Gabinet prof. Hudsona

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Gabinet prof. Hudsona

Pisanie by Kronikarz on Pon Sie 12, 2013 2:01 pm

***
avatar
Kronikarz
ADMIN

Liczba postów : 513
Galeony : 491

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet prof. Hudsona

Pisanie by Reno Hudson on Nie Wrz 01, 2013 11:57 am

Hudson dziękował Merlinowi, że uczta skończyła się tak szybko. Nie miał ochoty siedzieć w Wielkiej Sali dłużej niż było to konieczne. Z lubością opuścił jej wnętrze i jako jeden z pierwszych nauczycieli poszedł do swojego gabinetu. Ucieszył się gdy zobaczył tam swoje bagaże. Wiedział, że musi trochę ogarnąć i pochować do szaf swoje ubrania. Jednak zanim to zrobił podszedł do terrarium ze swoimi pupilkami. Wyciągnął z niego na początek samca, a potem samiczkę by pozwiedzały ich nowy dom. W końcu przez najbliższe dziesięć miesięcy będą tu mieszkać. P czym zostawiwszy węże w gabinecie poszedł wypakowywać swoje rzeczy osobiste. Po czym położył się spać. Następnego dnia rano kończył rozpakowywanie. Nie zajęło mu to nie wiadomo ile czasu i po jakichś trzydziestu minutach wrócił do gabinetu. Rozejrzał się dookoła i stwierdził, że to miejsce jest wręcz idealne. Ściany wyłożone były drewnianą boazerią w dość ciepłym kolorze. Tuż przy wejściu stało dość duże biurko wykonane zgodnie z projektem jaki Slash przekazał stolarzowi. Miało ono lekki roślinny ornament jednak idealnie pasowało do wystroju tego wnętrza. Za biurkiem stał fotel obity ciemną skórą, a koło niego mała szafka z książkami, z których Hudson zamierzał przygotowywać materiały na lekcje. W jedną ze ścian został wbudowany regał na kolejne książki, a na przeciwległej ścianie umieszczono jeszcze cztery takie regały. Niedaleko okna stała natomiast dość obszerna sofa obita skórą w podobnym kolorze co fotel. Na przeciwległej ścianie znajdował się kominek. Podłoga była wyłożona białym marmurem. Gabinet oświetlał wielki świecznik zwisający z sufitu, natomiast przy biurku stał czteroramienny świecznik rzucający światło na blat by pracujący przy nim mógł robić to również w nocy. W kącie przy sofie na czarnym stojaku stała gitara akustyczna. Gdy Reno wreszcie skończył rozkładanie książek przebrał się z szaty w normalne ubranie, w którym wyglądał dokładnie jak mugol i zagłębił się w fotelu przy biurku. Nogi położył na blacie i spokojnie odetchnął. Miał nadzieję, że nikt dzisiaj go nie odwiedzi.
avatar
Reno Hudson
NAUCZYCIEL

Liczba postów : 59
Galeony : 30
Skąd : Stoke - on - Trent, Anglia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet prof. Hudsona

Pisanie by Gilgamesh von Grossherzog on Pon Wrz 02, 2013 5:46 pm

Nadzieja Reno jakby wypłynęła i błagała o zniszczenie jej, bowiem niedługo po tym gdy nauczyciel mugoloznastwa się rozsiadł, rozległo się pukanie do drzwi. W końcu jak powszechnie wiadomo, ładniej jest zapukać zamiast wpakować się do środka, witając drzwi kopniakiem. A cóż tu robił Gilgamesh? Na uczcie w jakiś dziwny sposób odniósł wrażenie że skądś kojarzy tego mężczyznę. Siedział niedaleko ale wyraźnie czuł od tamtego smród tytoniu i w jakiś sposób figurowało to w jego głowie, jako zapamiętane. Nie mógł co prawda skojarzyć skąd właściwie mógłby kojarzyć tego mężczyznę, więc wpadł po pretekstem chęci pomocy nowemu koledze w rozeznaniu się w nauczycielskiej sytuacji. Oczywiście to było kłamstwo. Chciał po prostu wiedzieć kim jest ten długowłosy nauczyciel. Zwykłe, puste, samolubne pragnienie, ale jak to przystało na czarodzieja wysokiego rodu, nie powinien okazywać swych samolubnych pragnień. Czekał więc kulturalnie przed drzwiami, aż zostanie zaproszony do środka.
avatar
Gilgamesh von Grossherzog
NAUCZYCIEL

Liczba postów : 18
Galeony : 29
Skąd : Hrabstwo Wiltshire
Multikonta : Spencer Scythe

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet prof. Hudsona

Pisanie by Reno Hudson on Pon Wrz 02, 2013 6:00 pm

Pukanie do drzwi zniszczyło ciszę jaką rozkoszował się Hudson. Wiedział, by nie prosić o coś co mogło być nie możliwe, bo przy odrobinie paskudnego szczęścia może się to spełnić. Niechętnie spuścił nogi z biurka i włożył węże do terrarium. Wolał gdy pełzały sobie na wolności, jednakże w aktualnej sytuacji było to niestety nie możliwe. Zwlókł się z fotela i podszedł do drzwi. Bez większych ceregieli otworzył je i zdębiał widząc jednego z nauczycieli. Wiedział, ze już kiedyś widział tego człowieka i starał się przypomnieć sobie jego imię. Wreszcie palnął się ręką w łepetynę. No przecież, to ten człowiek, który zniszczył jego wiedzę z Historii Magii.
- Zapraszam kolegę do środka. Czy mogę wiedzieć co sprowadza w moje skromne progi? – zapytał i wskazał kanapę. Cóż chciał miał nadzieję, że czegoś się dowie od Gilgamesha. W końcu wyglądało na to, że to nie był jego pierwszy rok w tej szkole. Poprowadził gościa ku kanapie i nie czekając na nic sam zajął miejsce w jednym jej końcu.
avatar
Reno Hudson
NAUCZYCIEL

Liczba postów : 59
Galeony : 30
Skąd : Stoke - on - Trent, Anglia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet prof. Hudsona

Pisanie by Gilgamesh von Grossherzog on Pon Wrz 02, 2013 6:15 pm

Znali się - to było oczywiste. W końcu niezależnie od pozycji nauczycielskiej, żaden nieznajomy kundel nie zwróciłby się do niego per "kolega". Coś mu świtało, ale widocznie musiał jeszcze trochę pomyśleć nad tym. Wszedł do środka (oczywiście z podniesioną głową) i usiadł sztywno na wskazanej kanapie. Cóż - dobrze będzie nawiązać rozmowę, może w trakcie rozmówca coś napomknie o ich znajomości. Był pewien jednego - znał zapach tego tytoniu. Spojrzał Hudsonowi zimno w oczy, tak jak robił to zwykle, żeby rozmówca miał świadomość że rozmawia z poważnym, wysoko urodzonym, wykwalifikowanym czarodziejem, a jakimś nędznym śmieciem (a w każdym razie tak go nauczyli), po czym rozpoczął:
-Znalazłem chwilę wolnego, więc uznałem że w dobrym guście byłoby wspomóc nowego kolegę - pierwsze dni są w końcu zawsze najcięższe i mało kto odnajduje się sam z siebie. Po prostu uznałem, że jako bardziej doświadczony nauczyciel, mam obowiązek wspomóc nowego w naszym szanownym gronie nauczycielskim. Więc jeśli kolega ma jakieś pytania, bardzo chętnie udzielę odpowiedzi-powiedział takim tonem, jakby to było oczywiste i nikt nie miałby prawa się z tym nie zgodzić.
avatar
Gilgamesh von Grossherzog
NAUCZYCIEL

Liczba postów : 18
Galeony : 29
Skąd : Hrabstwo Wiltshire
Multikonta : Spencer Scythe

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet prof. Hudsona

Pisanie by Reno Hudson on Pon Wrz 02, 2013 7:02 pm

Hudson zastanawiał się dlaczego Gilgamesh jest taki cichy. Przecież Reno doskonale pamiętał ich rozmowy na temat Historii i to jak czuł się za każdym razem gdy jego wiedza okazywała się nikła na ten temat. Oczywiście gdy tylko blondyn opuszczał pracownię krawiecką jego rodziców, Hudson zaczynał szperać w książkach i wyszukiwać coraz to nowych szczegółów, których von Grossherzog mógł nie znać. Jednak gdy widzieli się kolejnym razem znów jego rewelacje były przyjmowane tak samo chłodno jak poprzednio. Tak Reno doskonale znał to chłodne, wręcz kłujące zimne spojrzenie Gilgamesha. Zawsze go lekko peszyło i nie pozwalało spać tego wieczora od razu po wizycie mężczyzny.
- Bardzo mnie to cieszy. Ma szanowny kolega rację potrzebuję czegoś na kształt wsparcia. Nie wiem jak moje metody wychowawcze złagodzić by nadawały się do użycia w tej szkole. Czasem mam dość dziwne podejście do młodych czarodziejów, ale to chyba dlatego, że sam mam dość wybuchowy charakter. Cenię sobie pomoc bardziej doświadczonych kolegów. Mam jedno małe pytanie związane z kadrą. Czy przy stole na śniadaniach muszą się zawsze stawiać wszyscy nauczyciele czy też takie konwenanse nie obowiązują w tej szkole? – zapytał. Nie wiedział czy coś się zmieniło od czasu gdy był uczniem. W końcu wtedy kadra i uczniowie jedli mniej więcej w tym samym czasie.
avatar
Reno Hudson
NAUCZYCIEL

Liczba postów : 59
Galeony : 30
Skąd : Stoke - on - Trent, Anglia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet prof. Hudsona

Pisanie by Gilgamesh von Grossherzog on Pon Wrz 02, 2013 7:45 pm

Był coraz bliższy rozgryzienia tożsamości swego rozmówcy. Jeszcze chwila i będzie wiedział z kim rozmawia. No proszę, a więc chciał złagodzić swoje metody? I co właściwie Gilgamesh ma mu poradzić, skoro sam nie był raczej łagodny? Pewien zarys miał - cóż, po prostu musiał zacząć od podzielenia tego na dwie części. Zamierzał dać wyczerpujące odpowiedzi - w końcu nie wypada by szlachetny przedstawiciel takiego rodu, zachowywał się jakby nie miał pojęcia o własnej pracy.
-Najważniejszym jest aby być surowym, ale nie okrutnym. Pamiętaj szanowny kolego, że jawne obrażanie czy stosowanie przemocy psychicznej bądź fizycznej wobec ucznia, nie jest tutaj mile widziane. Nie możesz jednak pozwolić, aby uczniowie weszli Ci na głowę - muszą być świadomi kto rządzi w klasie. Każdy najmniejszy wybryk powinien być surowo karany - szlabanem oraz utratą punktów. Jednakże nie możesz stracić nie tylko respektu, ale też autorytetu. Pamiętaj że to Twoi uczniowie i jesteś dla nich w pewien sposób jak surowy ojciec. Choćbyś karał ich na wiele możliwych sposobów, nigdy nie możesz pozwolić żeby ktoś bezkarnie ich krzywdził - niezależnie od tego czy to profesor, czy uczeń. To odpowiedzialność - gdy zauważysz że któryś z Twoich uczniów jest w jakikolwiek sposób męczony, powinieneś zareagować. Prosty sposób aby zachować twarz, czyste sumienie oraz zachowywać się w porządku - ja się tego trzymam, dlatego każdy, łącznie z Tobą szanowny kolego powinien się liczyć że niesprawiedliwość i okrucieństwo, skończy się moją interwencją. A potrafię być nieprzyjemny, gdy trzeba bronić ideałów.
Pod sam koniec wypowiedzi, chłód spojrzenia przełożył się na ton. Przez chwilę milczał, aby dać Reno czas na przetrawienie jego słów - w końcu to było dość głębokie obwieszczenie, zakończone śmiałym stwierdzeniem. To nie była groźba - raczej pouczenie, ale mogło zabrzmieć groźnie. W końcu nawet w genach przeszedł mu dość szlachecki sposób przekazywania swoich myśli. Może i trochę patrzył na wszystko z góry, ale takie miał ideały jako nauczyciel. To był jego kodeks, w którym trzeba było pamiętać że uczeń to też człowiek, jednakże człowiek niższy rangą. Dalej przemawiał już swoim zwykłym, opanowanym głosem:
-Nie muszą, jednakże zwykle to robią - w końcu warto coś zjeść aby mieć siłę do obiadu. Jednakże jeśli masz poważny powód, taki jak choroba, specjalne zadanie od profesora Dumbledore'a, czy też po prostu przygotowujesz coś na lekcję, nikt nie będzie miał Ci raczej za złe, że nie zjawiłeś się na śniadaniu.-przez krótką chwilę Reno, jeśli czujnie słuchał, mógł zauważyć lekką zmianę w jego głosie, mianowicie wtedy kiedy wymieniał nazwisko dyrektora - wymówił je z wyjątkowym szacunkiem. O tak - jeśli jest ktoś, kto w pełni zasłużył na szacunek Gilgamesha, to był to właśnie Dumbledore i nie zamierzał tego ukrywać.
avatar
Gilgamesh von Grossherzog
NAUCZYCIEL

Liczba postów : 18
Galeony : 29
Skąd : Hrabstwo Wiltshire
Multikonta : Spencer Scythe

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet prof. Hudsona

Pisanie by Reno Hudson on Sob Wrz 07, 2013 2:41 pm

Hudson zastanawiał się dlaczego Gilgamesh go nie poznaje. Wiedział, że się znają ale nie zamierzał ułatwiać von Grossherzogowi zadania. Jeśli siedzący na przeciw niego mężczyzna nie przypomni sobie skąd się znają Slash nie będzie o to zabiegał. Miał jednak nadzieję, że przypomni sobie ich dywagacje o wojnie Goblinów i nie tylko. Słuchał uważnie wypowiedzi Gilgamesha i lekko się uśmiechał.
- Hmmmm…. Bycie surowym dla uczniów nie sprawi mi żadnego problemu, jednakże z mojego przedmiotu i tak większość z nich niewiele zapamięta. Wiem jak to jest. Mugoloznastwa trzeba chcieć się nauczyć, a jeśli chodzi się na ten przedmiot z przymusu bo jest w rozkładzie zajęć to i tak nic z tego nie wyjdzie. Przemocy nie zamierzałem stosować. Już mnie dyrektor przed tym przestrzegał i uczulał by nie stosować zaklęć na uczniach. Respekt i mores chyba będę potrafił utrzymać na zajęciach więc z tym raczej nie będę miał problemu. Najbardziej obawiam się mojego systemu kar.  Myślałem o tym by za mniejsze przewiny dawać uczniom do napisania referat o jakiś przedmiotach pochodzących ze świata Mugoli. To powinno ich oduczyć raz na zawsze przeszkadzania mi na lekcjach. Wiem, ze samo napisanie nie jest karą. Zamierzam również po napisaniu tego referatu kazać im przedstawić go przed całą klasą. Może wtedy nauczą się szacunku do innego człowieka i dowiedzą się jak ciężka jest rola nauczyciela. Jeśli przewiny uczniów będą większe na pewno będą sypały się ujemne punkty jak i szlabany. Zastanawiam się też czy nie robić im większych sprawdzianów w trakcie roku szkolnego by sprawdzić jak słuchają na moich zajęciach. A co jeśli chodzi o odpowiedzialność za moich uczniów to postaram się ją zachować. Może nie będę wchodził w kompetencje innych nauczycieli ale na pewno jeśli tylko zobaczę, że ktoś nie ważne czy inny uczeń czy nauczyciel męczy drugiego ucznia będę reagował. – powiedział by lekko uspokoić Gilgamesha. Nie zamierzał mu opowiadać jaki potrafi być jeśli się wkurzy lub jeśli ktoś go zdenerwuje. Na pewno von Grossherzog sam się o tym przekona. Odetchnął z ulgą po swoim pierwszym wywodzie cały czas taksując Gilgamesha wzrokiem. Zastanawiał się co też skłoniło przedstawiciela tego szlachetnego rodu do tego by zaczął nauczać w Hogwarcie. Hudson zawsze uważał, że dla osób szlachetnie urodzonych splamienie rąk pracą to skandal, nie zamierzał jednak tego nikomu mówić.
- Czyli jednym słowem nie jest to obowiązkowe ale lepiej się na śniadaniach pojawiać w Wielkiej Sali. Przynajmniej tak zrozumiałem twój wywód. Nie wiem czy będę miał jakieś specjalne zadania od profesora Dumbledore’a, więc raczej moja obecność na śniadaniu będzie konieczna. – powiedział i spojrzał za okno. Nie wiedział kiedy ten czas zleciał. Wiedział, że niedługo będzie miał lekcję więc się już trochę zasiedział. Spojrzał na swojego gościa i lekko się uśmiechnął przepraszająco.
- Mam jeszcze parę pytań dotyczących szlabanów. Wiem, że możemy je dawać uczniom za jakieś większe przewinienia. Jednak czy o każdym szlabanie musimy powiadamiać Dyrektora by on wymyślił karę dla ucznia czy też karę wymyśla nauczyciel, który zarządził szlaban? – zapytał. Interesowało go to czy może dawać uczniom szlabany i realizować na nich własne pomysły czy też musi realizować pomysły jakie zada im dyrektor Hogwartu.
avatar
Reno Hudson
NAUCZYCIEL

Liczba postów : 59
Galeony : 30
Skąd : Stoke - on - Trent, Anglia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet prof. Hudsona

Pisanie by Gilgamesh von Grossherzog on Sob Wrz 07, 2013 3:42 pm

Sposób mówienia, akcent...nie wiedzieć czemu, ale ten mężczyzna przywodził mu na myśl goblina. Co prawda nie wyglądał jak goblin, nie mówił jak goblin i nie pachnął jak goblin, ale w jakiś dziwny sposób, jego własny mózg próbował go oszukać i przekazać mu, że mężczyzna stojący przed nim, ma wiele wspólnego z goblinami. Rozmyślałby nad tym dłużej, jednakże wtedy zauważył pewien błąd w wypowiedzi kolegi po fachu, więc też od tego rozpoczął swą wypowiedź.
-No cóż i tutaj się mylisz. Nikt nie chodzi na mugoloznastwo z przymusu, jest to przedmiot wybierany dodatkowo od trzeciej klasy, więc nikt nie nakazuje nikomu wziąć akurat tego przedmiotu, natomiast po sumach również kontynuowanie tego przedmiotu jest wyborem osobistym każdego ucznia. Nawet jeśli robią to tylko dlatego, bo w przyszłej pracy wymagają wyników szkolnych, nikt przecież nie każe im podejmować akurat tego zawodu. Dlatego też Twój pogląd jest błędny - uczęszczanie na ów przedmiot jest równoznaczne z chęcią nauki. W ten sposób, dowiedziałeś się dlaczego nie powinieneś nikomu odpuszczać z błahych powodów. Pomysł z częstymi sprawdzianami jest dobry, jednakże jakoś nigdy nie próbowałem tego zastosować. Odpowiedzi ustne wystarczą abym był w stanie wymienić zarówno najlepszych, jak i najgorszych uczniów. Historia Magii niestety jest obowiązkowa do momentu sumów, dlatego też często zdarzają się niereformowalne jednostki.
Po następnej wypowiedzi Hudsona, wyżej wymieniony wykonał gest który zaskoczył Gilgamesha. Niby nic, jednakże z jakiegoś dziwnego powodu dopiero po ujrzeniu profilu Hudsona, skojarzył skąd go zna. A WIĘC JEDNAK KIEDYŚ MIAŁ ŻONĘ! Musiał mieć, skoro z nią wyruszał do sklepu po ubrania, bo bez tego nie mógłby rozmawiać z Hudsonem o wojnach goblinów. To stąd mu się kojarzył ten goblin! No popatrz. Jeden gest, a tyle wspomnień. Ciekawostka.
-Otóż nie - nie trzeba biegać do profesora Dumbledore'a za każdym razem gdy tylko zechcesz komuś wlepić szlaban. Realizujesz własne pomysły, jednakże pamiętaj aby nie przesadzić. I najważniejsze - uczeń musi wiedzieć, za co dostał szlaban. To nie jest trudne do obwieszczenia, nie nadszarpnie naszej godności, a zdecydowanie ułatwi ukaranemu próbę okazania jakiejkolwiek skruchy i zastanowienia się nad swym niecnym występkiem, niezależnie od tego jaki to występek. Pamiętaj też że do każdego ucznia podchodzi się inaczej, więc najlepiej rozdać adekwatną karę do osobnika. O ile oczywiście jesteś w stanie. Jednakże jestem zdecydowanie zwolennikiem kar pożytecznych - co komu przyjdzie z przepisania pustych zdań, kiedy można zrobić coś co będzie pożyteczne dla życia szkoły?-przy ostatnim zdaniu przybrał delikatny, lekko złośliwy uśmieszek. Zdecydowanie wśród wielu uczniów panował przesąd że u kogo jak u kogo, ale u niego lepiej szlabanu nie dostać. Co prawda nie rozumiał tego - w końcu jego ulubieni "klienci" szlabanów nie narzekali.
-A czemu tak o te szlabany wypytujesz? Czyżby już ktoś zdążył Ci podpaść?
avatar
Gilgamesh von Grossherzog
NAUCZYCIEL

Liczba postów : 18
Galeony : 29
Skąd : Hrabstwo Wiltshire
Multikonta : Spencer Scythe

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet prof. Hudsona

Pisanie by Reno Hudson on Sob Wrz 07, 2013 5:09 pm

No tak przecież pamiętał o tym, że Mugoloznastwo jest przedmiotem do wyboru. Jak mógł popełnić taką prostą gafę. No cóż przecież każdemu może się zdarzyć. Wiedział doskonale, że na Mugoloznastwo chodzą tylko ci, którzy chcą. Czemu więc pomyślał inaczej nie miał zielonego pojęcia. To chyba jednak było spowodowane tym, że Hudson niedawno odstawił prochy i niestety jego mózg płatał mu czasem takie figle.
- Masz rację. Nie wiem o czym myślałem to mówiąc. Przecież doskonale wiem, że mój przedmiot jest do wyboru i nic tego nie zmieni. W ten sposób pokazałem tylko swoją ignorancję zarówno do uczniów jak i do przedmiotu. Mam tylko nadzieję, że ta chęć nauki nie jest spowodowana tym by pognębiać Mugoli za ich wynalazki. Wtedy zapewne będziemy inaczej rozmawiać z takim delikwentem. Nie wiem jak inni ale w mojej naturze nie leży to by odpuszczać uczniom, którzy przyjdą na moje zajęcia. Widzisz u mnie nie ma błahych powodów. Nie lubię takiego stwierdzenia i jeśli mam komuś pokazać błąd w jego rozumowaniu to, zapewne to zrobię. A co do sprawdzianów to sadzę, że to szybszy sposób sprawdzenia wiedzy uczniów niż ciągłe odpytywanie ich. No tak Historia Magii jest obowiązkowa, ale chyba nie zamierzasz z tego powodu rozpaczać. Znasz lepiej uczniów i wiesz na co ich stać. Ja mam ich krócej i nie zdarzę za bardzo poznać ich zdolności i możliwości. – powiedział spokojnie. Niesforne kosmyki włosów Reno spadały ciągle na jego twarz. Huidson zaczynał się tym dość mocno denerwować. Wreszcie podszedł do swojego biurka i wyciągnął zwyczajną gumkę do włosów. Związał je w kitkę i znów odwrócił się do Gilgamesha. Kolejna wypowiedź bardzo go zaciekawiła. W końcu jak by nie patrzył Reno miał parę pomysłów na to by zająć uczniów na szlabanach. Jednym z nich było wyczyszczenie szczoteczką do zębów całej podłogi w korytarzu na drugim piętrze, ale nie zamierzał nikomu na razie tego zdradzać. W końcu nie chciał by ktoś wykorzystywał jego pomysły zanim on ich nie wypróbuje i nie uzna, że są skuteczne.
- No to bardzo mnie cieszy, że mogę stosować swoje pomysły na rozdawanie szlabanów. Oczywiście nie omieszkam poinformować takiego delikwenta za co dostał szlaban jak i dlaczego go ukarałem. Sądzę, że po takich wyjaśnieniach żaden uczeń nie będzie miał jak się bronić. A gdyby próbował się stawiać to wtedy zastosuję bardziej odpowiedniejsze metody. – powiedział i w jego oku pojawił się błysk zadowolenia. Teraz von Grossherzog mógł zobaczyć jego ciemne oczy w pełnej okazałości. No cóż jeśli Gilgamesh chciał być złośliwy i urazić tym Hudsona to niestety źle trafił. Reno nie przejmował się za bardzo tym co inni o nim myślą. Owszem nie lubił żartów na swój temat i w takich sytuacjach potrafił się dotkliwie odgryźć osobie, która ośmieliła się z niego zażartować.
- No cóż miałem już spięcie w Hogwart Ekspresie z jednym uczniem. Nie pamiętam jego nazwiska ale miał na imię chyba Spencer. Z tego co mi wiadomo przynależy do domu Roveny Ravenclaw. – odpowiedział na pytanie. Nie krył się z tym, że uczeń zraził Hudsona do swojej osoby ale na nieszczęście nie chodził na Mugoloznastwo. Jednak Reno liczył, że jeszcze będzie mógł z nim pogadać na temat tego jak powinno się traktować starszych zarówno wiekiem jak i doświadczeniem.
avatar
Reno Hudson
NAUCZYCIEL

Liczba postów : 59
Galeony : 30
Skąd : Stoke - on - Trent, Anglia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet prof. Hudsona

Pisanie by Lily Cousland on Sob Wrz 07, 2013 5:44 pm

Zapukała do Gabinetu Reno i gdy otrzymała odpowiedź uśmiechnęła się blado. Zacisnęła mocniej dłonie na szatach Pottera i Malfoya i weszła z nimi do środka.
-Przepraszam Panowie że przerywam wam istnie ciekawą konwersacje, ale mam do was sprawę-rzekła z szacunkiem do starszych od siebie mężczyzn i zamknęła drzwi za sobą i chłopakami.
-Ci dwaj złamali regulamin szkolny,więc ukarałam ich szlabanem. Zobaczyła w gabinecie Profesora Gilgamesha, a na jej twarzy pojawił się jeszcze szerszy uśmieszek.  -Potter i Malfoy pojedynkowali się nielegalnie na terenie szkoły łamiąc tym dwa punkty 10 i 11-Skończyła swoją wypowiedź i gdy spojrzeli na nią uważnie czekając na jej dalsze słowa. -Wybrałam was bo Profesor Snape, ukarał by tylko Wybrańca,a Panicza puścił by wolno-wskazała na nich i postawiła ich przed obliczem sprawiedliwości. Westchnąwszy cicho dała w ręce profesorów ich różdżki i czekała na to co zrobią. Miała nadzieję że jej dokładnie wysłuchają i zrobią to co im mówi, liczyła na to bo chłopcom przydałaby się wiedza co znaczy "odpowiedzialność za własne czyny" Odgarnęła na bok włosy i wpatrywała się w Nauczycieli zamyślona głęboko. -Punktów nie mogłam im odjąć bo żadnych nie było na koncie, więc stwierdziłam że szlaban pomoże im zrozumieć czym kończy się, złamanie regulaminu szkolnego.-prychnęła pod nosem milcząc już całkowicie.
avatar
Lily Cousland
PREFEKT NACZELNY

Liczba postów : 216
Galeony : 96
Skąd : Hrabstwo Wiltshire

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet prof. Hudsona

Pisanie by Gilgamesh von Grossherzog on Nie Wrz 08, 2013 5:16 am

-Cóż, oczywiście że nie narzekam ale wyszlifowanie diamentu jest ciężkie, gdy próbują Ci podkładać cyrkonię i wmawiać że kolor nie ma znaczenia. Jednakże możesz mi wierzyć, bowiem wiem z doświadczenia iż uczniowie wybitni potrafią pokazać ile są warci już na pierwszych lekcjach. Nad resztą wystarczy odpowiednio popracować, jednakże nie sądzę by coś umkneło Twej uwadzę, więc jestem przekonany że dasz radę w miare szybko zorientować się kto jest kim.-wygłosił kolejną mądrość życiową. Spostrzegawczość w końcu ważna cecha -rejestrować wszystko, nawet jeśli nie jest się w stanie utrzymać owych wspomnień zbyt długo. Na szczęście Gilgamesh był na tyle inteligentny, że podczas każdej lekcji miał po prostu wszystko zapisane, aby mieć świadomość kto, kiedy, co i gdzie.
-Hmm, w takim razie liczę że gdy nadarzy się okazja pokażesz na co Cie stać. Może wreszcie nadarza się ktoś, kto ma jakiekolwiek pojęcie o subtelnej sztuce karania. Pożyjemy, zobaczymy.
Hmm, Reno w końcu spojrzał prosto na niego. No proszę - tak to Gilgamesh mógł rozmawiać. Przecież powszechnie wiadomo że utrzymywanie kontaktu wzrokowego jest ważne, a osoby kręcące oczami po wszystkim prócz rozmówcy, są po prostu słabe psychicznie, źle wychowane bądź mają coś do ukrycia. Zazwyczaj był jednak zmuszony to tolerować - zdawał sobie sprawę że zwykły, młody uczniak nie będzie w stanie przetrwać jego spojrzenia zbyt długo. W końcu to tylko dzieci, bez odpowiedniego wychowania. Natomiast po Reno spodziewał się iż wszelkie próby odwrócenia wzroku będą uzasadnione czymś ważnym, bo tak powinni rozmawiać dorośli mężczyźni - kontakt wzrokowy, odpowiedni odstęp i szczere słowa. Jednakże kiedy usłyszał następną wypowiedź pozwolił sobie na lekkie uniesienie brwi. Tego się nie spodziewał. Miał w swoich aktach zapisanego chyba tylko jednego Spencera z Ravenclawu, a był to...
-Scythe? Naprawdę Scythe Ci podpadł? No proszę, wiedziałem że tak będzie. Za czasów gdy go uczyłem był to młody, ambitny, inteligentny i dobrze wychowany młody człowiek. Aż przykro słyszeć że wystarczył rok bez mojego wpływu na jego edukację, a on już zachowuje się karygodnie. Chciałbym wierzyć że zrobił to w dobrej wierze, w końcu był całkiem dobrym historykiem, jednakże doskonale wiem że obejdę się ze smakiem. Cóż, zostało mi mieć nadzieję że Severus Snape na eliksirach naprowadzi go na właściwą dro...-powiedział i momentalnie urwał bowiem usłyszał pukanie. Kiedy Reno zaprosił gościa do środka i Gilgamesh wysłuchał co Lily przez chwilę czuł się jakby ktoś odwołał Boże Narodzenie. No proszę, nawet jego właśni uczniowie? To zdecydowanie nie będzie tolerowane, żeby tak próbowali okaleczyć się nawzajem.
-Witam. Miło panią widzieć, choć smutne pani przynosi wieści panno Cousland. Jednakże to dobrze wiedzieć, że prefekci sumiennie wykonują swoje obowiązki.-na chwilę urwał, po czym zwrócił się do Reno w celu krótkiego obwieszczenia-Panna Cousland jest jedną z najlepszych uczennic, jakie odwiedziły kiedykolwiek moją klasę. Jednakże, skoro już mamy tu dwóch amatorów pojedynków, to czy nie uważa profesor że dobrym rozwiązaniem byłoby rozdzielić naszych wojowników? Jeśli mogę sobie na to pozwolić - zabiorę ze sobą pana Pottera, natomiast pan Malfoy zostanie tutaj. Zapraszam do mojego gabinetu panie Potter-i o ile do Reno zwracał się spokojnie, to do ucznia zwrócił się tonem nieznoszącym najmniejszego sprzeciwu.
-Dokończymy tą rozmowę przy następnej wolnej chwili, w końcu obowiązki wzywają. To było zaiste pouczająca debata, jak sądzę dla obu stron. -rzucił jeszcze nim wyprowadził panna Pottera z gabinetu profesora Hudsona. Już miał wychodzić, kiedy zatrzymał się na progu i nie odwracając się dodał:
-Oh. I oczywiście panno Cousland, zarobiła pani właśnie dziesięć punktów dla Slytherinu, za sumienne wykonywanie swoich obowiązków, więc gdyby pan Malfoy po szlabanie dalej wykazywał zapędy pojedynkowe w niewyznaczonych do tego miejscach, będzie już z czego odjąć.-po tych słowach wyszedł już definitywnie i zaprowadził wielkiego i szlachetnego wojownika zwanego szumnie Wybrańcem, do swojego gabinetu.

z/t (z racji że Harry jeszcze nie wszedł do tematu, za niego chyba zt robić nie trzeba)
avatar
Gilgamesh von Grossherzog
NAUCZYCIEL

Liczba postów : 18
Galeony : 29
Skąd : Hrabstwo Wiltshire
Multikonta : Spencer Scythe

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet prof. Hudsona

Pisanie by Reno Hudson on Nie Wrz 08, 2013 9:43 am

Hudson wysłuchał starszego kolegi, Widać było, że ma o wiele większe doświadczenie niż on. W końcu Reno dopiero zaczynał swoją przygodę z Hogwartem jak i nauczaniem. Nie wiedział za wiele jak ma się zachowywać i co ma robić z sytuacjach, które były dla niego stresujące. Wiele razy musiał hamować swoją wściekłość by nie rzucić się na kogoś z pięściami. Rozumiał też nawet tą bójkę w pociągu jednak nie zamierzał tolerować takich zachowań.
- Nikt nie powiedział, że praca nauczyciela lub też oszlifowanie diamentów będzie łatwe. Wierzę, że wmawianie komuś takiemu jak ty, że jakiś uczeń ma talent po prostu nie ma większego sensu. Wiem, że twoja wiedza na temat historii magii przewyższa znacznie wiedzę potrzebną do nauczania. Doskonale pamiętam nasze historyczne dywagacje w sklepie moich rodziców. Ale nie o tym chciałem mówić. Wezmę do siebie twoje rady i zacznę się uważnie przyglądać uczniom już na pierwszych lekcjach. Zobaczymy może znajdę jakiś naturalny talent do Mugoloznastwa. Mam tylko nadzieję, że to jak nazywasz szlifowanie diamentów nie odbije się za bardzo na mojej i tak już poważnie zrytej psychice. – powiedział. Reno przyglądał się von Grossherzogowi bez żadnego strachu. On nie miał nic do ukrycia no może poza swoim uzależnieniem. Niestety czasami będzie musiał poudawać chorobę by inni się nie domyślili co się z nim dzieje. W końcu drgawki spowodowane głodem, jak i temperatura mogły być równie dobrze uznane za objawy grypy. Tylko ktoś, kto spotkał się z objawami głodu narkotycznego mógł rozpoznać jego symptomy. Hudson miał naprawdę nadzieję, że to co wziął jeszcze w Londynie wystarczy mu na dłuższy czas. Przysłuchiwał się temu co mówi Gilgamesh z zainteresowaniem.
- Oby taka okazja nie przytrafiła się gdy będę miał zły dzień. Wtedy mogę, że tak powiem lekko przesadzić z wymierzaniem kar. Znam siebie i wiem jaki jestem. Ale jak to ująłeś mam lekkie pojęcie i subtelnej i wyrafinowanej sztuce karania. W końcu nie raz i nie dwa byłem na dywaniku u jakiegoś nauczyciela czy też profesora by nie wiedzieć jak oni tłumaczyli swoje kary. – rzekł. Spokojny głos i ciemne oczy Hudsona wyrażały tylko to, że mężczyzna jest zrelaksowany. Oczywiście w jego głowie cały czas toczyła się gonitwa pytań, na które tylko on sam znał odpowiedź. Miał nadzieję, że jego umiejętność liczenia jest dość dobra i nie przeoczy czasu kiedy nie będzie mógł już wytrzymać. Uważnie słuchał informacji jakimi zasypywał go Gilgamesh o uczniu domu Raweny . Szkoda, że nie było go wówczas w pociągu. Zapewne by się lekko zdziwił tym, że ten poukładany, ambitny i inteligentny młody człowiek wdał się w bójkę o dziewczynę. Na razie Hudson nie zamierzał ujawniać tych informacji. Gdy chciał już coś powiedzieć do drzwi jego gabinetu rozległo się pukanie. Oczywiście zaprosił stojącą za nimi osobę do środka. Jednak nie spodziewał się takiego widoku. Przez dłuższą chwilę nie wiedział co powiedzieć i był wdzięczny von Grosseherzogowi, że ten przejął inicjatywę. Uważnie wysłuchał tego co miała do powiedzenia dziewczyna i nauczyciel Historii magii i dopiero potem zabrał głos.
- Witam panno Colusand. Miałem już przyjemność lub też nieprzyjemność poznać pani brata, który trochę narozrabiał w pociągu. Jednakże to nie jest temat na teraźniejszą rozmowę. Cieszę się, że są w tej szkole ludzie, którzy wiedzą co znaczy przestrzeganie regulaminu i szanują jego postanowienia. Dobrze pani zrobiła, że przyprowadziła pani tych dwóch uczniów tutaj. Zasłużyła również pani na nagrodę jaką dostała pani od profesora von Grossherzoga. – powiedział po czym spojrzał na Gilgamesha. Wcześniej uważnie wysłuchał jego słów o rozdzieleniu pojedynkujących się uczniów.
- Zgadzam się z panem. Lepiej by ta dwójka nie spędzała razem szlabanu. Z chęcią poznam powody, dla których panicz z tak dobrej rodziny jaką niewątpliwie jest rodzina państwa Malfoy’ów dopuścił się złamania dwóch punktów regulaminu. Zapewne później dostanie on karę na jaką będzie zasługiwał. – rzekł spoglądając zarówno na Dracona jak i na Gilgamesha. – Oczywiście naszą rozmowę dokończymy w jakiś bardziej sprzyjających okolicznościach. I ma kolega rację była to bardzo pouczająca debata, z której zapewne obie strony wyniosły jakąś naukę. – dodał po czym odprowadził wzrokiem swojego gościa do drzwi. Gdy Gilgamesh już wyszedł Reno spojrzał na uczniów Slytherinu.
- A zatem panno Colusand jest już pani wolna. W moich oczach ma pani duży plus za sumienność wykonywania funkcji prefekta. Żałuję jednak, że nie będę mieć okazji spotykać się z tak dobrą uczennicą na swoich zajęciach. – powiedział po czym zwrócił surowsze spojrzenie na Draco Malfoy’a. – A zatem paniczu Malfoy. Proszę mi powiedzieć co było tak ważnym powodem do wdania się w nieregulaminowy pojedynek z panem Potterem? Miałbym również prośbę by nie wydawał pan swoich sądów na temat pańskiej niewinności. Panna Colusand doskonale wyjaśniła zaistniałą sytuację. – powiedział i wstał z kanapy. Usiadł na blacie swojego biurka i czekał aż szanowny panicz Malfoy zacznie swoją opowieść.
avatar
Reno Hudson
NAUCZYCIEL

Liczba postów : 59
Galeony : 30
Skąd : Stoke - on - Trent, Anglia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet prof. Hudsona

Pisanie by Lily Cousland on Nie Wrz 08, 2013 9:57 am

Wysłuchała oboje Nauczycieli i obróciła się na pięcie do wyjścia z gabinetu. Zanim to zrobiła rzekła uśmiechnięta do Hudsona -Miałam w planach chodzić na te zajęcia, ale do tego co sobie na przyszłość już ukierunkowałam, w sprawie zawodu nie wymaga on Mugoloznawsta-skłoniła się obojgu nisko i położyła rękę na klamce patrząc uważnie na Pottera i Malfoya.
-Dziękuję i Życzę Panom Miłego Dnia-obdarowała Gilgamesha radosnym spojrzeniem przed jego wyjściem i oddała różdżkę Malfoya Reno i Potem przekazła różdzkę Pottera, do rąk Nauczyciela Historii Magii-obrzuciła wzrokiem twarz Draco który chyba miał na nią focha. Lecz nic na to nie poradzi obowiązek to obowiązek.
-Przepraszam za brata ale on do tej pory w szkole się nie pojawił, więc narazie nie będzie panu sprawiał problemów-wyszeptała cicho.
Wyszła z gabinetu i udała się zamyślona w swoją stronę, martwiła się bo ostatnio w ogóle brata w szkole nie widziała, bała się że coś mu się stało. Zniknęła z pierwszego piętra myśląc co ze sobą zrobić.
Kichnęła lekko i tyle po niej było.
z/t
avatar
Lily Cousland
PREFEKT NACZELNY

Liczba postów : 216
Galeony : 96
Skąd : Hrabstwo Wiltshire

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet prof. Hudsona

Pisanie by Draco Malfoy on Nie Wrz 08, 2013 5:49 pm

-Zaraz, zaraz, ja przepraszam bardzo, ale to przecież Potter zaczął ciskać we mnie zaklęcia! Ja się tylko broniłem!-wykrzyknął dotknięty tą jawną niesprawiedliwością. Nie rozumiał za co właściwie miał zostać ukarany. Nie dostrzegał w swoim zachowaniu żadnej winy. W końcu jednym z jego głównych mott jakimi kierował się w swoim życiu była znana już w starożytności zasada, brzmiąca: "Oko za oko, ząb za ząb". Zemsta była wpisana w jego osobowość. Nie potrafił się bez niej obejsć. Dla niego było zupełnie oczywiste to, że skoro Potter rzucił na niego zaklęcie to miał prawo odwdzięczyć się tym samym, dlatego był przekonany, że nie powinien zostać ukarany, gdyż prawo znajdowało się po jego stronie.
avatar
Draco Malfoy
SLYTHERIN

Liczba postów : 79
Galeony : 18
Skąd : Anglia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet prof. Hudsona

Pisanie by Reno Hudson on Pon Wrz 09, 2013 5:29 am

Hudson skinął głową wychodzącej uczennicy Slytherinu i spojrzał na Dracona, który zgodnie z przewidywaniami Reno zaczął się usprawiedliwiać i pokazywać swoja niewinność. No cóż on nie był jego opiekunem domu, który zapewne podarował by mu jakąkolwiek karę. Malfoy źle trafił, bo Hudson nie zamierzał pobłażać nikomu złamania regulaminu. Oj paniczu Malfoy, chyba panicz Mie nie słucha. No cóż to zaczniemy od początku pomyślał i spojrzał na ucznia, Zastanawiał się co ma z nim zrobić. W końcu z jednej strony miał już pomysł na karę jaką go uraczy, a z drugiej zastanawiał się jak on to przyjmie.
- Paniczu Malfoy rozumiem pańskie próby zrzucenia całej winy na pana Pottera, ale proszę mi wierzyć, że uczulono mnie na to, że pan i pan Potter jesteście antagonistami i nienawidzicie się i to bardzo. Wiem, że wina leży po środku a pan paniczu Malfoy nie chce się do tego przyznać. Poza tym gdyby był pan ofiarą pojedynku z panem Potterem zapewne trafił by panicz na samym początku do skrzydła szpitalnego, a nie do mojego gabinetu. Proszę mi nie wmawiać, że jest pan niewinny, bo gdyby pani prefekt naczelna uznała, że to pan był ofiarą z pewnością u mnie w gabinecie wylądował by tylko pan Potter. A poza tym sam pan powiedział, że nawet jeśli sprzeczkę zaczął pan Potter to pan nie powinien rzucać zaklęć w miejscu do tego nie przeznaczonym. Domyślam się, że pański ojciec powiedział panu jaki może być skutek rzucania zaklęć poza miejscami do tego przeznaczonymi. Więc kończąc tą dywagację na temat pana i pańskiej rodziny poproszę raz jeszcze o opowiedzenie mi jak to było naprawdę i tym razem nie zamierzam wysłuchiwać pańskich usprawiedliwień. – powiedział i spojrzał na Malfoy’a chłodnym wzrokiem. Nie zamierzał mu pobłażać tylko dlatego, że był Ślizgonem, a jego ojciec pracował w Ministerstwie. On mierzył uczniów własną miarą i doskonale wiedział, że jeśli pan Malfoy został również do niego przyprowadzony to nie był taki niewinny jak jemu samemu się wydawało.
avatar
Reno Hudson
NAUCZYCIEL

Liczba postów : 59
Galeony : 30
Skąd : Stoke - on - Trent, Anglia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet prof. Hudsona

Pisanie by Draco Malfoy on Pon Wrz 09, 2013 6:00 pm

-No więc to było tak, że Potter po tym jak powiedziałem mu kilka słów prawdy, wyciagnął znienacka różdżkę i rzucił na mnie zaklęcie, które odrzuciło mnie do tyłu, tak że wpadłem w błoto, brudząc sobie kurtkę.-oznajmił przybierając ton kogoś kto nie ma zielonego pojęcia, za co właściwie został oskarżony, choć dobrze wiedział, że odpowiadając Potterowi na rzucone przez niego zaklęcie, sam równiez złamał szkolny regulamin. Jednak postanowił przemilczeć pewne fakty i zrzucić wszystko na Pottera. W końcu to on wszystko zaczął, więc sam powinien ponosić konsekwencje swojego czynu.-Wtedy ja wyciągnąłem różdżkę, by obronić sie przed kolejnym zaklęciem, które chciał na mnie rzucić. Wiem dobrze, że nie wolno używać różdżek poza lekcjami, jednakże każdy ma chyba prawo do obrony.-kontynuował swą wypowiedź, pragnąc za wszelką cenę dowieść winy Pottera.-Dlatego też nie rozumiem za co właściwie mam zostać ukarany, skoro tylko próbowałem się bronić.-dokończył, stojąc pośrodku pokoju i wpatrując się w nauczyciela. Jego postawa nie wyrażała najmniejszej skruchy, której bynajmniej nie odczuwał, mimo że został postawiony przed obliczem nauczyciela, który ganił go, mając zamiar ukarać go szlabanem za nieodpowiednie zachowanie. Stał dumnie wyprostowany z wyniosłym wyrazem twarzy. Wrodzona duma i wyniosłość nie opuszczała go nawet na chwilę.
avatar
Draco Malfoy
SLYTHERIN

Liczba postów : 79
Galeony : 18
Skąd : Anglia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet prof. Hudsona

Pisanie by Harry Potter on Wto Wrz 10, 2013 7:57 am

I w końcu znaleźli się w gabinecie, w którym na pewno każdy chciałby uniknąć, zwłaszcza na początku roku. Niestety przez tą durną szumowinę Malfoya będzie miał już przekichane na samy starcie. I tak wiedział, że będzie na straconej pozycji, więc nawet nie próbował się bronić. Miał tylko nadzieję, że Draco zostanie równie ostro potraktowany jak on sam. Na drugi raz wybiorą się do Wrzeszczącej Chaty na pojedynek czarodziejów i tam rozstrzygną, kto jest lepszy.
Stanęli obaj w gabinecie patrząc na siebie ze złością. W środku był już Hudson i jakiś inny gościu. No pięknie! Dwoje to już tłok jest. Ciekawe co ich teraz czeka?
- Policzymy się jeszcze. - wycedził przez zęby do Dracona, a potem patrzył w kierunku nauczyciela i jego gościa.
Następnie razem z profesorem Gilgameshem udał się do jego gabinetu.

z/t za Harry'ego.


// na drugi raz proszę mnie informować jak chcecie to rozegrać, bo chyba sami nie wiecie czego chcecie... @_@ //
avatar
Harry Potter
GRYFFINDOR

Liczba postów : 56
Galeony : 45
Skąd : Anglia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Gabinet prof. Hudsona

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach