Las

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Las

Pisanie by Kronikarz on Sro Sie 14, 2013 2:20 pm

Las ten znajduje się w hrabstwie Wiltshire i można w nim znaleźć kilka ciekawych lokacji jak cmentarz, jezioro, łąki, stare obozy z namiotami czy opuszczony plac zabaw nie używany od przeszło pięćdziesięciu lat. Jest tutaj przede wszystkim połacie wysokich i ciemnych drzew wśród których można się bardzo łatwo zgubić. Zwykle można usłyszeć tutaj trzaski łamanych gałązek, świergotanie w koronach drzew czy cichy szum ściółki. Jednakże raz na jakiś czas można usłyszeć wycia wilków mrożące krew w żyłach.
avatar
Kronikarz
ADMIN

Liczba postów : 513
Galeony : 491

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Michael Cousland on Sro Sie 14, 2013 2:46 pm

Księżyc już zbliżał się ku całkowitemu osłonięciu się, gdy Michaś chyba po raz pierwszy wszedł do lasu niepewnym krokiem. Czy to, co się stało miesiąc temu spowoduje u niego przemianę? Czy ten wilkołak spowoduje u niego przemianę, czy to było tylko niegroźne draśnięcie? Są zauważył, że od pewnego czasu preferuje bardziej krwiste potrawy czy większą siłę, ale sądzi że to jest tylko taki efekt uboczny takiej rany. Wiadomo, że nie każdy po ugryzieniu jest wilkołakiem, lecz takie prawdopodobieństwo jest znikome.
Sekundy mijały, a Michael niepewnie spoglądał na księżyc. Gdy już księżyc był w pełni, z jego ciałem zaczęło się coś dziwnego dziać. Jego ciało zaczęło się zmieniać, a gryfon wtedy zaczął wrzeszczeć z bólu. Padł na ziemię i mocno chwycił się swymi paznokciami glebę. Najpierw jego nogi zamieniły się w łapy, a potem to samo stało się z jego rękami. Potem poczuł, jak jego ciało się rozrywa. Jego dzisiejsze ciuchy lekko rozerwały się pod wpływem jego wzrostu, jak i przemiany ciała z człowieka na wilka. Na koniec wszystkiego zmieniła się jego głowa. Cała metamorfoza trwała około z 5 minut, ale to było bardzo bolesne. Michael wrzeszczał z bólu, póki całkiem jego ciało nie zmieniło się w krwiożerczą postać. Dopiero wtedy jakby skulił się i wydał z siebie ciche małe jęki. Zaczął rozglądać się wokół siebie, jakby szukając czegoś do zjedzenia. Trzy razy swym nosem próbował coś wywąchać, ale to były same zwierzaki, a od zwierząt nie czuł zbytnio smacznego zapachu. Podążając za swym nowym instynktem, zaczął biec na czworaka w stronę ścieżki. Oglądał się za siebie i również próbował oswoić nowo zdobyte zdolności. W całym lesie można było wyczuć zapach zwykłych zwierząt, ale im bliżej było się ścieżki, tym bardziej nachodził nowy, lecz także ciekawy dla niego zapach.
avatar
Michael Cousland
GRYFFINDOR

Liczba postów : 111
Galeony : 37
Skąd : Wiltshire

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Kronikarz on Sro Sie 14, 2013 5:04 pm

Robin weszła do lasu. To tak. Kusiły ją dźwięki, kusiła ją niewiadoma, kusiła tajemnica lasu. Po prostu chciała tam być. Najlepiej spotkać jakiegoś dużego pieska, przytulić go do siebie jak przyjaciela, pogłaskać, a potem pobawić się razem jak równy z równym. Zabawy z siostrami nigdy nie były równe - wszystkie one były od niej starsze i uważały się za lepsze patrząc na nią sceptycznym wzrokiem. W taki oto sposób Robin była najbiedniejszą z sióstr, bez przyjaciół. Zapewne o to jej chodziło - spotkać przyjaciela, dlatego bez wahania weszła w gąszcz drzew. Teraz wesoło hicała w przeciwną od ścieżki co jakiś czas schylając się po mydło białe kwiatki i chowając je do koszyka. Takie niewinne, białe i czyste kwiatuszki - idealne dla babci! W sumie w pewnym stopniu symbolizowały one dziewczynkę - niewinne, czyste, dziewicze, nieskalane grzechem. Przecież dziecko nigdy nie robi nic złego.
Z wyjątkiem zbaczania ze ścieżki i wychodzeniem z domu ukradkiem.
Robin uśmiechnęła się zauważając ruch w oddalonych gęstwinach drzew i krzewów. Może to wiatr? Może miły króliczek? Albo piesek? Nic nie stoi na przeszkodzie by to sprawdzić.
Robin chwyciła mocniej koszyczek i zaczęła podskakiwać w kierunku zwierzaka o wdzięcznym imieniu Michael Cousland.
Nie uwierzycie, ale to ciałkiem zabawna historia...
avatar
Kronikarz
ADMIN

Liczba postów : 513
Galeony : 491

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Michael Cousland on Sro Sie 14, 2013 5:16 pm

Zwierzak o imieniu Michael Cousland wyczuwszy dziwną osóbkę, przybiegł, by się jej przyjrzeć. Tak, on był głodny i nie ważne, kim była bo to dla niego nie było różnicy. Z resztą, on działa według swego wilczego instyktu, który wołał tylko Zjedz to. Zjedz to.. W tym przypadku na pewno nie minie swojej kolacji, bo pora dosyć późna była, a na śniadanie troszkę za wcześnie jest.
Ustał da drzewami przyglądając się owej istocie. Człowiek. Dlatego mu tak smacznie pachniało. Łi, będzie kolacja z krwi i kości. Wilczek był zadowolony ze swej ofiary, która nieświadomie właśnie stała się jego własnością. Tak jego, bo on jej nie wypuści z łap. Zaczął skradać się, aż gdy dziewczynka zbliżyła się do niego, wyszedł i skierowawszy na nią swe ostre szpony, spojrzał na nią, jak na pyszną przekąskę. Z jego ust zaczęła lecieć ślina, a on zaczął robić powolne kroki w stronę swego posiłku. Wujek Misiek cię nie skrzywdzi, o nie. Tylko zje cię, ale to tylko taki ... drobiazg - to by powiedział, gdyby : umiał mówić oraz byłby świadom swych czynów. A tak, to tylko mógł podchodzić do kościstej mając nadzieję, że gdy będzie sparaliżowana nie zacznie uciekać. Nie chciał biegać, gdy ofiarę miał tuż pod nosem, lecz gdy będzie musiał to zrobi.
avatar
Michael Cousland
GRYFFINDOR

Liczba postów : 111
Galeony : 37
Skąd : Wiltshire

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Kronikarz on Sro Sie 14, 2013 5:37 pm

Robin była szczęśliwa!
W końcu piesek chciał się bawić! Co prawda był dziwny, nieufny i chodził na dwóch łapach.
Wilkołaki są jak ludzie, wilki są jak psy, pies jest najlepszym przyjacielem człowieka. Wszystko będzie w porządku.
Piesek się skradał i to było zabawne! Chciał się bawić w chowanego, na pewno! Pewnie zaczął jej szukać i skradać się po ściółce by ją nie przepłoszyć i wyskoczyć zza pleców.
Hej, mam cię! Zgadnij kto to! - powiedziałby zasłaniając jej oczy swoimi łapami by po chwili je zabrać i zacząć się ganiać. To musiała być świetna zabawa!
... ale co Robin ma teraz zrobić? Czekać aż ją zaskoczy, mimo że już go rozgryzła czy może samej go zaskoczyć?
Tak, to idealny plan.
Brązowooka dziewczynka schowała się za drzewem i tam zostawiła swój koszyk z dwoma butelkami whisky, chlebkiem, lekarstwem i kilkoma kwiatkami. Powoli zaczęła wymijać się z wilkołakiem. Podskakiwała bądź biegła szybko wyhamowując przed gęstwinami by ją zgubił. Chwilę stał zaskoczony oblizując się i dziwnie trzymając łapy. Tak! Uciekła mu i teraz nie da się zaskoczyć!
Po kilku sekundach wyskoczyła zza krzaka, który znajdował się za plecami Couslanda, który miał malutki futerkowy problem. On chyba ją wyczuł i pozwolił by ta do niego podeszła.
I wtedy Robin zrobiła to.
Wskoczyła Couslandowi na plecy ze śmiechem próbując zasłonić oczy, ale miała za krótkie rączki.
Więc została jej ta dzika przyjemność jazdy na przyjaznym wilku, który nie był taki jakim się jej wydawał.
avatar
Kronikarz
ADMIN

Liczba postów : 513
Galeony : 491

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Michael Cousland on Sro Sie 14, 2013 5:54 pm

On tu myślał, ze będzie stała jak słup soli przerażona i wypuści swój koszyk i da się zjeść, a tu pech. Chciała się bawić w chowanego? Proszę bardzo, i tak zaraz ją znajdzie i zje ją. Tylko przedłuża swą godzinę śmierci, ale co to obchodzi wilczka. To dla niego jest zwykłym drobiazgiem. Nawet niczym.
Gdy schowała się w drzewie, on zaskoczony zaczął się oblizywać. No co, musi być czysty, jeśli ma zjeść taką treściwą kolację, a kąpieli nie zdążył wziąć. Potem skończywszy swe mycie, podszedł do drzewa, gdzie się "schowała" i klasnął z całej siły. Na darmo, bo zamiast złapać dziewczyny, ścisnął koszyk i cała zawartość spadła na ziemię. Wtedy też nagle poczuł, jak się porusza. Poczekał chwilę, bo chciał ją ponownie przykleszczyć, ale celnie tym razem. No ileż można uciekać tam spod jego pięknych i ostrych szponów? Nagle poczuł, jak ktoś skoczył mu na plecy. Zarówno zdziwiony, jak i wściekły wilkołak zaczął wywijać się na wszystkie strony, póki nie chwycił prawą ręką za prawą nóżkę dziewczynki. MAM CIĘ! Machnął nią kilka razy po ziemi raz w prawo, raz w lewo, póki się nie uciszyła. I koniec żywota dziewczynki. Teraz mógł spokojnie zjeść kolację bez żadnego skakania na jego plecach. Od razu bez żadnego rozczłonkowania dziewczynki, rzucił się na jej chrupiące rączki, które smakowały mu jak skrzydełka od kurczaka.No kto by tego nie chciał posmakować. Skończywszy zjadać prawą rączkę, wgryzł się jej w tułów i zaczął pożerać już umarłą dziewczynkę. Pyszności!
avatar
Michael Cousland
GRYFFINDOR

Liczba postów : 111
Galeony : 37
Skąd : Wiltshire

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Kronikarz on Pią Sie 16, 2013 10:46 am

Koniec żywota dziewczynki nie oznacza koniec tej bajki, o nie!
Michael pożarł Robin bez skrupułów jak to na wilkołaka przystało. Pierwsza przemiana, pierwsze morderstwo, pierwszy ukradziony koszyczek. Bo wszystko co robimy pierwszy raz najlepiej smakuje.
Michael odsunął się od trupa dziewczynki i zaczął przemierzać las jakby coś szukając. W końcu za ponad godzinę wzejdzie słońce, a księżyc sam już przygasał i tracił na mocy.
Michael powłóczył się do miejsca gdzie spotkał dziewczynkę, niedaleko ścieżki. I właśnie tam znalazł koszyczek z kwiatuszkami, chlebkiem, lekarstwem i dwoma butelkami whisky dla babci. Jako wilkołak mało odchodził go ten koszyk, matka dziewczynki czy krew ściekająca z pyska.
Po chwili świat zawirował, a wilkołak zgiął się w pół wydając ze swojego gardła ochrypły ryk.
avatar
Kronikarz
ADMIN

Liczba postów : 513
Galeony : 491

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Michael Cousland on Pią Sie 16, 2013 11:05 am

Ów ryk oznaczał dla niego, że czas jego sielankowego hasania po lesie właśnie dobiegł końca. Tak jak jego przemiana zaczynała się od kończyn, teraz rozpoczyna się od pyska. Gdy wracał do ludzkiej postaci, wszystkie jego mięśnie jak i kości bolały okropnie. Ochrypły ryk zamienił się w chłopięcy wrzask. Michaś wił się w agonii, błagając w myślach, aby to się wszystko zakończyło. Minęło kilka minut, gdy obolały Michael leżał skulony na ziemi już całkiem w ludzkiej postaci. Chwilę później dopiero otworzył oczy i zaczął oglądać miejsce, w którym się znajduje. Nie wiedział, skąd on się w tym miejscu wziął. Również w której części lasu jest i ... co on praktycznie robił w postaci wilka. Spróbował podnieś się, lecz ten lekki wysiłek sprawił mu ból. Nie był on silny, ale jeszcze odczuwał skutki swej pierwszej przemiany. Zniżył swój wzrok na ubrania, które miał podarte i zaplamione krwią. Czyżby on kogoś zabił? Przerażony tym faktem zaczął dokładniej z pozycji półsiedzącej oglądał teren. Zauważył koszyczek, który niedaleko niego leżał. Ale jego właściciela już nie. Stosując powolne i głębokie oddychanie, ugryzł się w język i przeczołgał się do koszyczka. Co w nim znalazł? Same pyszności. Chleb, jakieś lekarstwa, kwiatki oraz ... dwie butelki whiskey. Mimo wszystko uśmiechnął się na ich widok. Chyba wie kim zostanie - wilkołakiem, który będzie okradać monopolowe. Dobry wybór, no nie? Minęło pół godziny od jego przemiany, zanim odważył wstać na własne nogi. Ból odczuwał, który doznał podczas przemiany i chyba jego nigdy nie zapomni. Ściskając w lewej dłoni koszyk ze znaleziskami, powolnym krokiem wydostał się z lasu. Czasem gałęzie dawały mu popalić, ale jak już był na jego skraju, to poszedł prosto do swego domu, gdzie za pewnie domownicy o tej porze jeszcze spali.

z/t
avatar
Michael Cousland
GRYFFINDOR

Liczba postów : 111
Galeony : 37
Skąd : Wiltshire

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Las

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach