Sklep z kociołkami

Go down

Sklep z kociołkami

Pisanie by Kronikarz on Wto Cze 04, 2013 6:46 pm

Kotły – wszystkie rozmiary – miedziane, mosiężne, cynowe, srebrne – samomieszalne – składane.
Sklep najbliżej wejścia za Dziurawym Kotłem, znajdujący się na ulicy Pokątnej. Można tam kupić każdy typ kociołków.
avatar
Kronikarz
ADMIN

Liczba postów : 513
Galeony : 491

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sklep z kociołkami

Pisanie by Megan Vaye on Pią Sie 09, 2013 10:21 am

Znowu się zaczyna rok szkolny w Hogwarcie. Znaczy zacznijmy od tego, że Megan nie była osobą, która jęczała i waliła głową w ścianę, kiedy tylko nadchodził ten czas. Nawet nie znała chyba takiej osoby która mogłaby tak robić, gdyby miała możliwość chodzenia do Szkoły Magii i Czarodziejstwa. Przecież samo w sobie, że może uczestniczyć w takiej społeczności sprawia, że aż się chce uczyć w takiej szkole. Albo to tylko Megan była taka szalona. Chodziło głównie o to, że czuła jakby wpadła w jakąś rutynę. Co roku do Hogwartu, tam nauka, jakieś wyjścia może do Hogsmede, egzaminy, powrót do znienawidzonego domu, od czasu do czasu zabawa z siostrą jeśli ta była w domu, albo w formie w szpitalu. I potem koło znowu się kręci. Powoli czuła się tak, jakby nic nie zrobiła ze swoim życiem. Jedyne co jej się udało, to sprawić, że była jedną z niewielu osób, posiadający dar jasnowidzenia. Tak, wielkie mi osiągnięcie. Nie ma to jak oglądać śmierć, albo wypadki innych osób, lub bliskich, bo głównie tego dotyczyły jej wizję.
Kiedyś sobie obiecała, że postara się zapanować nad wizjami. Zastanawiała się, czy to jest w ogóle możliwe. Myślała, że mogłaby sprawić, że kiedy tylko się skupi i pomyśli o danej osobie lub wydarzeniu, mogłaby zobaczyć jakieś urywki przyszłości które by jej pomogły. Ale czytała tyle już ksiąg. Jej pokój to była istna biblioteka. Łóżko, szafa na ubrania i małe biurko, a wokół same książki. Ale mimo tylu poszukiwań nic nie znalazła na ten temat, więc przestała wierzyć, że jej się to w ogóle uda. Teraz jednak na nowo podjęła się tego wyzwania. Była głupia, że nie spytała o możliwość kontrolowania daru przez osobę, która również uważa się za jasnowidzenia. Profesor Trewnaley. Fakt, przez większość uczniów była uważana za wariatkę. Ale nie znała już nikogo kto mógłby jej pomóc, więc czemu by nie spróbować.
Zamyślona Megan trafiła przed sklep z kociołkami. Postała trochę przed nim, myśląc nad stanem swojego kociołka. Przez chodzenie na zajęcia z eliksirów no i przez samo chodzenie do Klubu Eliksirów, jej kociołek był w dość nieciekawym stanie. A teraz zaczynała szósty rok w Hogwarcie, czyli przygotowywanie się do OWUTEmów. Powinna sobie sprawić, jakiś lepszy kociołek niż ten co teraz miała. Dostała fundusze od ojca, na wydatki szkolne, a że nie kupowała nic większego, postanowiła, że za resztę pieniędzy kupi sobie kociołek.
Weszła więc do sklepu i zaczęła się rozglądać, za czymś lepszym. Skoro już ma kupić sobie coś, to kupi sprzęt, który posłuży jej dobre 4 lata, i będzie bardziej odporny na jakieś trudniejsze eliksiry. Pamiętajmy, że Megan lubiła się bawić truciznami, więc jej kociołek powinien być bardziej odporny na tego typu substancje. W końcu nie zawsze jej coś wychodzi, i może dojść do eksplozji. Sprzedawca zaczął jej pokazywać różnego rodzaju kociołki a ta słuchała z uwagą.
avatar
Megan Vaye
RAVENCLAW

Liczba postów : 138
Galeony : 100
Skąd : Anglia
Multikonta : Évelyne La Burn

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sklep z kociołkami

Pisanie by George Weasley on Pią Sie 09, 2013 11:52 am

Wycieczka na Pokątną była naprawdę dobrym pomysłem. Zwłaszcza, jeśli wcześniej niechcący wysadziło się kociołek ulubionego starszego brata... To znaczy nie to oczywiście, żeby Percy mógł w ogóle zacząć wściekać się o to na tyle efektownie, żeby zaraz trzeba było przed nim uciekać. Co to, to zdecydowanie nie - uciekać należałoby raczej przed panią Weasley, ale to już odrębna bajka. Głównym czynnikiem, który wykurzył bliźniaków z domu był fakt, że przy okazji wysadzenia kociołka, niemal w całej Norze zaczął utrzymywać się niezbyt przyjemny zapach - najwyraźniej połączenie akurat tych kilku eliksirów nie było najlepszym pomysłem, skoro wywoływało mieszkankę nie tylko wybuchową, ale dodatkowo wyjątkowo cuchnącą.
Nic więc dziwnego, że Fred i George tak chętnie wpadli na pomysł odkupienia win i przy okazji odkupienia także kociołka. W końcu to niosło za sobą jednocześnie co najmniej kilka korzyści - wyrwanie się z domu, w którym aktualnie nie pachniało zbyt przyjemnie, uniknięcie konfrontacji ze wściekłą Molly Weasley i po prostu wycieczkę na Pokątną, co było korzyścią samą w sobie. W końcu nie samymi kociołkami czarodziej żyje, a w magicznej części Londynu można było znaleźć także kilka znacznie bardziej ciekawych sklepów, niźli ten z kociołkami.
Na dobry początek bliźniacy zdecydowali się zajrzeć jednak do tego najmniej ciekawego punktu wycieczki, coby przypadkiem zakup nowego kociołka dla brata nie wypadł im zupełnie z głowy - w końcu to akurat było całkiem możliwe. Zupełnie inną sprawą było natomiast to, że w ich wykonaniu chyba nawet tak banalna czynność nie mogłaby przebiec bez dodatkowych komplikacji, drobnego kataklizmu, potencjalnych ofiar i Merlin jeden wie, czego jeszcze. Od dłuższego już czasu kręcili się po sklepie, niemal cały czas śledzeni przez czujne - i dość podejrzliwe - spojrzenie sprzedawcy. Chyba dopiero w momencie, kiedy w sklepie pojawiła się Megan, mężczyzna zainteresował się nową klientką na tyle, by zapomnieć na jakiś czas o tym, że jego lokalowi groziła zbliżająca się katastrofa... Niestety, na długo bliźniacy raczej nie pozwalali o sobie zapomnieć.
- Czekaj, to może jednak nie wytrzymać... - dało się słyszeć zza jednego z regałów.
- Przecież wygląda całkiem solid... - odpowiedział drugi, identyczny głos, któremu jednak nie dane było dokończyć wypowiedzi. Ta bowiem została przerwana przez donośny huk i łoskot, jaki wywołać mogły tylko spadające na ziemię kociołki. Całkiem spora ilość kociołków... Do tego zaś już po chwili dołączył śmiech dwóch takich samych głosów, najpewniej odpowiedzialnych za to zamieszanie.
- No dobra, jednak nie wytrzymało - oznajmił w końcu jeden z bliźniaków, kiedy wszystko, co miało runąć, runęło już na ziemię, a on sam zdołał wygrzebać się spod sterty kociołków, w ręku dzierżąc dumnie ten jeden wybrany, który ich zdaniem należałoby kupić. Kto by tam przejmował się bałaganem dookoła?
avatar
George Weasley
GRYFFINDOR

Liczba postów : 13
Galeony : 4
Skąd : Ottery St. Catchpole, Wielka Brytania

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sklep z kociołkami

Pisanie by Megan Vaye on Pią Sie 09, 2013 12:13 pm

Kiedy Megan weszła do sklepu kompletnie nie zauważyła tego, że sprzedawca czujnym okiem obserwował największych rozrabiaków w Hogwarcie. Mówiąc szczerze nawet ich nie zauważyła, co samo w sobie było dziwne, bo obaj bliźniacy wyróżniali się w tłumie. I nie tylko mowa tutaj o charakterystycznych dla rodziny Weasley'ów rudych czuprynach ale również chodziło, po prostu o ich zachowanie. Powiedzmy sobie szczerze, ale ta dwójka gdziekolwiek się pojawiała, musiały nadejść jakieś kłopoty. Po prostu, chyba dla nich dzień bez rozwalenia czegoś jest dniem straconym i tyle. Tak to bywa.
Megan rzadko bawiły dowcipy chłopaków. Znaczy owszem, zdarzały im się numery które sprawiały, że na twarzy Megan widniał tak rzadko spotykany uśmiech. Ale to zdarzało się niezbyt często. Po prostu dziewczyna uważała, że niedługo przez te ich dowcipy ktoś zostanie ranny. Albo fizycznie albo psychicznie. Dlatego nie wtrącała się i omijała szerokim łukiem, jeśli widziała, że np. jakaś bomba na korytarzu to sprawka tych bliźniaków. Miała inne rzeczy na głowie niż obserwowanie jak znowu ta dwójka dostaje szlaban. Chociaż powiedzmy sobie szczerze nie byli jedynymi którzy w tej szkole często dostawali szlabany.
Meg przez swój niewyparzony język, i dość często wybuchowy charakter, często dostawała szlaban od profesorów. A tutaj, kogoś walnęła w nos i mu go złamała. A tutaj wrzuciła kogoś do jeziora, choć ta osoba miała chyba alergię na wodę, bo kwiczała i płakała jak niemowlę. A czasami zdarzało jej się pobić z kimś, niekoniecznie dziewczyną, a chłopakiem jeśli naprawdę ją zdenerwował. Taaak... Megan mogła być uważana za postrach Hogwartu gdyby nie fakt, że zazwyczaj spływało po niej to, że ma szlaban albo, że kogoś uderzyła. Nie chwaliła się tym, więc świadkowie tych wydarzeń uważali to już chyba za normę. Co raczej nie odnosiło się do bliźniaków.
Kiedy dziewczyna oglądała jeden z dość lepszych kociołków usłyszała znajome głosy zza regału. Dość znajome, ale nie przejmowała się nimi do chwili kiedy właśnie tego głosy zaczęły mówić, o czymś, że coś nie wytrzyma. Może mieli na myśli kociołek, w którym będą poddawali jakieś niezłe eliksiry. To by mogło być możliwe, do czasu kiedy usłyszała potężny huk i razem ze sprzedawcą podeszli do miejsca wydarzenia. Spod kociołków Megan zobaczyła rude czupryny. I już wiedziała kim jest ta dwójka. Jej mina wyrażała zażenowanie, zaś sprzedawcy.... wściekłość.
- Na brodę Merlina... ale ja mam pecha.... - mruknęła tylko, ale była ciekawa konfrontacji sprzedawca - bliźniacy więc stała i obserwowała całą sytuację.
avatar
Megan Vaye
RAVENCLAW

Liczba postów : 138
Galeony : 100
Skąd : Anglia
Multikonta : Évelyne La Burn

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sklep z kociołkami

Pisanie by George Weasley on Pią Sie 09, 2013 12:36 pm

Pewnie wielu innych, znalazłszy się na ich miejscu, po wywołaniu podobnego zamieszania, zdecydowałoby się na strategiczny, natychmiastowy odwrót. Tyle tylko, że dla bliźniaków podobne sytuacje były już prawdopodobnie na tyle normalne, że naprawdę żaden z nich nie odczuwał potrzeby natychmiastowej ucieczki z miejsca zdarzenia. Zawsze wszystko dało się przecież wytłumaczyć, z każdej sytuacji jakoś wybrnąć, a i przy okazji wymyślanie wyjaśnień i wymówek na poczekaniu także zazwyczaj bywało całkiem niezłą zabawą. A ewentualne konsekwencje? Ha, a kto by się niby nimi przejmował? Te akurat stanowiły najmniejszy i najmniej istotny szczegół. Przynajmniej w opinii tych dwóch rudzielców.
W pierwszej chwili nawet nie zauważyli, że zwrócili na siebie czyjąś uwagę. No bo kto by pomyślał, że hałas słyszalny prawdopodobnie nawet w mugolskiej części miasta mógłby kogoś zainteresować, prawda? Dopiero w momencie, kiedy dziewczyna się odezwała, spojrzenie dwóch par orzechowych oczu zatrzymało się na moment na jej postaci. Przez chwilę owo zahaczyło również o sprzedawcę, choć nawet to nie sprawiło, by uśmiechy na twarzach bliźniaków choćby w minimalnym stopniu przygasły. A gdzie tam! Zamiast choćby udawać skruchę, obaj wymienili porozumiewawcze spojrzenia i w jednej chwili znaleźli się obok Megan, ustawiając się po obu jej stronach.
- Pecha? Może jeszcze przed chwilą, teraz już postanowił ci odpuścić - oznajmił z uśmiechem George. Albo Fred. W każdym razie ten, który stanął po prawej i który właśnie wręczył jej trzymany dotąd w ręku kociołek.
- Dokładnie. Już znaleźliśmy to, czego chciałaś, więc nie masz się czym przejmować - dodał drugi z nich, dla potwierdzenia własnych słów kiwając dodatkowo głowa. Czyżby ktoś tu właśnie postanowił wplątać przypadkowego świadka w swój niechlubny wyczyn? Najwyraźniej. Obaj bowiem zachowywali się tak, jakby rzeczywiście całe to zamieszanie zostało zaplanowane zgodnie z życzeniem dziewczyny. A brak znajomości jej imienia naprawdę w niczym im chwilowo nie przeszkadzał.
- Co prawda mówiliśmy ci, że pewnie będzie trochę bałaganu...
- Ale na pewno nikt nie ma o to żadnych pretensji.
- Prawda? - ostatnie słowo wypowiedzieli już jednocześnie, spojrzenia przenosząc ponownie na sprzedawcę. Cóż, raczej wciąż nie wyglądał na jakoś szczególnie zadowolonego, ale teraz przynajmniej jego złość powinna skupić się na trzech, a nie dwóch osobach.
avatar
George Weasley
GRYFFINDOR

Liczba postów : 13
Galeony : 4
Skąd : Ottery St. Catchpole, Wielka Brytania

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sklep z kociołkami

Pisanie by Kronikarz on Pią Sie 09, 2013 1:09 pm

Sprzedawca zwykle nie należał do osób nerwowych. W końcu praca na stanowisku sprzedawcy w sklepie z kociołkami nie była trudna. Ot wystarczyło poczekać na klienta i poczekać aż on sam sobie wybierze kocioł, czasami jednak pojawiali się zieloni, który nie wiedzieli który lepiej wybrać i tyle. Nie była to męcząca praca, ale za to nudna. Cóż, nauczyciele zwykle mieli i męczącą i nudną pracę, ale za to w o wiele gorszych warunkach. Dzisiejsza czarodziejska młodzież była coraz to gorsza, a dzisiejszy dzień upewnił go w tej opinii. Na samym początku do jego sklepu weszli Weasleyowie. Oczywiście można było ich poznać po piegach i rudych czuprynach. Owa czarodziejska rodzina nigdy nie sprawiała kłopotów. Głowa rodziny pracująca w Ministerstwie, Molly, która często odwiedzała sklep z dziećmi czyli z bankowcem, badaczem smoków, przykładnym prefektem, trochę zagubionym Ronaldem i młodą Ginny, która rok wcześniej kupiła cudowny cynowy kociołek za 15 galonów. Bliźniacy na pierwszy rzut oka wydawali się być tacy sami jak ich rodzina, ot tacy zwykli. W sklepie przyglądali się kotłom pod uważnym wzrokiem właściciela, a później do sklepu przyszła pewna brunetka prosząca o pomoc w wyborze kociołka. I po co to było, skoro ci rudzielce sami się tym zajęli wywracając regał z kotłami by zabrać "wybrany" kociołek miedziany o rozmiarze trzy. Vaye, bo tak miała na nazwisko owa brunetka, wyglądała na zdziwioną, aczkolwiek nie to się liczyło. Liczyła się sterta kotłów leżących na ziemi, które zwykle traktował jak swoje własne dzieci, a teraz mogły się wgnieść w niektórych miejscach przez tych urwisów. Co to to nie, nie będzie sprzedawać kociołków ze zniżką, bo jakaś trójka nicponi postanowiła zabawić się w "wywal regał"! Mężczyzna był wściekły.
- Wy... - zaczął spokojnie próbując z całej siły opanować gniew. Z kieszeni wyciągnął swoją różdżkę i zamachnęła się na regał, który podniósł się z ziemi, a potem na kociołki, które z rzędzie zaczęły lądować na półkach wspomnianego regału. - Wynoście się z mojego sklepu! I nie ważcie się wracać! - wrzasnął dając upust emocjom jednocześnie celując w niechcianych gości.
avatar
Kronikarz
ADMIN

Liczba postów : 513
Galeony : 491

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sklep z kociołkami

Pisanie by Megan Vaye on Pią Sie 09, 2013 3:13 pm

To chyba jakiś żart. Przynajmniej Megan miała taką nadzieje. A miała zamiar tylko spokojnie kupić rzeczy na Pokątnej potrzebnej jej do rozpoczęcia szóstego roku w Hogwarcie. O wiele nie prosiła prawda? W końcu to niewiele. Tylko spokój i ciszę przed rozpoczynającym się nowym rokiem szkolnym. Czy to tak wiele? Miała zamiar jeszcze kupić swojej siostrze jakąś książkę i coś słodkiego aby miała od starszej siostry chociaż miłe pożegnanie. W końcu to nic fajnego, kiedy opuszcza cię praktycznie jedyna rodzina, na cały rok, a ty musisz do tego czasu leżeć w szpitalu, od czasu do czasu wracać do domu. Chciała z radością i spokojem zrobić zakupy.
Ależ dajcie spokój! Megan miała by spędzić spokojne popołudnie? Na brodę Merlina to chyba jakiś żart. Żart nie żart, ale jedynymi osobami które się tutaj śmiały chwilowo byli bliźniacy Weasley. Megan to nie rozbawiło. A co jeśli jakiś kociołek uległ uszkodzeniu dość poważnemu? Ok, naprawienie czegoś nie jest problemem, kiedy się zna magię, ale co jeśli uszkodził się kociołek który nie da się naprawić tak łatwo? Wtedy to ta dwójka będzie ponosić tego koszta. Dziewczyna patrzyła na nich kręcąc głową, do czasu. Do czasu kiedy zauważyła w ich oczach ten dziwny błysk a na twarzach niepokojący uśmiech. Zmarszczyła tylko brwi i już chciała się odsunąć od tego wydarzenia, ale było za późno, bo ta dwójka widocznie do niej przylgnęła jak muchy do miodu.
Nie czułą się zbytnio komfortowo kiedy musiała stać tak pomiędzy nimi. Odruchowo chciała ich odepchnąć, ale jej ręce musiały znaleźć inne zajęcie w postaci kociołka który został jej wepchnięty w ramiona. Szybko go chwyciła aby ten nie upadł na ziemię. Westchnęła z ulgą, że ten nie wypadł jej z rąk, jednak ulgę zastąpiło od razu niemałe zdenerwowanie, które u Meg szybko może przejść w złość. I był powód. Bo ta dwójka widocznie chciała całą tą sytuację zwalić również na nią! A ona nie miała z tym nic wspólnego! Przecież ona chciała sobie tylko kupić kociołek na eliksiry i do klubu eliksirów.
Popatrzyła na tą dwójkę i jedyne co jej się udało wydusić w chwili złości to słowo
- Wy... - i nie dokończyła bo w tym samym czasie kiedy ona to powiedziała odezwał się do nich właściciel przybytku który skierował na nich swoją różdżkę. Meg się to nie spodobało ani trochę. Spojrzała na patyk, potem na właściciela który chyba był bardzo, ale to bardzo wkurzony.
Megan nie trzeba było tego dwa razy powtarzać. Fakt, była zła, że została wyproszona chociaż nic nie zrobiła, była zła, ze nie kupiła tego przeklętego kociołka, a przede wszystkim była wkurzona na bliźniaków. Ale nie chciała mieć do czynienia z wściekłym właścicielem, to też postawiła kociołek na ziemi i szybko wyszła ze sklepu.

[z/t] ( może też być z/t dla George'a jeśli nie chcesz nic dodać)
avatar
Megan Vaye
RAVENCLAW

Liczba postów : 138
Galeony : 100
Skąd : Anglia
Multikonta : Évelyne La Burn

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Sklep z kociołkami

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach