Wielka Sala

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Go down

Wielka Sala

Pisanie by Kronikarz on Wto Cze 04, 2013 8:59 pm

Wielka Sala, jak sama nazwa wskazuje, jest obszerna i długa na kilkadziesiąt stóp. W zależności od okazji jest miejscem, w którym np. uczniowie i nauczyciele spożywają posiłki lub w której uczniowie piszą ważne egzaminy. Odgrywając rolę stołówki w Wielkiej Sali rozstawianych jest pięć stołów - cztery dla uczniów poszczególnych hogwarckich domów oraz jeden dla kadry nauczycielskiej. Sklepienie Wielkiej Sali jest zaczarowane - zamiast sufitu zebrani w niej widzą niebo odzwierciedlające aktualną pogodę panującą na zewnątrz zamku.
Wielka Sala służy przede wszystkim jedzeniu posiłków. Pod Wielką Salą, w podziemiach, znajduje się kuchnia mająca taki sam układ stołów i taką samą wielkość, co Wielka Sala. Oprócz posiłków w tym pomieszczeniu odbywały się również: egzaminy, ceremonie przydziału, bale (takie jak bożonarodzeniowy), lekcje teleportacji i klub pojedynków.
avatar
Kronikarz
ADMIN

Liczba postów : 513
Galeony : 491

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Harry Potter on Pon Sie 26, 2013 12:50 pm

I tak oto po kilku minutach jazdy powozem, który był ciągnięty przez nie wiadomo co lub kogo, dotarł do zamku. W sumie popłynąłby sobie łódką tak jak dwa lata temu, kiedy Hagrid ich przeprowadzał przez jezioro. Gajowy był jego przyjacielem, a Potter polubił go od pierwszych chwil, kiedy się poznali. Mimo że był pół-olbrzymem, wydawał się być bardzo sympatyczny. Nikogo jeszcze nie skrzywdził. Pewnie byłby wykwalifikowanym czarodziejem, gdyby nie został chamsko wrobiony. Harry to wiedział, ale co z tego? W każdym bądź razie lubił go, choć Hagrid był czasami trochę nieokrzesany.
Wszedł do Wielkiej Sali i zasiadł przy stole Gryfonów razem z innymi. Czekał na rozpoczęcie Ceremonii przydziału, a potem ucztę i przemowę.
avatar
Harry Potter
GRYFFINDOR

Liczba postów : 56
Galeony : 45
Skąd : Anglia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Lily Cousland on Pon Sie 26, 2013 1:19 pm

Wysiadła z powozu i ruszyła wolnymi krokami do Wielkiej Sali. Rozejrzała się dokładnie dziś będzie miała trochę obowiązków. Pierwszoroczni potrzebowali przewodnika gdy już zostaną przyjęci do jakże szlachetnego domu gdzie wychowywali się najwięksi czarnoksiężnicy miniętych pokoleń. Poprawiła odznakę prefekta naczelnego którą miała przypiętą do swojej szaty. Odgarnęła na bok włosy i od razu dosłownie podbiegła do stołu Ślizgonów.Zajęła swoje stałe miejsce i zostało tylko czekać na ceremonię przydziału, ucztę i przemowę Dyrektora Szkoły. Zapatrzyła się zamyślona na stół profesorski gdzie zwykle siadał Severus Snape jej opiekun domu. Stłumiła ziewnięcie i podparła dłonie na stole uśmiechnięta. Po drodze jeszcze minęła się z Potterem na którego jak zwykle nie zwróciła uwagi. Głównym powodem jej zastanawiania było to kto wyczarował tak pięknego patronusa. Może dowie się w swoim czasie? na tegorocznych lekcjach w szkole. Panna Cousland musiała się przykładać to był jej przedostatni rok. Zaczęła rozmawiać z jakaś ślizgonką która coś do niej mruknęła, więc by nie odmówić zajęła się konwersacją z nią. Poprawiła bransoletkę na ręku która lekko się zsunęła i zapięła ją trochę mocniej i czekała. Jej myśli kłębiły się wokół wszystkiego a szczególnie jednej osoby. Znudzona zaczęła nucić pod nosem jakaś ładną piosenkę ale tak żeby nikt tego nie słyszał.
avatar
Lily Cousland
PREFEKT NACZELNY

Liczba postów : 216
Galeony : 96
Skąd : Hrabstwo Wiltshire

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Spencer Scythe on Pon Sie 26, 2013 1:31 pm

Podróż powozem była męcząca, jak za każdym razem. Od jakiegoś czasu wiedział że powóz ciągneły testrale, ale w dalszym ciągu nie miał pojęcia jak te stworzenia wyglądają. A to dopiero była udręka - mieć coś na wyciągnięcie ręki i tego nie wiedzieć. Chociaż może to i lepiej, że nie widział niczyjej śmierci? Albo i nie. Nieważne, ale chętnie by ujrzał śmieć Dracona, Nolana czy innych negatywnie nastawionych do niego waściów. Ale gdyby miał okazję - i tak by nie zrobił tego sam. Czemu on rozmyślał o takich rzeczach? Paskudne testrale. Kiedy wszedł do Wielkiej Sali, poczuł że znowu jest w szkole - to lepsze niż siedzenie w domu. Z radością zasiadł znowu przy stole Krukonów, oczekując na ucztę. Po raz kolejny dziękował niebiosom że nikt nie chciał go uczynić prefektem. Teraz musiałby coś robić, zamiast wygodnie sobie usiąść.
avatar
Spencer Scythe
RAVENCLAW

Liczba postów : 146
Galeony : 65
Skąd : Paryż
Multikonta : Gilgamesh von Grossherzog

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Ethan Johnson on Pon Sie 26, 2013 2:06 pm

Ethan cieszył się, że wreszcie będzie mógł odpocząć, choć miał świadomość, że przed nim jeszcze Ceremonia Przydziału, uczta i przemowa Dyrektora. Nic nie miał przeciwko staremu Dumbkowi, ale on zwykł dość długo prawić, jak to na wodza szkoły przystało. Że też taki staruszek miał siły by odprawiać swoje elaboraty… Jakby to od Ethana zależało to skończyłoby się na kilku ciepłych słowach do pierwszorocznych, ewentualnie do starszych i tyle. Potem wysłałby uczniów do dormitoriów, a od następnego dnia harówa. Może kiedyś Krukon dorośnie do tego by zostać dyrektorem Hogwartu, chociaż on miał nieco ambitniejsze cele. Ale o tym na razie nikomu mówić nie chciał, ani zdradzać swoich planów. Jeszcze przez przypadek zdarzyłoby się, że zapeszy i co wówczas bidulek by począł?
Kiedy wszedł do Wielkiej Sali, w środku było już wielu uczniów z różnych domów. Miejsca przy stołach zapełniały się, a Ethan kątem oka spoglądał na stół Ślizgonów. To chyba oczywiste kogo tam się spodziewał zobaczyć. Usiadł przy stole Krukonów oczekując co się w najbliższym czasie wydarzy.
avatar
Ethan Johnson
RAVENCLAW

Liczba postów : 203
Galeony : 79
Skąd : Londyn

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Winnie Digby on Pon Sie 26, 2013 5:24 pm

Po tym jak wilczy patronus uratował ich przed Dementorem Winnie opadła na siedzenie i do końca jazdy nie odezwała się ani słowem. Wzięła tylko w dłonie Teodorę, postanawiając zaopiekować się nią aż do uczty, kiedy to będzie mogła oddać żabę Neville'owi. Gdy weszła do Wielkiej Sali, jeszcze zanim uczta się rozpoczęła i wprowadzono pierwszorocznych, podeszła do stołu gryfonów, tam gdzie siedział Harry Potter z przyjaciółmi.
- Przepraszam... - było jej bradzo głupio przeszkadzać rozgadanym gryfonom, ale przecież ta biedna ropuszka nie mogła dłużej tęsknić za właścicielem. -... szukam Neville'a Longbottoma. - powiedziała w kierunku Pottera, patrząc na niego z lekkim uśmiechem i pąsowym rumieńcem. Cóż, to w końcu był ten sławny Wybraniec i w ogóle. Ten, który co roku wpadał w wielkie tarapaty o których potem szumiało od plotek w całej szkole. Ciekawe co to będzie w tym roku?
avatar
Winnie Digby
HUFFLEPUFF

Liczba postów : 31
Galeony : 29
Skąd : Halton Gill

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Draco Malfoy on Pon Sie 26, 2013 6:49 pm

Kiedy pociąg zatrzymał się na przystanku, deszcz przestał padać. Będąc jeszcze w przedziale, Draco zdjął elegancką, brązową, skórzaną kurtkę i na białą koszulę zalożył zielony krawat w białe pasy, a następnie wciągnął na siebie ciemnozieloną szatę z godłem Slytherinu, przedstawiającym węża. Zabrawszy z półki swój kufer, szybkim krokiem wyszedł z pociągu, przepychając się przez podekscytowanych pierwszoroczniaków, których nawoływał gajowy Rubeus Hagrid, by tradycyjnie przepłynąć z nimi łodziami jezioro. Podszedł do swoich dwóch półgłówkowatych kumpli: Vincenta Crabbe'a i Gregory'ego Goyle'a, wyjątkowo tępych osiłków, którzy byli dla niego kimś w rodzaju ochrony oraz pachołków, gotowych na każde jego skinienie. Wraz z nimi podążył w stronę drewnianych, samobieżnych powozów, które miały ich zawieźć przed zamek. Tam dołączyła do nich Pansy Parkinson oraz czarnoskóry Blaise Zabini, którzy podobnie jak oni należeli do Slytherinu. Cała piątka stanowiła zgraną paczkę, której przewodził rzecz jasna panicz Malfoy. Wsiedli do jednego ze skrzypiących powozów i zaczęli opowiadać o minionych właśnie wakacjach, jak zawsze rozmawiając wesoło i śmiejąc się głośno z byle czego. Powóz po kilku minutach ruszył, tocząc się i podskakując po wyboistej drodze, która biegła pod górę w kierunku dużego, okazałego, średniowiecznego zamku o wysokich strzelistych wieżach, położonego na niewielkim wzniesieniu. Ich powóz jechał pierwszy, za nim zaś zdążało kilkadziesiąt innych. Chmury na niebie rozstąpiły się ukazując okrągły księżyc w pełni, który rzucił snop bladego światła na wiodącą do zamku drogę oraz rozległe jezioro, otaczające zamek z jednej strony. W końcu powozy wjechały przez wysoką, żelazną bramę, po obu stronach której stały kolumny zwieńczone marmurowymi, skrzydlatymi dzikami i zatrzymały się przed zamkiem. Draco wysiadł wraz z kolegami i podążył w stronę zamku. Weszli po kamiennych stopniach, a następnie udali się do przestronnej jasno oświetlonej Wielkiej Sali, gdzie pod zaczarowanym sklepieniem, stanowiącym odpowiednik nieba jak zawsze lewitowały w powietrzu setki białych świec. Pośrodku sali stały cztery długie, drewniane stoły poszczególnych czterech domów Hogwartu, zaś na jej końcu znajdował się stół przeznaczony dla grona pedagogicznego. Usiedli na długiej drewnianej ławie, przy stole Slytherinu w oczekiwaniu na rozpoczęcie przydziału nowych uczniów do domów, po którym miała odbyc się uroczysta wieczerza.
avatar
Draco Malfoy
SLYTHERIN

Liczba postów : 79
Galeony : 18
Skąd : Anglia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Lucipher Blythe on Wto Sie 27, 2013 12:49 pm

Lucipher uważnie wysłuchał co ma do powiedzenia mężczyzna i trzeba było przyznać, że się z nim zgadza. Jednak to co powiedział nieznajomy nie dawało mu spokoju. Dlaczego Dementorzy uznali pociąg za niebezpieczny, przecież musieli widzieć w jakim kierunku on zmierza? To pytanie kołatało mu w głowie. Coś mu po prostu nie pasowało. Zamyślił się i nawet nie słyszał jak mężczyzna się z nimi pożegnał. Dopiero głos ucznia trzeciego roku wyrwał go z zamyślenia.
- Nie mam zielonego pojęcia kim jest ten mężczyzna. Na pewno jest wysokiej klasy czarodziejem, skoro w sytuacji zagrożenia potrafił wyczarować cielesnego Patronusa. Więcej pewnie dowiemy się na uczcie. – powiedział i przeniósł wzrok na okno. Ciemność się lekko rozstąpiła jednak dalej było jakoś nie przyjemnie. Blythe dziękował bogu, że ktoś miał na tyle odwagi by pomóc uczniom. Wiedział, a raczej podejrzewał, że ten mężczyzna może być jakimś nowym nauczycielem. Jego rozważania przerwało ostre hamowanie pociągu. Lucek ubrał się w szatę i przypiął do piersi odznakę prefekta Gryffindoru. Zastanawiał się czy będzie miał przez to łatwiejszy dostęp do Dumbledore’a czy też nie. Jako ostatni wysiadł z przedziału zabierając ze sobą wszystkie bagaże. Wiedział, że nawet gdy coś zostawi to w jakiś nie znany mu jeszcze sposób znajdzie się to w Hogwarcie w jego pokoju. Podążył więc za innymi uczniami do powozów i gdy wsiadł do jednego z nich zaczęła się dość krótka podróż do Hogwartu. Dopiero będąc na miejscu odetchnął z ulgą. Wszedł do Wielkiej Sali i usiadł przy stole Gryffindoru. Teraz miał nadzieję wszystko się wyjaśni. Tak jak większość uczniów spoglądał na stół nauczycielski i zastanawiał się czy w tym roku będą jacyś nowi nauczyciele. Czekał oczywiście na ucztę oraz na przemówienie dyrektora. Choć tego ostatniego wolał by nie wysłuchać.
avatar
Lucipher Blythe
PREFEKT GRYFFINDORU

Liczba postów : 40
Galeony : 18
Skąd : Dolina Godryka
Multikonta : Reno Hudson

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Reno Hudson on Wto Sie 27, 2013 1:16 pm


Reno poszedł oczywiście szukać sprawcy ataku łajnobombami jednak nie udało mu się nikogo znaleźć. Był zdziwiony, że ten żartowniś zdążył się ukryć. Przecież to był ułamek sekundy i Hudson mógłby przysiąc, że słyszał jego śmiech. Bardzo chciał go znaleźć i postawić przed Severusem jednak jego poszukiwania zostały zakłócone przez niespodziewany atak Dementorów. To była kolejna zagadka, którą Reno chciał rozwiązać. Dlaczego pociąg został zaatakowany. Przecież nie było tu nikogo dorosłego prócz paru nauczycieli. No oczywiście byli uczniowie ale nie mógł sobie przypomnieć by kiedykolwiek słyszał o tym, że któreś ze zbiegów ma zdolności metamorfomagiczne. Wiedział, że zapamiętał by taki szczegół. Szczęściem w nieszczęściu było pojawienie się jakiegoś patronusa, który przegonił Dementorów. Dopiero wtedy doszło do Hudsona, że przecież on również mógł go wyczarować, choć w tym stanie umysłu mogłoby być to ciężkim zadaniem. No cóż nie przeszło mu jeszcze wzburzenie spowodowane zachowaniem uczniów z przedziału trzeciego. Było to dla niego nie zrozumiałe. Gdy pociąg się zatrzymał Reno wstąpił tylko do przedziału by wziąć ze sobą swoją szatę. Nie chciał się jeszcze przebierać bo nie lubił takich formalnych przyjęć. Miał nadzieję, że niedługo znajdzie odpowiedzi na wszystkie swoje pytania. Gdy wysiadł z pociągu zaczął się rozglądać za jakimś transportem. Zobaczył jakiś powóz i do niego wsiadł. Gdy odkryta kareta wreszcie ruszyła Hudson zaczął się denerwować. Nie wiedział jak to będzie gdy przekroczy mury Hogwartu. Miał nadzieję, że niedługo się dowie. Nagle powóz się zatrzymał, a Reno powoli z ociąganiem z niego wysiadł. Bardzo chciał wtopić się w tłum jednak jego wzrost i strój był zbyt wyróżniający się by nie zwracać na to uwagi. W końcu przekroczył próg Wielkiej Sali i szybko przebrał się w szatę. Szedł przez przejście pomiędzy stołami Hufflepuffu i Ravenclawu, aż doszedł do stołu dla nauczycieli. Przystanął przy nim w kącie i czekał na to które miejsce będzie wolne by mógł usiąść. Miał tylko nadzieję, że będzie mógł się szybko urwać z tej uczty.
avatar
Reno Hudson
NAUCZYCIEL

Liczba postów : 59
Galeony : 30
Skąd : Stoke - on - Trent, Anglia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Albus Dumbledore on Wto Sie 27, 2013 10:17 pm

Nowi uczniowie zostali przydzieleni do poszczególnych domów w sposób, że każdy musiał usiąść na stołku i nałożyć Tiarę Przydziału, a ta wykrzykiwała nazwę domu, do którego najbardziej się nadawał. Żabi Chór pod batutą profesora Flitwicka odśpiewał piosenkę Double Trouble po czym wszyscy uczniowie zajęli miejsca przy stołach swoich domów. Profesor Dumbledore powstał ze swojego miejsca przy stole nauczycielskim i podszedł do złotej katedry przypominającą różdżkę na trzech nogach na której szczycie spoczęła złota sowa z rozpiętymi skrzydłami na których umieszczono osiem woskowych świec. Stu dwunastoletni mężczyzna był w kwiecie wieku i wciąż tryskał energią, mimo że niewielu mugoli dożyłoby tego wieku w tak dobrym stanie. Mężczyzna tryskał energią niczym niejeden młodzieniec, a jego prawdziwy wiek potwierdzała jedynie srebrzyste włosy, okazała broda i okulary-połówki trzymające się na haczykowatym nosie Albusa. Często pisano o profesorze jako o najpotężniejszym czarodzieju swojej epoki. W tej chwili czarodziej spojrzał swoją rozradowaną twarzą na uczniów siedzących przy stołach swoich domów i rozłożył ręce w czułym powitalnym geście.
- Witajcie! - zaczął swoją przemowę, a blask świec oświetlał jego bujną brodę. - Witajcie u progu kolejnego roku nauki w Hogwarcie! Pragnę wam powiedzieć o kilku sprawach, a ponieważ jedna z nich jest bardzo poważna, sądzę, że najlepiej będzie, jeśli od razu przejdę do rzeczy, zanim ta wspaniała uczta zamroczy wam mózgi...
Zrobił pauzę, odchrząknął i oznajmił:
- Zapewne wszyscy już wiecie, że nasza szkoła gości strażników z Azkabanu, którzy są tutaj z polecenia Ministerstwa Magii. To oni przeszukali wasz pociąg.
Mężczyzna nieznacznie się skrzywił i znowu zamilkł. Dumbledore wcale nie był zachwycony obecnością dementorów w Hogwarcie. Sama ucieczka Syriusza Blacka – ojca chrzestnego Harry'ego Pottera jak i kuzynki zbiega – Bellatrix Lestrange, która była jedną z najwierniejszych sługów Voldemorta, była dosyć niepokojącą sprawą. Dyrektor widział na własne oczy jej skazanie jako iż był Naczelnym Magiem Wizengamotu. Paskudna sprawa, a do tego ci dementorzy...
- Strażnicy pełnią wartę przy każdym wejściu na teren szkoły - ciągnął Dumbledore - a póki są wśród nas, nikomu nie wolno opuścić szkoły bez pozwolenia. Nie łudźcie się: dementorów nie da się oszukać żadnymi sztuczkami, przebierankami... czy nawet pelerynami-niewidkami - dodał ironicznym tonem. - Nie będą wysłuchiwać żadnych próśb ani wymówek. To nie leży w ich naturze. Dlatego ostrzegam was, żebyście nie dali im powodu do zrobienia wam krzywdy. Liczę na prefektów domów i na nową parę prefektów naczelnych, liczę, że zadbają, by nikt nie próbował wyprowadzić dementorów w pole.
Nastąpiła kolejna pauza w przemowie, a uczniowie zaczęły szeptać między sobą. Niektórzy mieli przerażone miny, a inni skrupulatnie ukrywali emocje.
- A teraz coś weselszego - powiedział po chwili. - Mam przyjemność powitać w naszym gronie trzech nowych nauczycieli. Najpierw profesora Lupina, który zgodził się łaskawie objąć stanowisko nauczyciela obrony przed czarną magią.
Rozległy się skąpe, niezbyt entuzjastyczne oklaski. Profesor Lupin wyglądał szczególnie niechlujnie wśród reszty nauczycieli wystrojonych w najlepsze szaty. Profesor Snape spojrzał na kolegę z fachu z grymasem wstrętu i nienawiści, którym często raczył swoich uczniów z Gryffindoru.
- Drugim nauczycielem jest profesor Hudson zajmujący stanowisko nauczyciela mugoloznastwa po rychłym odejściu profesor Burbage dzierżącą posadę po profesorze Quirrellu.
Nowy profesor powstał, a sala wypełniła się szeptami jak i brawami. Reno uśmiechnął się delikatnie i wtórnie spoczął na drewnianym krześle.
- A teraz przedstawię wam trzeciego nowego nauczyciela - powiedział Dumbledore, kiedy ucichły oklaski. - No cóż, muszę was z przykrością powiadomić, że profesor Kettleburn, nasz nauczyciel opieki nad magicznymi stworzeniami, przeszedł na zasłużoną emeryturę, żeby w spokoju pielęgnować to, co mu jeszcze z ciała pozostało. Mam jednak przyjemność oznajmienia wam, że jego miejsce zajmie w tym roku Rubeus Hagrid, który zgodził się objąć to stanowisko, nie rezygnując ze swoich obowiązków gajowego Hogwartu.
Ogólny aplauz wybuchł w całej sali, a już szczególnie przy stole Gryfonów. Hagrid poczerwieniał jak rubin i spuścił skromnie oczy, wpatrując się w swoje olbrzymie dłonie. Szeroki uśmiech prawie zniknął pod gęstwiną jego czarnej brody.
- Zalecam również przejrzenie informacji o dodatkowych kółkach, które znajdują się na tablicach w waszych pokojach wspólnych. No, myślę, że z ważnych spraw to już wszystko - powiedział Dumbledore. - Czas rozpocząć ucztę!
avatar
Albus Dumbledore
SPECJALNE

Liczba postów : 4
Galeony : 4

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Sawyer Avanae Rowland on Sro Sie 28, 2013 4:21 pm

Sawyer prosto z powozu przyszła na Wielką Salę. Pod drodze do Hogwartu próbowała wypatrzeć brata. Niestety tłum uczniów przeszkodził jej w tym, a ona coraz bardziej się tym denerwowała. No cóż, trzeba będzie potem wysłać mu sowę. Nie miała nawet nadziei, że mogłaby złapać Avery’ego po kolacji. W końcu jej brat jest prefektem.
Sawyer usiadła przy stoliku Ślizgonów, nie zwracając zbytnio uwagi obok kogo siada. W czasie przydzielania pierwszorocznych nerwowo kręciła młynka kciukami. Już od wielu lat nie bawiła się w to głupie bicie braw i zacieszanie, gdy jakiś pierwszoroczny dochodził do Slytherinu. Już dawno ją to znudziło. Oparła się na łokciu o stół i znudzona zaczęła obserwować stół nauczycielski. Zobaczyła kilka nowych twarzy. Zresztą już po chwili Ceremonia Przydziału skończyła się i sam dyrektor wspomniał o nowych nauczycielach. A także o dementorach. Sawyer oczywiście nie podobała się wizja spędzenia roku szkolnego, kiedy szkoła jest pod inwazją dementorów. Oczywiście nic na to nie mogła poradzić i dopóki to nie przeszkadzało w treningach Quidditcha, zamierzała ignorować te stwory.

_________________
avatar
Sawyer Avanae Rowland
SLYTHERIN

Liczba postów : 150
Galeony : 47
Skąd : Wiltshire

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Draco Malfoy on Sro Sie 28, 2013 7:29 pm

Przy swoich jak zawsze wesołych i wygadanych kolegach szybko zapomniał o strasznej zjawie z pociągu. Ze znudzeniem obejrzał ceremonię przydziału nowych uczniów do domów, a następnie wysłuchał tego co ma do powiedzenia dyrektor. Kiedy Dumbledore zaczął wspominać o tych straszliwych zjawach, które nawiedziły pociąg, mimowolnie się wzdrygnął.-Nie mam zamiaru nawet się do nich zbliżać, a co tu dopiero mowa o prowokowaniu ich.-skomentował, przenosząc wzrok na nowych nauczycieli, którzy powstali ze swych miejsc, kiedy dyrektor zaczął wymieniać ich nazwiska.
-Tylko tego gamonia brakowało na stanowisku nauczyciela.-mruknął, wpatrując się z pogardą na Hagrida, który powstał niezgrabnie ze swojego miejsca, choć wcale nie musiał tego czynić, gdyż z uwagi na swoje ogromne rozmiary był widoczny nawet na drugim końcu sali. Kiedy na stole pojawiły się półmiski z potrawami, panicz Malfoy nałożył sobie rosołu na talerz i zaczął jeść powoli i z godnością niczym prawdziwy arystokrata. Siedzący obok niego Crabbe, tęgi, przysadzisty osiłek, którego twarz przypominała pysk buldoga siorbał nieprzyzwoicie jak ostatnia świnia, a po chwili był już cały upaprany. Zresztą nie tylko on, ale również część stołu, którą to zajmował.
-Vincent, ogarnij się!-zwrócił mu uwagę siedzący obok niego Zabini.
-On już tak ma. Za grosz kultury.-skomentował Malfoy z niesmakiem spoglądając z ukosa na obżerającego się Crabbe'a , który nic sobie z tego nie robił , że dużo osób wpatruje się w niego i go obgaduje. Sięgnął po szklankę soku mając pełne usta, a zrobił to z takim impetem, że wylał połowę napoju na stół. Draco uniósł brwi popatrzywszy na niego z politowaniem, po czym powrócił do jedzenia.
avatar
Draco Malfoy
SLYTHERIN

Liczba postów : 79
Galeony : 18
Skąd : Anglia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Harry Potter on Sro Sie 28, 2013 7:53 pm

Cieszył się, że wreszcie może zasiąść między swoimi. Na całe szczęście nikt nie zajarzył chyba że on zemdlał w pociągu, więc głupich docinek nie było z niczyjej strony, co przyjął z ulgą. Teraz pozostawało więc tylko czekać aż rozpocznie się to całe zamieszanie i skończy możliwie jak najszybciej. Czuł, że dopadało go zmęczenie, ale widocznie uczta, ceremonia przydziału i tego typu rzeczy były znacznie ważniejsze od jego kondycji psycho-fizycznej.
W pewnym momencie podeszła do niego pewna Puchonka, którą kojarzył ze szkolnych zajęć. Była z nim na jednym roku, więc trudno było jej nie skojarzyć.
- Jeszcze go nie widziałem. – odparł do mieszkanki domu Borsuka. - Zwykle siada w tamtym miejscu. – wskazał na koniec stołu Gryfonów, ten bliższy wyjściu z Wielkiej Sali. Aż głupio mu było, że nie zapamiętał nigdy jej imienia. Za to zapamiętał dokładnie tę spokojną twarz.
- Czy coś mu przekazać? – zapytał się trzecioroczny Gryfon starając się wybadać Puchonkę o co jej tak naprawdę chodzi. Longbottom raczej nie miał dziewczyny, no chyba że ona się w nim zabujała. Z całym szacunkiem dla Neville'a, ale zbytnio ogarnięty to on nigdy nie był, więc jakim cudem mógł sobie znaleźć taką fajną laskę?
W końcu w pewnym momencie pierwszoroczniacy zostali wprowadzeni do Wielkiej Sali, a potem przydzieleni do domów przez Tiarę Przydziału. Harry doskonale pamiętał ten moment, kiedy ów kapelusz miał problem z nim. Na całe szczęście jego prośba nieprzydzielenia go do Slytherinu została wysłuchana i tak oto może czuć się pełnoprawnym Gryfonem.
Po Ceremonii Przydziału nastąpiła wreszcie oczekiwana przemowa dyrektora Dumbledore'a. Co do Dementorów to się Harry domyślił, że to dotyczyło pewnie zbiegów z Azkabanu. Nie miał jednak pojęcia, że Strażnicy z Azkabanu będę również i kontrolować szkołę. Z tego już nie był zadowolony, bo co się okaże jak co chwila będzie mdleć na każdym kroku? Ech, co roku go ogarniał jakiś niesamowity pech. Potem nastąpiła dalsza część przemowy, w której poczciwy Albus przedstawiał nowych członków grona pedagogicznego. I wszystko się wyjaśniło w sprawie tego mężczyzny, który ich uratował w pociągu. To profesor Lupin, który będzie ich uczył OPCM. Harry poklaskał na jego cześć będąc w duchu mu wdzięcznym za pomoc. Jeśli chodzi o profesora Hudsona, następnego nowego, to poklaskał niemrawo. Miał nadzieję, że będzie ciekawie prowadził zajęcia. Za tego, kto będzie uczył Opieki Nad Magicznymi Stworzeniami, to się nie spodziewał w ogóle. Kiedy usłyszał nazwisko Hagrida oszalał z radości i klaskał głośno ile tylko miał sił. Najchętniej to jeszcze by się darł w niebo głosy i gratulował gajowego. To się zdarzył mu awansik, nie ma co. Będzie musiał mu pogratulować osobiście. A teraz uczta!
Potter był głodny, więc od razu porwał kilka pasztecików dyniowych wraz z innymi rzeczami. Tak dobrze to się jada tylko w Hogwarcie. Oprócz magii, jedzenie było tutaj najlepszą rzeczą jaką można było sobie wyśnić.
avatar
Harry Potter
GRYFFINDOR

Liczba postów : 56
Galeony : 45
Skąd : Anglia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Raye Eve Chantal on Sro Sie 28, 2013 8:43 pm

Ryżowłosa po wyjściu z pociągu nie wyglądała na jakoś specjalnie zadowoloną. Jak co roku planowała wśliznąć się do powozu i usiąść gdzieś z boku - Raye zawsze w pomieszczeniach siadała na tyłach bądź na bokach. Za każdym razem starała się udawać, że jest ślepa jak każdy. Testrali nie ma, a powozy ciągną się same. Tym razem jednak było inaczej. Na jej ręce wciąż była zeschnięta krew po małej ranie zrobionej sobie w pociągu. Jeden z testrali spróbował polizać jej rękę gdy przechodziła obok powozu co wymusiło natychmiastową reakcję czyli odskoczenie i pisk. Później w powozie siedziała cicho spoglądając na boki byleby nie wbić wzroku w zwierzę.
Później przybyli do Hogwartu. Raye wzięła Glana - jej skrzypce - i zaczęła grać i podśpiewywać podczas gdy Avery grał na ksylofonie, a Cassie z resztą chórzystek i chórzystów śpiewała.
Po kilku minutach zasiadła na swoim ulubionym miejscu przy stole znajdującym się na samym końcu tuż obok wyjścia. Obok niej usiadł Avery, a kochany La Burn zajął im te miejsce. Siedzenie w tłumie obcych, zadzierających nosa i przerażających kujonów było najgorszą rzeczą jaka mogła spotkać młodą Chantal. Rozpoczęła się ceremonia jednak ruda nawet nie spoglądała w tamtą stronę. Zwykle albo zapamiętywała twarze albo nazwiska. Wolała zapamiętać same nazwiska i drzeć się na każde małe stworzonko, które zaczęłoby kręcić się pod jej nogami. Gorzej jak zapytają o drogę do sali... Tym się zajmie Avery.
Spojrzała na przyjaciela, a później przeleciała wzrokiem na Cesara. Wydarzenia w pociągu huczały jej w głowie, a dodatkowo była zamroczona strachem spowodowanym przez dementora. Wbiła wzrok w talerz i zaczęła przeciskać między palcami u dłoni materiał pelerynki. Strasznie nie lubiła tiary, która spoczywała na jej rudym łbie. Szczerze to miała ochotę ją zerwać z głowy i cisnąć nim o ziemię. Nienawidziła gdy coś siedziało na jej łbie, a do tego zaczęła robić się nerwowa. Później Dubmledore przemówił. Dementorzy. Raye miała w tej chwili ochotę wstać i wszystkim nawtykać. Czemu te istoty mają pilnować zamku?! Może jeszcze mimowolne macanki i całuski dla każdego kto pójdzie na lekcje zielarstwa, opieki nad magicznymi stworzeniami czy po prostu na mecze i treningi Quidditcha?! Raye była zła. Ministerstwo zawsze przesadzało, a teraz... Przecież Bellatrix i Syriusz nie przyjdą od razu do Hogwartu, a uczniowie raczej ich nie przemycą pod spódniczkami. To było chore. Ministerstwo powinno pilnować by nie pojawił się ktoś silniejszy od Sami-Wiecie-Kogo, a nie zajmować się dwójką świrów, którzy wyszli na spacerek. Spacerek nie oznacza bieg ile sił w nogach do Hogwartu.
Później przedstawiono nowych nauczycieli. Raye miała nadzieję, że Lupin będzie ich lepiej uczył od lalusia Lockharta na którego śliniły się prawie wszystkie dziewoje. Zaprawdę Chantal nigdy nie rozumiała czemu inne dziewczyny lecą na takich lalusiowatych dupków pokroju Daviesa czy Lockharta. Totalni kretyni. Gdy przedstawiono Hudsona, Raye wiedziała, że słyszała już te nazwisko. Jej brat był młodszy od Reno, a więc możliwe, że kilka razy coś o nim słyszała... Byleby nie był to żaden dobry znajomy jej brata. Wszyscy wrogowie Aslana byli mądrymi ludźmi, a więc Raye trzymała za to kciuki. Na sam koniec okazało się, że jej ulubiony nauczyciel od opieki nad magicznymi stworzeniami odszedł co sprawiło, że dziewczyna momentalnie zrobiła facepalma. Nie żeby nie lubiła Hagrida, ale on się totalnie nie nadawał, a do tego te dementorskie macanki przy wyjściu z zamku...
Prychnęła głośno, a potem rozpoczęła się uczta. Befsztyki, pieczone kurczęta, kotlety schabowe i jagnięce, kiełbaski, bekony, steki... Zdecydowanie nie było to dobre jedzenie jak na gusta zielonookiej, która od ponad dziesięciu lat była wegetarianką. Zrezygnowała z większości jedzenia biorąc jedynie jednego ziemniaka, trochę surówki z marchwi i trochę fasolek szparagowych. Jakoś nie miała ochotę niczego jeść, a jej żołądek wciąż był jakby ściśnięty z przerażenia. Teraz była w stu procentach pewna, że całą noc nie zaśnie - to ze strachu przed ciemnością, to ze strachu przed dementorami latającymi za oknami wieży.
Ruda przecięła ziemniaczka na pół i położyła połówki w niedalekiej odległości od siebie robiąc z nich oczy. Trzy fasolki szparagowe ustawiła w rządku trochę niżej robiąc usta, a surówkę rozrzuciła dookoła tworząc rude włosy twarzy na talarzu. Uśmiechnęła się, odsunęła talerz od siebie i upiła łyk zielonej herbatki. Dopiero wtedy zauważyła, że Rowland jest dziwnie skołowany i podejrzewała czemu. Nieznacznie się przysunęła i delikatnie przytuliła się do chłopaka potrząsając nim.
- Czoo jeeest?

_________________

Raye Eve Chantal

Karta | Królik | Relacje | Sowa | Pupil | Kufer


Forsaken
I have come for you tonight
Awaken
Look in my eyes and take my hand
avatar
Raye Eve Chantal
PREFEKT RAVENCLAWU

Liczba postów : 251
Galeony : 50
Skąd : Hogsmeade
Multikonta : Cassidy Ainsworth

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Reno Hudson on Czw Sie 29, 2013 6:30 am

Wreszcie gdy wszyscy nauczyciele już zasiedli przy stole poszedł do jednego z wolnych krzeseł. Lekko je odsunął by móc zająć miejsce. Nie musiał długo czekać na to by zaczęła się ceremonia przydziału. Hudson uważnie przyglądał się każdemu pierwszoroczniakowi, który zasiadał na stołku by Tiara mogła go przydzielić. Oceniał czy mogą być z nim problemy czy też nie. Zastanawiał się nawet kto będzie najczęstszym bywalcem u niego na szlabanach. Uważał, że to może być dość ciekawe zajęcie. Po ceremonii przydziału Hudson kilka razy głęboko odetchnął. Wiedział bowiem, że będzie musiał wstać kiedy zostanie wywołany. No cóż jeśli powiedziało się „a” trzeba było powiedzieć i „b”. Czekał jak na szpilkach na to by móc usłyszeć swoje nazwisko. Czuł się podobnie gdy zasiadał na taborecie i Tiara przydzielała go do domu. To był ten sam rodzaj zdenerwowania. Hudson nie lubił być wystawiany na świecznik, a teraz niestety musiał się wszystkim pokazać. Gdy Dumbledore przedstawiał profesora Lupina, Reno spojrzał na tego dość niepozornego mężczyznę i skinął w jego stronę głową. Nie był to ani gest przyjaźni ani wrogości. Po prostu było to zwykła powitanie. Kolejne sekundy mijały jakby ktoś je rozciągnął. W uszach Hudsona głos dyrektora zwolnił niesamowicie. Wreszcie usłyszał swoje nazwisko. Reno wstał na lekko drewnianych nogach i lekko się uśmiechnął skinąwszy głową w stronę dyrektora Hugwartu i innych nauczycieli. Przelotnie spojrzał na uczniów, a grymas na jego twarzy przypominający uśmiech lekko stężał. Nie był już taki serdeczny, choć czy od początku można go było tak nazwać to było zagadką, na którą tylko Hudson znał odpowiedź. Dopiero gdy Reno ponownie zajął swoje miejsce czas przyśpieszył i wrócił do normalnego biegu. Gdy Dumbledore przedstawiał Hagrida, Hudson spojrzał na niego z ukosa. Coś mu się wydawało, że z tym mężczyzną lepiej nie zadzierać jednak czy zaproponuje mu swoją przyjaźń, nie wiedział. Gdy wreszcie na stole pojawiła się strawa i napitek Reno nałożył sobie jednego kotleta i trzy ziemniaki, do tego pokaźną porcję surówki i zaczął jeść. Zastanawiał się, o której będzie miał jutro pierwszą lekcję.
avatar
Reno Hudson
NAUCZYCIEL

Liczba postów : 59
Galeony : 30
Skąd : Stoke - on - Trent, Anglia

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Ethan Johnson on Czw Sie 29, 2013 8:17 am

Wreszcie po wielu minutach oczekiwań zaczęła się Ceremonia Przydziału, która w sumie nie trwała w tym roku aż tak długo jak w latach poprzednich. Może rodzice boją się posyłać swoje pociechy do jakiejkolwiek szkoły żeby nie narazić je na niebezpieczeństwo w postaci Blacka lub Lestrange? W każdym bądź razie skończyła się, a potem nastąpiła przemowa Dumbledore'a. O dziwo w tym roku nie wspomniał o Zakazanym Lesie, że wstęp tam jest zabroniony. Może zapomniał? Ethan uznał, że dobrym pomysłem będzie się tam kiedyś wybrać i może zabierze tam Raye. W końcu ona to taka kumpela do wszystkiego. Ale była starsza, a poza tym nie była w jego typie. Wiadomo kogo on tam skrycie kochał.
Nominacje nauczycielskie nie zaskoczyły go, ale to, że Hagrid został nauczycielem to przekraczało wszelkie pojęcie. Owszem, może znał się na zwierzętach, ale miejscami miał lekkomyślne do nich podejście. No cóż, miejmy nadzieję, że nic nikomu się nie stanie kiedy gajowy zacznie uczyć ONMS. Nastąpił koniec przemowy i zaczęła się długo oczekiwana uczta. A Ethan byl taki głodny, że zapomniał prawie o nutce kultury. Ale co go to teraz obchodziło?
avatar
Ethan Johnson
RAVENCLAW

Liczba postów : 203
Galeony : 79
Skąd : Londyn

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Winnie Digby on Czw Sie 29, 2013 1:13 pm

[jeszcze przed przydziałem nowych]
- Ach, po prostu znalazłam jego ropuchę. Ale skoro go nie ma, to... Powiedz mu po prostu, że wzięłam ją do siebie i się nią zaopiekuję, dopóki jej nie odbierze. - wyjaśniła, dosyć szybko, żeby przypadkiem nie zajmować Potterowi jego czasu. Właściwie mogłaby oddać mu ropuchę, z prośbą o przekazanie jej właścicielowi, ale nie chciała tego robić, tak samo jak nie zgodziła się by chłopak z jej rocznika ją wziął. Nie ufała innym osobom jeśli chodzi o opiekę nad zwierzętami. Wolała sama zająć się ropuszką, niż pozwolić żeby ktoś inny coś zaniedbał.
- To.. Ten, ja już pójdę. - oznajmiła niezręcznie, odwróciła się na pięcie i odbiegła do stołu puchonów, znów spłoniona.
Kiedy tylko usiadła przy stole koleżanki z roku na czele z Hanną Abott zasypały ją pytaniami a potem śmiały się z jej naiwności i z tego, że nie wykorzystała sytuacji, żeby jakoś zagaić rozmowę. Hanna zaoferowała się nawet, że następnym razem może pójść z nią.
[uczta]
Uczta na początek roku przebiegała raczej spokojnie, chociaż Winnie była w tej niewielkiej grupie osób, które oklaskiwały Hagrida. Spodobał jej się też profesor Lupin, gdyż Quirrel zawsze budził w niej instynktowny wstręt (może przez ten zapach czosnku) a Lokhart był zwyczajnym partaczem i nie nauczył ich niczego. Profesor Lupin wyglądał na takiego co zna się na rzeczy, chociaż miał zmęczoną twarz człowieka, który wiele w swoim życiu przeszedł. Kiedy wreszcie na stołach pojawiło się jedzenie, dziewczyna bez zbędnych ceregieli zajęła się kolacją, bo w brzuchu solidnie jej burczało. Dopiero kiedy sobie pojadła, wymieniła się paroma informacjami z koleżankami, obgadały nowego nauczyciela od mugoloznastwa, który wyglądał... Na strasznego. Podzieliły się też informacjami na temat Hogsmeade, do którego w tym roku mieli iść po raz pierwszy. Julius Crest, puchon z czwartej klasy przestrzegł je przed Wrzeszczącą Chatą, ale polecił im odwiedzenie kawiarni pani Puddifoot, bo była "dziewczęca'.


Ostatnio zmieniony przez Winnie Digby dnia Czw Sie 29, 2013 7:59 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Winnie Digby
HUFFLEPUFF

Liczba postów : 31
Galeony : 29
Skąd : Halton Gill

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Spencer Scythe on Czw Sie 29, 2013 3:58 pm

Niespecjalnie zainteresowała go ceremonia przydziału - w każdym roku przecież to samo, do każdemu domu dołaczała grupa osób. Nie było w tym nic niezwykłego, mimo że jego własna była całkiem przyjemna - w końcu dostał się do tak mądrego domu. Ale nie to było istotne. Zaskoczyła go delikatnie przemowa profesora. Nawet nie zwracając uwagę na nieprzyjemnych strażników Hogwartu - chyba po raz pierwszy było aż trzech nowych nauczycieli w jednym roku. Z uprzejmości oklaskał profesora Lupina, jednakże gdy wstał ów profesor Hudson - tylko zacisnął zęby i prychnął z niechęcią. On ma uczyć mugoloznastwa? A kiedy przygotowali mu pokaz MUGOLSKIEJ bójki, to jakoś nie był zbyt zachwycony. Co za palant. Chyba jeszcze nigdy nie pomyślał tak o nauczycielu. No może z wyjątkiem Lokcharta Natomiast gdy Dumbledore obwieścił mianowanie Hagrida, był jednym z tych którzy klaskali, mimo że nie robił tego ze specjalnym entuzjazmem. Jednakże na dwa wyżej wymienione przedmioty już nie uczęszczał na szczęście. Ciekawił go tylko profesor Lupin - jeśli będzie dobrym nauczycielem, to bardzo dobrze, ale co jeśli to kolejny debil, jak ich zeszłoroczny nauczyciel OPCM....lepiej żeby tak nie było. Uczta była zbawieniem - był głodny już od akcji w pociągu. Mimo to - nie jadł tak szybko, jak miał na to ochotę, ponieważ chciał aby uważano go za tak inteligentnego, młodego czarodzieja, jakim w rzeczywistości był, a brak kultury przy jedzeniu raczej by w tym nie pomógł.
avatar
Spencer Scythe
RAVENCLAW

Liczba postów : 146
Galeony : 65
Skąd : Paryż
Multikonta : Gilgamesh von Grossherzog

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Avery Nate Rowland on Czw Sie 29, 2013 10:42 pm

Ten rok w Hogwarcie zapowiadał się dla Avery'ego fatalnie. Nie dość, że pozwolił siostrze na wypicie alkoholu i spożycie zbyt dużej dawki cukru to jeszcze sam ją rzucił w ramiona (a raczej na kolana) niczego nie spodziewającego się Ethana, który najwyraźniej jak najlepiej skorzystał z całej sytuacji. Ale czym są problemy z siostrą przy reszcie? Bezlitosny głos sumienia grzmiał w głowie Avery'ego od kiedy tylko wsiadł do pociągu, a z każdą chwilą jego wykład był coraz dłuższy i wymieniał coraz więcej złych postępków. Jako prefekt naczelny nigdy nie powinien dopuścić się złamania któregokolwiek z punktów szkolnego regulaminu. Tymczasem prócz spożywania alkoholu do jego listy dołączył nielegalnie przemycony pies.
„Co ja robię ze swoim życiem?”
Avery westchnął ciężko. Czekolada wspomogła jego organizm i przywróciła mu wystarczająco dużo sił, żeby chłopak mógł wreszcie w miarę ogarnąć cały nieład, który się wokół niego wytworzył. Jeszcze będąc w pociągu przebrał się w odpowiednie szaty i razem z Czarkiem znów zrobił obchód po pociągu, żeby przypomnieć o zmianie ubrań w szczególności pierwszorocznym. Potem została tylko podróż powozami do zamku. Rowland nauczył się ignorować fakt, że doskonale widzi testrale od kiedy w drugiej klasie uznali go z tego powodu za dziwaka. Zabrali ze sobą również Szastę, który niestety musiał się ukrywać na ten czas w kufrze. Kiedy za oknami powozów zamajaczyły im już wieże Hogwartu, Avery umówił się z Czarkiem, by ten podrzucił psa do Hagrida i wrócił się z nimi spotkać w Wielkiej Sali.
Kolejnym punktem było odśpiewanie z Żabim Chórem Double Trouble. Rowland co roku obiecywał sobie, że w końcu rzuci to zajęcie, które tylko zapełniało mu czas i w sumie nie wnosiło nic ciekawego prócz gdy na ksylofonie. Niestety powód, dla którego wciąż przychodził na zajęcia był zbyt uroczy i Avery nie potrafił się z nim rozstać.
Kiedy w końcu zajął miejsce przy stole Krukonów był zmęczony i wyczerpany psychicznie. Po spotkaniu z dementorami wciąż nie potrafił w pełni dojść do siebie i przyłapywał się na tym, że myślami odlatuje gdzieś daleko. Miał wrażenie, że w całej tej plątaninie dźwięków odnajduje te same krzyki, które nawiedzały go przy wizycie strażników Azkabanu.
Westchnął ciężko, przeklinając dzień, w którym postanowił zostać kujonem jednocześnie starając się słuchać przemowy dyrektora. Na wzmiankę o pilnowaniu zamku przez te ciemne kreatury natychmiast go zmroziło. Nie był przygotowany ani trochę na taką okoliczność. Dementorzy pilnujący Hogwartu i wysysający całe szczęście, które w nim panowało...
Miał ochotę uciec z Wielkiej Sali. Teraz. Natychmiast.
Cały rok spędzony w towarzystwie dementorów. Cały rok pełen niepokoju, poczucia beznadziei kiedy tylko opuści na chwilę mury Hogwartu. A co z próbami Quidditcha? Te ciemne potwory będą latać nad boiskiem i sprawdzać czy Lestrange nie przebrała się przypadkiem za pałkarkę Ravenclawu?
Avery zacisnął palce na brzegu stołu całkowicie ignorując fakt, że wszyscy wokół zajęli się jedzeniem. Wpatrywał się przed siebie w jeden punkt, czekając na koniec uczty. Ściskało go w żołądku i miał wrażenie, że jeśli teraz zje cokolwiek to chwilę później to zwymiotuje.
Czyjeś ręce potrząsnęły nim i wyrwały go z transu. Spojrzał w stronę rudowłosej, która z troską w głosie spytała go czy coś się stało. Obdarzył ją tylko uprzejmym uśmiechem i zdecydował się skoncentrować całą swoją uwagę na Raye. Na dobry początek wcisnął jej do zjedzenia jedną z fasolek szparagowych i zaczął ją pouczać, że jeżeli nic nie będzie jadła to w końcu zemdleje na korytarzu. Chantal jak zwykle próbowała się wywinąć od jedzenia, jednak Avery był już w swoim żywiole. Kiedy on i Sawyer byli jeszcze dziećmi, chłopak cały czas musiał zmuszać siostrę by zjadła coś prócz słodyczy. Szczególnym utrapieniem były warzywa, których Sawcia skutecznie się pozbywała. Wcielając się teraz w rolę starszego brata chociaż na chwilę mógł zapomnieć o sylwetkach dementorów, które krążyły wokół zamku.

_________________

Karta | Sowa | Relacje | Pupil | Pamiętnik | Kuferek
avatar
Avery Nate Rowland
PREFEKT NACZELNY

Liczba postów : 206
Galeony : 96
Skąd : Wiltshire

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Lucipher Blythe on Pią Sie 30, 2013 10:51 am

No i zaczął się kolejny rok szkolny. Blythe uważnie przypatrywał się uczniom, którzy zasiadali na stołku by nałożyć Tiarę przydziału na głowę. Oczywiście sam doskonale pamiętał jak ta czapka wylądowała na jego skroni oraz jak debatowała nad tym czy posłać go do Gryffindoru lub Hufflepuffu. Na wielkie szczęście został jednak przydzielony do Gryffindoru z czego bardzo się cieszył. Oklaskiwał uczniów, którzy dołączali do domu Godryka. Gdy wreszcie na podwyższenie koło stołu nauczycielskiego wyszedł Żabi Chór Lucek mimowolnie odpłynął gdzieś myślami. Przez pierwsze dwa lata piosenki wykonywane przez podopiecznych profesora Flitwicka bardzo go fascynowały, teraz jednak coraz bardziej nużyły. W końcu ile razy można słuchać podobnych aranżacji. Blythe miał nadzieję, że w przyszłym roku chórzyści wykonają coś innego. Miał nadzieję, że w tym roku coś się zmieni. I się nie pomylił. Gdy tylko Dumbledore zabrał głos młody Blythe zdziwił się, że dyrektor nie wspomniał o Zakazanym Lesie tylko od razu przeszedł do Dementorów. Nie podejrzewał, że to Minister Magii wpadł na ten genialny pomysł by ich wpuścić do Hogwartu. Zaczynał mieć poważne wątpliwości co do tego czy piastujący tą funkcję czarodziej ma wszystkie klepki w mózgu. Potem nastąpiło przedstawienie nowych nauczycieli. Pierwszym z nich był ten człowiek, który uratował ich w pociągu przed Dementorem. Lucek pokiwał głową ze zrozumieniem wyboru nauczyciela. W końcu widać było, że facet znał się na rzeczy. Następnym był nowy nauczyciel mugoloznastwa. Według Lucka nie wyglądał zbyt przyjaźnie więc Blythe uznał, że lepiej trzymać się od niego z daleka. Ostatnim nowym nauczycielem był Hagrid. Tego pół olbrzyma Lucek bardzo lubił i cieszył się, że objął to stanowisko. W końcu jako gajowy powinien wiedzieć to i owo. Po wystąpieniu Dumbledore’a nastała uczta. Na to Lucek czekał. Był głodny jak wilk. Nałożył sobie na talerz słuszną porcję frytek i różnych surówek, po czym zaczął się tym zajadać.
avatar
Lucipher Blythe
PREFEKT GRYFFINDORU

Liczba postów : 40
Galeony : 18
Skąd : Dolina Godryka
Multikonta : Reno Hudson

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Sawyer Avanae Rowland on Pią Sie 30, 2013 11:02 am

Sawyer patrzyła dość obojętnie na serwowane jedzenie. Niestety nie miała ochoty na nic poza deserem, który jeszcze się nie pojawił. Westchnęła przeciągle, żałując, że prędzej nie wyszukała przy stoliku nikogo znajomego z kim mogłaby pogadać. Przynajmniej wtedy nie nudziłoby się jej tak jak teraz. No i cały czas martwiła się o brata, który jak na razie nie dał jej żadnych znaków życia. Gdyby miała czas to poszłaby i odszukała go wśród Krukonów, ale podczas uczty nie mogła się ruszyć. Choć w sumie… czemu nie mogła?
Nim Ślizgonka zdążyła to przemyśleć wstała od stołu i poszła w stronę stołu Krukonów. Pojedynczy uczniowie także kręcili się między stolikami. Sawyer próbowała wypatrzeć przy krukońskim stole brata i niemal odetchnęła z ulgą, gdy go dojrzała – całego i zdrowego. Oczywiście zaraz ukryła troskę za uśmiechem. Nie mogła pozwolić by Avi domyślił się, że martwiła się o niego.
- Przytulaskowy atak od tyłu! –zawołała, obejmując niczego się nie spodziewającego brata. – Cześć Raye! – dodała uśmiechając się do Chantal.
Jeden rzut oka na ławkę i Sawyer stwierdziła, że nie zmieści się na niej po żadnej stronie braciszka. Oczywiście dla Saw to nie był problem. Przeskoczyła przez kawałek ławki między Raye, a Avery’ym i ostentacyjnie usiadła na kolanach brata. Ten nie wydawał się z tego zadowolony. Dziewczyna oczywiście nic sobie z tego nie robiła. Zawiesiła ręce na szyi brata
- Braciszku, braciszku! Co tam robiliście w pociągu? Do waszego przedziału też napatoczył się ten podkładacz łajnobomb? No i też może mieliście dementora w przedziale? U nas był, zaatakował jednego Puchona, ale jakiś patronus go przegonił! A co do tego podkładacza bomb to był u nas w przedziale i ja go związałam, wiesz? I w ogóle stwierdzam, że nie lubię Puchonów. Oni udają aniołków, a tak naprawdę to zło! I w ogóle czy mi się wydaję czy masz mokre włosy? Czyżbyście robili wśród prefektów miss mokrego podkoszulka? A może jakieś zbereźne rzeczy tam wyczynialiście? - To wszystko Sawyer powiedziała prawie na jednym wdechu, bardzo szybko. Nie do końca miała pojęcie co mówi, paplała trzy po trzy i nawet nie zwracała uwagi czy cokolwiek co mówi ma sens. Chciała pobyć chwilę z Avim, a wiedziała, że brat zaraz ją wygoni stamtąd o ile Sawyer go czymś nie zajmie.

_________________
avatar
Sawyer Avanae Rowland
SLYTHERIN

Liczba postów : 150
Galeony : 47
Skąd : Wiltshire

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Avery Nate Rowland on Pią Sie 30, 2013 11:31 am

Avery spokojnie wysłuchał długiego monologu Sawyer i spojrzał na nią podejrzliwie.
- Co ty tu robisz? Postanowiłaś się zkrukonić? A może raczej przyszłaś tu w innym celu? - obrzucił Ethana podejrzliwym spojrzeniem.
Westchnął ciężko, starając się odpowiedzieć na wszystkie pytania siostry. Nie miał ochoty opowiadać jej o bliskim spotkaniu z dementorami, ale w sumie Sawyer i tak by się tym nie przejęła, więc co mu szkodziło.
- Po pierwsze – nie było u nas łajnobombiarza, ale mieliśmy inne... ekhem... problemy. Dementorzy patrolowali cały pociąg, więc to chyba całkiem normalne, że pojawili się również u nas. I w szczególności zainteresowali się mną. Sawciu, przecież ty nigdy nie lubiłaś Puchonów. To nic nowego. A co do mokrych włosów... - machnął ręką, zbywając ostatnie dwa pytania – Raye przesadziła z zaklęciami.
Na policzki rudej wstąpił jakiś dziwny rumieniec. Najwyraźniej zdawała sobie sprawę z tego jak mokre ubranie podziałało wraz z chłodem wytworzonym przez dementory.
Avery próbował zrzucić siostrę z kolan, jednak uparcie trzymała się brata. W końcu Rowland się poddał i spróbował sam coś przekąsić. Sawcia zasłaniała mu praktycznie cały stół i na dodatek znów zaczęła bawić się jego włosami, grożąc, że kiedyś je przefarbuje i zrobi z nich mini warkoczyki.
- Jadłaś coś w ogóle? - widząc, że siostra potakuje, szybko dodał – Prócz słodyczy, rzecz jasna? Sawyer, tyle razy ci mówiłem, żebyś zainteresowała się czymś więcej prócz owoców i słodyczy.
Wcisnął jej do ust udko kurczaka przez co na chwilę skojarzyła mu się z Ronem Weasleyem, który przy każdej uczcie się nimi zajadał. Sawyer zaczęła coś bełkotać, jednak Avery korzystając z okazji zwolnił trochę miejsca między sobą i Raye i zrzucił tam siostrę.
- Mówię ci, Sawciu. Już niedługo się przepiszesz do Krukolandu.

_________________

Karta | Sowa | Relacje | Pupil | Pamiętnik | Kuferek
avatar
Avery Nate Rowland
PREFEKT NACZELNY

Liczba postów : 206
Galeony : 96
Skąd : Wiltshire

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Sawyer Avanae Rowland on Pią Sie 30, 2013 12:07 pm

Sawyer wywróciła oczami.
- Przyszłam tu porozmawiać z braciszkiem oczywiście! Po co innego miałabym tu przychodzić? Znaczy mogłabym jeszcze przyjść pogadać z kilkoma innymi osobami… Ale wtedy na pewno nie przyszłabym tu na uczcie na początku roku!
Nie była pewna o co chodzi Avery’emu, ale jego pytanie zabrzmiało dziwnie podobnie do tonu jej matki. Choć jej mama używała tego tonu tylko w kilku dniach miesiąca, więc nie możliwe, żeby Avi używał go z tego samego powodu.
Sawyer słysząc o dementorze zaniepokoiła się.
- Jak to zainteresowali się tobą? Nic ci się nie stało? Jesteś cały? – spytała pośpiesznie, marszcząc brwi. Czyli jej niepokój u Aviego nie był całkowicie bezpodstawny.
Gdy jej brat włożył jej do ust udko kurczaka, Sawyer miała ochotę zwymiotować. Nie lubiła smaku mięsa i rzadko jakie jej smakowało. Mięso było przeciwieństwem słodkości. Ale jedzenia się nie wyrzuca, więc chcąc czy nie chcąc musiała zjeść udko. Jej brat korzystając z tego zrzucił ją na miejsce obok. Dopiero, gdy skończyła jeść wyjęła różdżkę.
- Jeśli nie pozwolisz mi siedzieć na kolanach zwiążę cię albo przyszyję twoje szaty do moich szat i będziemy musieli ciągle razem chodzić –powiedziała do brata. Może i to był szantaż, ale cóż poradzić. W końcu jednak była Ślizgonką.

_________________
avatar
Sawyer Avanae Rowland
SLYTHERIN

Liczba postów : 150
Galeony : 47
Skąd : Wiltshire

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Avery Nate Rowland on Pią Sie 30, 2013 12:31 pm

Właśnie w takich chwilach Avery miał ochotę schować się pod stołem (albo np. w jakiejś przestronnej i wygodnej szafie) i udawać, że wcale, a wcale go tu nie ma. Sawyer od zawsze była szantażystką, więc z cichym westchnieniem wziął ją na kolana, mrucząc, że chyba trochę jej przybyło. Siostra rzecz jasna nie pozostawiła tego bez komentarza i dźgnęła go łokciem w brzuch.
- Powiedzmy, że ci wierzę w kwestii twych nagłych odwiedzin. Dowodem są moje bolące kolana i fakt, że lubisz mnie dręczyć. A co do dementorów... to nic takiego. Nic się nie stało.
Raye głośno prychnęła, co Avery zignorował. Nie mógł rozumieć tego nagłego zainteresowania siostry jego stanem zdrowia. Liczył raczej na zapomnienie o całej sprawie i dorwanie się Sawyer do jego kieszeni, gdzie miał wepchnięty kawałek czekolady.
Ludzie ostatnimi czasy naprawdę go zadziwiali. Czarek – prefekt sprowadzający do szkoły psy (no dobra, Avery też brał w tym udział, ale co poradzić skoro Szasta to taki uroczy szczeniak? Od razu mięknie serce!), Raye pielęgniarka, Sawyer kochająca siostra (no błagam, kochające się rodzeństwo to wręcz oksymoron), Cassie, która potrafi się odezwać poza próbami chóru... Świat stanął na głowie, doprawdy. A co do Raye, Avery obiecał sobie, że w końcu jakoś jej się odwdzięczy za uratowanie życia. Jeszcze nie wiedział jak, ale był stały w swym postanowieniu.
Z szatańską miną wepchnął siostrze do buzi kawałek ryby nadziewanej szpinakiem. Sawyer skrzywiła się, jakby właśnie połknęła cytrynę i spojrzała na brata niczym urodzony śmierciożerca. Avery wręczył jej kielich soku dyniowego z szerokim uśmiechem na twarzy.
- Grzeczna Sawcia. Widzisz jak ślicznie wszystko zjadłaś?
- A co ja jestem? Pies?
- Polemizowałbym. Bardziej mi przypominasz kota.

_________________

Karta | Sowa | Relacje | Pupil | Pamiętnik | Kuferek
avatar
Avery Nate Rowland
PREFEKT NACZELNY

Liczba postów : 206
Galeony : 96
Skąd : Wiltshire

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Sawyer Avanae Rowland on Pią Sie 30, 2013 1:02 pm

Sawyer musiała przyznać – kolana Avcia były całkiem wygodne. Musiała przyznać, że mniej wygodne od ethanowych kolan, ale nie mogła narzekać. Myśl o Ethanie przypomniała jej o sytuacji w pociągu. Gdy teraz o tym pomyślała – będąc nienaćpaną słodyczami – stwierdziła, że głupio się zachowała. Później będzie musiała przeprosić Krukona za tego buziaka w policzek. Albo nie przepraszać? W sumie nigdy nie rozumiała osobników płci męskiej, więc nie miała pojęcia czy wypada przeprosić czy nie.
Odpowiedź brata na pytanie na temat dementorów jej nie usatysfakcjonowała. Postanowiła, że później dopyta o to Raye albo Cesara, ale na razie chciała wyciągnąć jak najwięcej od Avery’ego.
- Na pewno nic się nie stało? Tak na sto procent? Powiedziałbyś mi jeśli coś by się stało, prawda? – dopytywała brata.
Ślizgonka stwierdziła, że jej brat ma dziwny gust kulinarny. Jak można jeść… rybę ze szpinakiem?! Osobno te potrawy są okropne, a razem są jeszcze gorsze! Niestety Sawyer musiała to zjeść. Znaczy mogła jeszcze wypluć to Avciowi na talerz albo na twarz, ale byłoby to niezbyt przyzwoite.
- Jak śmiesz mówić, że przypominam kota? Koty są brzydkie i niewdzięczne!

_________________
avatar
Sawyer Avanae Rowland
SLYTHERIN

Liczba postów : 150
Galeony : 47
Skąd : Wiltshire

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Wielka Sala

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach