sali, pomimo oporów jakie stawiała.
- Tylko jeden raz. Potem dam ci spokój - posłał jej uśmiech.
Położył jedną rękę na jej biodrze, a drugą na ramieniu, poruszając się w rytm nieistniejącej muzyki. Co chwila ciągnął ją w którąś stronę o mało nie depcząc jej stóp. Raye chyba nawet uśmiechnęła się delikatnie, więc Avery puścił ją w końcu i zajął się dręczeniem siostry. Porwał ją z ławki i chwytając za obie dłonie, odgiął się do tyłu i zaczął coraz szybciej kręcić się w kółko. W sali pojawiły się magiczne zaspy, więc była to idealna okazja do wrzucenia w nią (i przy okazji wpadnięcia samemu) siostry. Chłopak puścił siostrę, która padła do tyłu prosto w śnieg. Avery sam miał równie miękkie lądowanie jednak był chyba bardziej z tego zadowolony od Ślizgonki.
- Powiedziałbym, że życie jest piękne, ale nie ma herbaty. Sawyer, kiedy w końcu skończysz się lenić?

_________________

Karta | Sowa | Relacje | Pupil | Pamiętnik | Kuferek
avatar
Avery Nate Rowland
PREFEKT NACZELNY

Liczba postów : 206
Galeony : 96
Skąd : Wiltshire

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Czterech Pór Roku

Pisanie by Raye Eve Chantal on Sob Paź 19, 2013 1:17 pm

Avery również zachowywał się inaczej niż zwykle. Z łatwością w ciągu kilku minut przekroczył dzienny limit dziwactw.
Znów została utulona i wycałowana. Przez te wszystkie lata bariera między Raye a kontaktem fizycznym nie opadła. Ba, nawet nie została tknięta. Rudowłosa nie rozumiała sensu zachowania chłopaka, nawet jej nie pomagał. Westchnęła głęboko gdy ten zaczął się kręcić dookoła własnej osi ciesząc się ze śniegu. Zwykle nie rozumiała jak taki dorosły chłopak mógł być tak dziecinny. Na szczęście założył tą feralną koszulę i zaprzestał półnagich pokazów. Już wystarczały jej myśli z zajęć eliksirów gdy mieszał w kotle.
"Choleraś..."
Później została poproszona do absurdalnego tańca bez muzyki. Zawsze myślała, że nie potrafi tańczyć, co potwierdzało zachowanie Rowlanda. Prawie podeptał jej nogi i ciągał ją w różne strony. Gdyby choćby wiedziała, co tańczyli... Uśmiechnęła się delikatnie. To było nawet przyjemne i trochę rozśmieszające. Penelopie Clearwater opadłaby szczęka.
Rowland, najwyraźniej uszczęśliwiony uśmiechem Chantalowej, odszedł do siostry. Zaczął bawić się z nią po czym dziewczyna wpadła do śniegu z niewyraźną miną. Miała nadzieję, że brunet jeszcze natrze siostrę, ale ten tylko nalegał na herbatę.
Zielonooka wstała i podeszła powoli do "swojej torby". W rzeczywistości była to torba Rowlanda, ale tego nie trzeba wiedzieć. Nasza bohaterka chwilę grzebała w rzeczach aż znalazła termos z herbatą. Powoli podeszła do rodzeństwa telepiąc się z zimna. Usiadła za przyjacielem tudzież złapała go za ramię. Chłopak przeniósł wzrok nań, a w jego dłoni znalazł się termosik.
- Proszę bardzo - powiedziała widząc jego prawdopodobnie ucieszoną minę. Przypominał jej trochę ucieszonego mopsa.
Rayline usiadła na najbliższej ławce i wyjęła różdżkę z kieszeni.
- Accio skrzypce Glen - wyszeptała formułkę.
Przez chwilę stała sparaliżowana. Czemu nazywała swoje rzeczy? Toż to bardziej w stylu jej towarzysza, lecz nie...
Białe jak śnieg skrzypce wleciały przez okno i wylądowały na kolanach Chantalowej. Sawyer podniosła na nią wzrok, najwyraźniej była zaciekawiona. Ruda zaczęła mamrotać różne formuł i wywijać różnorakie figury nad skrzypcami, które po kilku sekundach wzleciały do góry i zaczęły same grać. Twórczyni tego działa uśmiechnęła się zadzierając głowę na instrument po czym przeniosła wzrok na kolegę.
- I proszę, masz muzyczkę. Może nawet Cassidy nam coś zaśpiewa - stwierdziła nawet nie wiedząc czy blondynka dalej siedzi w pomieszczeniu ignorowana czy uciekła po striptizie Avery'ego.
Chantal oparła się o ławkę spoglądając na swój instrument zlewający się ze śniegiem. Na twarz wpełznął jej delikatny uśmiech. Zima nie była aż tak zła nie licząc nieprzyjemnych zimowych wydarzeń z przeszłości.

_________________

Raye Eve Chantal

Karta | Królik | Relacje | Sowa | Pupil | Kufer


Forsaken
I have come for you tonight
Awaken
Look in my eyes and take my hand
avatar
Raye Eve Chantal
PREFEKT RAVENCLAWU

Liczba postów : 251
Galeony : 50
Skąd : Hogsmeade
Multikonta : Cassidy Ainsworth

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Czterech Pór Roku

Pisanie by Sawyer Avanae Rowland on Czw Paź 24, 2013 6:32 pm

Sawyer czuła się coraz dziwniej w tym towarzystwie. Trochę jakby przeniknęła do innego świata, gdzie wszystko jest na opak. Gdzie to Raye zachowuje się jak na dobrą uczennice przystało, a Avery jakby jego mózg został wyprany w mugolskiej pralce przy włączonej funkcji wirowania. A to wszystko stawało się coraz dziwniejsze... No i Raye najwyraźniej stwierdziła, że Saw ześwirowała. Miło.
Ślizgonka miała nadzieję, że Enya wreszcie wróci i wybawi ją z opresji niczym rycerz na białym koniu (tylko o trochę innej anatomii). Niestety nic nie wskazywało, aby to miało nastąpić. W takim wypadku Saw mogła tylko czekać aż wszystko się uspokoi. Albo aż dostanie załamania nerwowego i zostanie zabrana do Munga. A wszystko wydawało się mówić, że spełni się to ostatnie.
Tak jak Saw mogła znieść to, że rzucono w nią koszulką, tak przestała wytrzymywać, gdy po krótkim „tańcu” została wepchnięta w śnieg. Znowu.
Ale potem coś się zmieniło. Raye przywołała zaklęciem swoje skrzypce. To było tak dziwne, że aż zawiało normalnym zachowaniem Chantal. Krukonka zaczarowała instrument, w wyniku czego ten wzleciał w górę i zaczął sam grać. Sawyer wpatrywała się w to oczarowana. Jednak szybko wróciła myślami do obecnej sytuacji.
Muszę coś z tym zrobić!”
Sawyer podniosła się z zaspy i wyciągnęła różdżkę.
- Aestivum! – zawołała, wykonując ruch nadgarstkiem ręki, którą trzymała różdżkę. Lato. Stanowczo wolała tę porę roku niż melancholijną zimę.
Potem podeszła do brata, chowając różdżkę w rękaw szaty. Rękę schowała za sobą. Z aktualnie nieobliczalnym bratem wolała nie ryzykować, że ten zrobi coś głupiego jak złamanie jej różdżki albo przemalowanie jej na różowo. Lepiej uważać.
Gdy była przy bracie, stanęła rozmyślnie lewą nogą do przodu, opierając cały ciężar ciała na tą nogę. Za to prawą miała przesuniętą nieco w tył. Tak na wszelki wypadek, gdyby musiała się nagle odsunąć od Avery’ego.
Dotknęła dłonią czoła brata.
- Nie masz gorączki – stwierdziła. Właściwie nawet nie podejrzewała, że to zachowanie mogłoby być wynikiem temperatury.
- Idziemy do pani Pomfrey! – zdecydowała, chwytając brata za łokieć. - Nie mam pojęcia co się z wami stało, ale nie może tak pozostać! – Pociągnęła Aviego w stronę drzwi. Oczywiście trzymała go podług siebie bardziej po boku niż za sobą. I cały czas go obserwowała. Wolała uniknąć sytuacji w której musiałaby znowu przechodzić przez gorący pocałunek z ziemią. Zwłaszcza, gdy nie było już śniegu.

_________________
avatar
Sawyer Avanae Rowland
SLYTHERIN

Liczba postów : 150
Galeony : 47
Skąd : Wiltshire

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Komnata Czterech Pór Roku

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach