Przedział #13

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Go down

Przedział #13

Pisanie by Kronikarz on Sob Sie 17, 2013 3:25 pm

***
avatar
Kronikarz
ADMIN

Liczba postów : 513
Galeony : 491

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #13

Pisanie by Kronikarz on Sob Sie 17, 2013 3:27 pm

Podczas gdy już wszyscy uczniowie, którzy przebywali na Peronie 9 i 3/4 wsiedli do pociągu, machali do rodziców przez okna przedziałów, albo żywo w nich dyskutowali na różne tematy, dochodziła powoli godzina 11. Hogwart Express jeszcze nigdy się nie spóźnił ani z odjazdem, ani z przyjazdem do stacji kolejowej w Hogsmeade. I tak za pewne będzie i tym razem, bo kiedy na zegarze zabrzmiała godzina 11:00 wówczas pociąg ruszył. Już za niecałe 9 godzin będą na miejscu i znów wszyscy wysłuchają piosenki starej Tiary Przydziału, zobaczą kto i gdzie dostanie przydział, a przed kolacją i po niej posłuchają przemowy dyrektora Dumbledore'a. A więc drodzy uczniowie, i nie tylko uczniowie, pociąg Hogwart Express ruszył!
avatar
Kronikarz
ADMIN

Liczba postów : 513
Galeony : 491

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #13

Pisanie by Cassidy Ainsworth on Sob Sie 17, 2013 3:41 pm

Rosaline Ainsworth jak każdego roku oprowadziła wnuczkę na pociąg. Oczywiście Siddy nie lubiła tego. Wolałaby pójść na pociąg z matką, ojcem czy kimś bliskim, a nie babcią. Mimo wszystko zawdzięczała jej wiedzę o zielarstwie, wprowadzenie do świata magii czy książki dzięki którym dobrze przygotowała się na SUMy.
Cassidy w ostatniej chwili wbiegła do pociągu gdy prawie wszystkie przedziały były pozajmowane. Dopiero trzynastka była o dziwo pusta. Dziewczyna rozsiadła się na na fotelu i postawiła klatkę z sową. Chwilę wpatrywała się w okno po czym wyciągnęła z walizki książkę "Poradnik uzdrawiacza" by zacząć ją czytać.
avatar
Cassidy Ainsworth
HUFFLEPUFF

Liczba postów : 17
Galeony : 9
Skąd : Cardiff
Multikonta : Raye Eve Chantal

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #13

Pisanie by Raye Eve Chantal on Sob Sie 17, 2013 3:57 pm

Rayne była zła. Co prawda nie trwało to długo, ale jednak. Przechadzała się po pociągu zaglądając do przedziałów z wrzaskiem "KONTROLA!" by sprawdzić kto jest w środku i czy warto się dosiadać. Minęła tak wiele wagonów i przedziałów aż doszła do trzynastki. Wparowała do środka mając nadzieję, że nikogo nie zastanie. Potrzebowała spokoju. Ruda nie należało do osób towarzyskich, a jedynie Avery'ego i Sawyer tolerowała. Z resztą było o wiele trudniej.
Dziewczyna zauważyła Cassidy Ainsworth w środku. Puchoniaści byli o tyle lepsi od Gryfonów, że siedzieli cicho, a po lekcjach chowali się w swoich kątach (dormitoriach?) i gadali tylko swoim językiem pisków, wzdychów, ohh-ahhów i chichotów. Aczkolwiek Raye troszeńkę lubiła Cassidy. Trochę jej pomagała przed SUMami, ale niezbyt wiele o sobie wiedziały. Raye wiedziała, że Cassie mieszka z babcią i ma obsesję na punkcie pracy Uzdrowiciela, a Cassie wiedziała, że Raye jest stuknięta i ma obsesję na punkcie wszystkiego co wydaje się ciekawe. Można by powiedzieć, że wiedziały o sobie bardzo wiele.
Raye usiadła naprzeciw dziewczyny z szerokim uśmiechem.
- Puchonland siedzi pod jedynką. Podejrzewam, że chcesz ciszy i spokoju by czytać, więc na pewno się dogadamy - odpowiedziała z wielkimi oczami. - Tak w ogóle to; Wooow, cześć! Tak daaawno cię nie widziałam!
Ruda zaczęła rozplatać warkoczyk i zdjęła dwie gumki. Cassidy najwyraźniej powoli łapała co się dzieje zbyt zaczytana w książce o uzdrawianiu. W tym samym czasie ruda "sparodiowała" Cassidy robiąc sobie kucyki i wyjmując książkę "Prefekci, którzy zdobyli władzę", którą odwróciła do góry nogami. Dopiero wtedy Raye zauważyła, że zabrała termos Rowlanda.
- Herbatki?

_________________

Raye Eve Chantal

Karta | Królik | Relacje | Sowa | Pupil | Kufer


Forsaken
I have come for you tonight
Awaken
Look in my eyes and take my hand
avatar
Raye Eve Chantal
PREFEKT RAVENCLAWU

Liczba postów : 251
Galeony : 50
Skąd : Hogsmeade
Multikonta : Cassidy Ainsworth

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #13

Pisanie by Avery Nate Rowland on Sob Sie 17, 2013 4:22 pm

Avery był wściekły. Sam nie wiedział na kogo, a ponieważ musiał znaleźć powód swej irytacji, postanowił zrzucić wszystko na Raye. Gdyby nie zwiała im z przedziału z powodu Luca, nie musieliby w ogóle się stamtąd ruszać i Rowland żyłby w błogiej nieświadomości, że jego siostra spokojnie ćpa cukier. To również przez nią Sawyer napiła się irlandzkiej.
Chłopak nie potrafił jednak w pełni zrzucić na nią winy. To w sumie na siebie powinien być wściekły. Jest Prefektem Naczelnym, nie powinien dopuścić do takich sytuacji. W jego głowie znów zabrzmiał głos sumienia, wypominając mu, ile swych własnych zasad zdążył do tej pory złamać.
Naprawdę trudno jest być odpowiedzialnym, kiedy ma się za najlepszych przyjaciół Raye i Czarka.
Zaglądali z La Burnem do wszystkich przedziałów, jednak ruda przepadła jak kamień w wodę. Już całkiem stracili nadzieję na odnalezienie Chantal, dopóki nie otworzyli drzwi trzynastki. Raye siedziała przy oknie, czytając książkę do góry nogami i popijając herbatkę. Avery zauważył, że zmieniła fryzurę.
- Na brodę Merlina, szukaliśmy cię w całym pociągu! Mogłaś chociaż na nas zaczekać. Tak poza tym twoje zachowanie względem Luciphera było karygodne. Biedny Gryfon, potraktowałaś go gorzej niż wroga, a on tylko chciał się przedstawić. Czy zdajesz sobie sprawę z tego, co... - przerwał, dopiero teraz zdając sobie sprawę, że Raye nie jest w przedziale sama.
Serce podskoczyło mu do gardła, kiedy zobaczył blondynkę uśmiechającą się do niego zza książki.
Cassidy Ainsworth. Dlaczego Chantal musiała usiąść akurat tutaj? Dlaczego z Siddy?
Avery poczuł jak policzki zachodzą mu czerwienią, więc szybko odwrócił wzrok. Więc to prawda co mówią. Trzynastka przynosi pecha.

_________________

Karta | Sowa | Relacje | Pupil | Pamiętnik | Kuferek
avatar
Avery Nate Rowland
PREFEKT NACZELNY

Liczba postów : 206
Galeony : 96
Skąd : Wiltshire

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #13

Pisanie by Raye Eve Chantal on Sob Sie 17, 2013 5:18 pm

Lady Chantal w przeciwieństwie do Rowlanda była niesamowicie spokojna. Można by powiedzieć, że stała się oazą spokoju. Oazą, która grzecznie piła herbatkę grając niewiniątko. Lubiła tą zabawę. Można też powiedzieć, że lubiła gdy na nią krzyczano, karano czy kłócono się. Mały odskok od codzienności mile widziany.
- Przykro mi, ale niestety moja wyszkolona nienawiść do Gryfonów bierze chwilami górę. Później wyślę mu sowę z przeprosinami, bo boję się, ze Psychopata umrze jak wywalę go teraz za okno. - powiedziała po czym przeszła na tryb cytującej Raye. Zazwyczaj wtedy jej głos robił się oziębły, wyprany z emocji i idealny do robienia za lektora. - "Jedna kropla zła nasącza jadem całe nasze dobro." - William Shakespeare. "Kiedy jakaś osoba robi złe rzeczy, a druga osoba o tym wie, ale jej nie powstrzymuje, obie są tak samo winne." - Stephen King, Czarna bezgwiezdna noc.
Raye planowała wrócić do picia herbatki, ale coś jej przerwało. Avery wyglądał jakby ktoś rozciął mu policzek, włożył pod ów płat skóry płatek róży po czym delikatnie zaszył skórę i zrobił to samo z drugim policzkiem. Makabryczne przemyślenia Raye doprowadziły do energicznego potrząsu głową i uderzenia nią o ściany przedziału. Auu, zabolało. Avery mimowolnie westchnął Merlin wie gdzie, po co i dlaczego.
- Przestań wzdychać, bo zostaniesz jakimś Obiektem Westchnień fangirlsów!
Właściwie Raye nie ogarniała o co jej samej chodziło, ale to było zupełnie normalne. I tak Avery nie rozumie mugolskich powiedzeń. Nastolatka uśmiechnęła się i zauważyła, że herbatka się skończyła. Na szczęście miała przy sobie coś lepszego. Termosik z kawą po irlandzku czyli kawa+irlandzka whiskey+bita śmietana+brązowy cukier. Oczywiście zwykle sama ją piła, a alkohol nie zajmował nawet 1/3 zawartości napoju. Ważne, ze było smaczne, ciepło i słodko. I tak każdy w przedziale był pełnoletni.
- Ma ktoś ochotę na kawkę? - zapytała znacząco patrząc na trójkę towarzyszy.

_________________

Raye Eve Chantal

Karta | Królik | Relacje | Sowa | Pupil | Kufer


Forsaken
I have come for you tonight
Awaken
Look in my eyes and take my hand
avatar
Raye Eve Chantal
PREFEKT RAVENCLAWU

Liczba postów : 251
Galeony : 50
Skąd : Hogsmeade
Multikonta : Cassidy Ainsworth

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #13

Pisanie by Avery Nate Rowland on Sob Sie 17, 2013 5:42 pm

Chłopak nigdy nie mógł zrozumieć tych nagłych zmian humoru rudej. Przysiadł obok niej, a jego zmysł opiekuńczości nakazał sprawdzić, czy z Raye oby na pewno wszystko w porządku po przywaleniu głową w ścianę.
Czarek zajął miejsce naprzeciwko niego i niczym magik przed występem, wyjął swój kufer i rozłożył na stoliku z tajemniczą miną. Tymczasem Rowland cały czas starał się unikać wzroku Ainsworth.
„Ogarnij się, Avi. Jesteś wśród swoich. Po prostu zachowuj się tak jak zwykle, a wszystko będzie dobrze...”
Posłał uśmiech w stronę Cassie i uprzejmie przyjął propozycję Raye. Nie będzie się denerwować. Pociąg niedawno ruszył, a on już ma tyle zmartwień, a głównym ich powodem jest jak zwykle Sawyer.
- Ces, zabieraj to pudło z mojego stolika! Ja tu chcę wypić kawę!
- Daj spokój, Raye - Avery poczuł, że musi bronić przyjaciela - Spodoba ci się niespodzianka.

_________________

Karta | Sowa | Relacje | Pupil | Pamiętnik | Kuferek
avatar
Avery Nate Rowland
PREFEKT NACZELNY

Liczba postów : 206
Galeony : 96
Skąd : Wiltshire

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #13

Pisanie by César La Burn on Sob Sie 17, 2013 6:51 pm

Poszukiwania Chantal zajęło im trochę czasu. Dziewczyna potrafiła się ukryć i to bez dwóch zdań, bo kto inny wpadłby na pomysł, żeby zatrzymać się przedziale obarczonym jakże cudowną cyferką, jaką jest trzynaście. Co gorsze biedny Czarek musiał nieść swój kufer i klatkę Merlina, bo samego ptaka wypuścił niedługo po tym, jak pociąg wyruszył.
Z nieukrywanym rozbawieniem przyglądał się poczynaniom rudej. Ciekawe czy nauczyłaby go czytać do góry nogami… Skinął w stronę drugiej dziewczyny, która znajdowała się w przedziale. Doskonale pamiętał ją z zajęć i meczów, ale jakoś szczególnie się nie kolegowali. Za to Avi musiał ja dobrze znać, bo jego reakcja na widok dziewczyny była bezbłędna.
Przysłuchiwał się ich wymianie zdań z małym zainteresowaniem, przyzwyczaił się. Ożywił się dopiero słysząc słowo kawa, bo jeśli to była kawa sporządzana przez Chantal wręcz nie mógł jej nie skosztować.
- Ja poproszę – mruknął nieco zachrypniętym głosem. Usiadł sobie naprzeciw swoich krukoniastych znajomych i zaczął buszować w swoim kufrze. Po chwili wyciągnął z niego małego, ślicznego pieska, który najwyraźniej chwilę wcześniej dopiero się obudził, bo wyglądał na zdezorientowanego i śpiącego.
- Chantal i jak podoba ci się niespodzianka? – spytał spoglądając na nią i jednocześnie głaszcząc psiaka.
avatar
César La Burn
PREFEKT RAVENCLAWU

Liczba postów : 63
Galeony : 8
Skąd : Wiltshire

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #13

Pisanie by Raye Eve Chantal on Sob Sie 17, 2013 7:55 pm

Zbyt... wiele... wiadomościów... impulsów...
Głowa ją trochę bolała, ale nadmiar informacji był najgorszy. Gdyby ktokolwiek wsadził ją do sali z pięćdziesięcioma osobami to i tak próbowałaby wyłapać wszystkie sygnały niewerbalne i werbalne każdej osoby. Prędzej czy później miałaby problem z pogrupowaniem informacji i załapania kto jest kim i co jest czym. Tak właśnie stało się teraz.
Raye nie rozumiała (udawanego?) braku zainteresowania ze strony Cassie.
Raye nie rozumiała jaki stwór wszywa Avery'emu pod skórę płatki róż.
Raye nie rozumiała czemu Cesar nie boi się, że ta go otruje.
Raye nie rozumiała czemu czworonożny ssak drapieżny z rodziny psowatych wygląda jak Chantal na grzybkach halucynkach i do tego ślini się jak Spencer na widok czyjeś dupy na horyzoncie...
... Jednak wolała skupić uwagę na tym ostatnim.
- Potrafi coś? Ma jakieś wczytane komendy? Reaguje nieuzasadnioną agresją na Spencera i ma ochotę go zjeść? Działa na "zabij"? Potrafi biegać do Hogsmeade i kupować alkohol? Potrafi ograć Avery'ego w karty? Można na nim patatajać do królestwa Białej Królowej? Przynosi kapelusze? Majtki? Frygi-Dryga?
Dziewczyna przekrzywiła głowę na chwilę wpadając w stan głębokiego zamyślenia.
- Nie! Stop! Ty nie istniejesz! Tak samo jak królik Rowlandów! Skoro istniejesz to czy jesteś halucynacją? Skoro cię widzę to ja też jestem halucynacją? To znaczy, że mnie tu nie ma i śpię? Czy jak się obudzę to będę w łóżku czy w pociągu? A może w szpitalu czy Hogwarcie? Skoro ja nie istnieję jak ty, ale istnieję to może tak wyskoczę przez okno i się obudzę? Ale jeśli nie śpię i mam halunki przez ciasteczko EAT ME i herbatkę DRINK ME to wyskakując zakończę swój żywot definitywnie. Dostałam jedzenie od Rowlandów co znaczy, że skoro schizuję z Rowlandami, którzy noszą szalone kapelusze, to ja jestem... PASUJĘ, CHOLERA!
Dziewczyna zachwiała się i na chwilę miała mroczki przed oczami. Zapewne musiała wyglądać jak naćpany chomik z małpami (@) w oczach. Gdy wszystko wróciło do normy to podała każdemu z siedzących kawę w plastikowych kubeczkach, swój postawiła na stole i w przypływie dziwnej euforii, zapewne spowodowanej halucynkami od Rowlandów, zaczęła tulić Avery'ego i potrząsać nim ciągle mając naćpany wzrok.

_________________

Raye Eve Chantal

Karta | Królik | Relacje | Sowa | Pupil | Kufer


Forsaken
I have come for you tonight
Awaken
Look in my eyes and take my hand
avatar
Raye Eve Chantal
PREFEKT RAVENCLAWU

Liczba postów : 251
Galeony : 50
Skąd : Hogsmeade
Multikonta : Cassidy Ainsworth

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #13

Pisanie by Avery Nate Rowland on Sob Sie 17, 2013 8:46 pm

Rowland nie słuchał wywodu Raye. Po siedmiu latach spędzonych w jej towarzystwie, wiedział, że  w takiej sytuacji najlepiej jest ją zignorować. A ignorowanie było czymś, co ostatnio Aviemu wychodziło najlepiej.
Jak przez mgłę pamiętał te pierwsze lata w Hogwarcie, kiedy to mili koledzy co dzień zapewniali mu rozrywkę w postaci kopnięć, wyzwisk i kpin z powodu ojca. Jeżeli było coś, co im zawdzięczał to właśnie ta cudowna umiejętność ignorancji oraz przyjazne nastawienie do mugolaków.
Właśnie sięgnął po kubeczek z kawą, kiedy poczuł jak czyjeś drobne (ale za to jak silne) ramiona go oplatają. Chłopak westchnął ciężko i w tej samej chwili zauważył na sobie spojrzenie Cassie. Przez jedną malutką chwilę nie było obojętne, chociaż i tego nie był pewien.
- Raye, możesz od razu powiedzieć, czego chcesz?
Ruda wyrwała mu kubeczek i z powrotem wyciągnęła w jego stronę. Avery uśmiechnął się i odebrał swoją kawę. Upił kilka łyków napoju, który okazał się wyjątkowo smaczny. Był słodki, rozgrzewający i miał gorzki posmak prawdziwej kawy. Idealna i jednocześnie zabójcza mieszanka dla kogoś, kto w genach miał słabość do cukru.
Raye cały czas do obejmowała, teraz jednak zaczęła kiwać się na boki. Wciąż mamrotała o psie, dlatego postanowił w końcu ją otrzeźwić. Delikatnie oswobodził się z objęć rudej i przekręcił jej głowę w swoją stronę, żeby cały czas go widziała.
- Raye, wiesz gdzie jesteś?
- Tu? - przekrzywiła głowę niczym sowa.
- Gdzie dokładniej?
- Pokój. Biały, ciemny pokój. Trzy osoby, animag na dywanie, zamknięte zwierzątka nad głową.
- Pokój nie może być jednocześnie biały i ciemny. Tu nie ma animaga, to zwykły pies. Zamknięte zwierzątka to sowy, które jadą razem z nami. Jesteśmy w pociągu do Hogwartu. To nie jest żadna halucynacja, tylko rzeczywistość. Pamiętasz jak odróżniać te dwa pojęcia?
- Nie.
- Czy Alicja kiedykolwiek jechała pociągiem do Hogwartu?
- Nie, bo Łucja z Narnii!
Czarek i Cassie mieli podobne miny. Uprzejme zdziwienie. Nie, nie, wcale nie mamy was za wariatów. Po prostu ta scena jest zbyt dziwna do ogarnięcia. Avery postanowił zmienić strategię.
- Raye, to jest cholerna rzeczywistość. Udowodnię ci to.
Chłopak złapał ją za łokieć i zerwał jej ukochaną wstążkę z nadgarstka.
Rozsiadł się w fotelu, czekając na wybuch furii ze strony Chantal.

_________________

Karta | Sowa | Relacje | Pupil | Pamiętnik | Kuferek
avatar
Avery Nate Rowland
PREFEKT NACZELNY

Liczba postów : 206
Galeony : 96
Skąd : Wiltshire

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #13

Pisanie by Raye Eve Chantal on Sob Sie 17, 2013 10:45 pm

/ Avery, ty chamie! Rozdziewiczyłeś mi nadgarstek niczym Saw policzek Ethana!

Raye przez kilka minut była szczęśliwa. Może i pokazali jej psa bez wczytanych komend, ale niektórzy pili grzecznie kawkę. W spokoju.
Zdawała sobie sprawę, że inne dziewczyny czują się obnażone w innych sytuacjach niż zdjęcie wstążki, jednak Raye nie była jak inne. Avery przesadził.
Obecni mogliby przez chwilę zauważyć w Raye rozwścieczoną szyszymorę. Odruchowo odskoczyła jakby sycząc. Lata życia nauczyły ją jak w takich sytuacjach reagować. Często nawet praktykowała na mugolach. Chantal bez zastanowienia się uderzyła Avery'ego w policzek, wyrwała wstążkę i zasłoniła blizny na nadgarstku prawą dłonią. Balansowała między załamaniem Raye a wściekłością Eve.
- TY DEBILU! JESTEŚ IDIOTĄ! CHOLERNYM IDIOTĄ! JESTEŚ NIEDOJRZAŁYM PALANTEM! POSRAŁO CIĘ?! NIENAWIDZĘ CIĘ! FUCK YOU, AVERY!
Dziewczyna miała ochotę wybiec z przedziału, ale nikt by jej nie chciał. Płakanie w kiblu też odpadało, bo jeszcze ją Troll zaatakuje. Skoro już Eve się wyżyła to załamana Raye skuliła się na drugim końcu siedzenia zakładając wstążkę i cicho pochlipując.

_________________

Raye Eve Chantal

Karta | Królik | Relacje | Sowa | Pupil | Kufer


Forsaken
I have come for you tonight
Awaken
Look in my eyes and take my hand
avatar
Raye Eve Chantal
PREFEKT RAVENCLAWU

Liczba postów : 251
Galeony : 50
Skąd : Hogsmeade
Multikonta : Cassidy Ainsworth

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #13

Pisanie by Avery Nate Rowland on Nie Sie 18, 2013 4:35 pm

Policzek płonął żywym ogniem, a Avery odczuwał coraz silniej dziką satysfakcję.
Tak jak zaplanował, ruda wróciła do rzeczywistości. Wprawdzie ze łzami w oczach, ale jednak.
Było mu mimo wszystko przykro. Raye go nienawidziła. Płakała z jego powodu. Kolejna osoba miała mu za złe samo jego istnienie.
- Przepraszam. Musiałem to zrobić.
Spuścił głowę i korzystając z okazji, przysunął się bliżej okna. Nie chciał widzieć potępiającego wzroku przyjaciela, a tym bardziej jedynej dziewczyny, na której kiedykolwiek mu zależało. Bo teraz Cassie nigdy więcej nie będzie chciała z nim nawet rozmawiać, a o przebywaniu w jednym pomieszczeniu nie było mowy.
Przez chwilę panowała cisza przerywana szlochem Raye. Pies, którego zdobył Czarek nagle wstał i podszedł do dziewczyny liżąc jej dłonie. Ruda spojrzała na niego szeroko otwartymi oczami, po czym delikatnie pogłaskała, uśmiechając się przez łzy.
- Już ci lepiej?
Raye nie odpowiedziała, tylko podstawiła mu pod nos rękę ze wstążką zwisającą z nadgarstka. Avery zawiązał ją z lekką obawą, że znów dostanie w twarz za samo dotknięcie wstążki.
Pies wskoczył na siedzenie pomiędzy nim a Raye i najwyraźniej próbował polizać Aviemu policzek. Chłopak odsunął się ze śmiechem, po czym zwrócił się do Czarka.
- Powiesz nam w końcu skąd go wytrzasnąłeś? I co masz zamiar z nim zrobić jak dotrzemy do Hogwartu? Przydałoby się też dla niego jakieś imię...

_________________

Karta | Sowa | Relacje | Pupil | Pamiętnik | Kuferek
avatar
Avery Nate Rowland
PREFEKT NACZELNY

Liczba postów : 206
Galeony : 96
Skąd : Wiltshire

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #13

Pisanie by Kronikarz on Nie Sie 18, 2013 6:41 pm

Jak na razie do tej pory podróż pociągiem do Hogwartu przebiegała dosyć spokojnie. Pomimo tego jednak wydawać by się mogło, że w powietrzu coś wisi. Minęło już jakieś 30 minut podróży i wówczas to po Hogwart Expressie zaczęła krążyć przesympatyczna starsza kobieta po pięćdziesiątce z wózkiem pełnych łakoci i innych artykułów spożywczych. Zajrzała do przedziału 13 gdzie siedzieli Avery i Raye.
- Coś z wózka kochaneczki? – powiedziała, ale wówczas gdzieś w przedziale zdało się słyszeć szczekanie małego pieska. Kobieta nie widziała szczeniaka, ale wyraźnie go usłyszała.
- Co to było dzieciaczki? – zapytała.
avatar
Kronikarz
ADMIN

Liczba postów : 513
Galeony : 491

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #13

Pisanie by César La Burn on Nie Sie 18, 2013 9:45 pm

Czarek niezbyt przejął się gadaniną Chantal i spokojnie popijał kawę, która została mu wręczona. Napój był wyśmienity i co najważniejsze raczej nie był trucizną. Piszę raczej, bo póki co jeszcze nic mu nie jest i miejmy nadzieje, że nic nie będzie.
Przyglądał się Aviemu i Rudej z rozbawieniem. Wyglądali doprawdy zabawnie, aż chciało się im zrobić zdjęcie, a potem wręczyć im je po pewnym czasie i czekać na reakcję. Pewnie byłby to wybuch śmiechu…
Na krzyki i zrywanie wstążki nawet nie zareagował, dalej popijał swoją kawkę. Zajął się obserwacją Puchonki, która raczej nie była przyzwyczajona do tego rodzaju zachowań. W sumie reakcja Chantal na zerwanie głupiej wstążki była dziwna, ale ogólnie rudowłosa była dość nietypową osobą. Zresztą może kiedyś im wyjaśni, czemu ta wstążka jest dla niej taka ważna.
Spojrzał na Aviego, przesadził, ale chciał sprowadzić ją na ziemię i udowodnić, że ani pies ani tym bardziej oni nie są halucynacją. Z drugiej strony zaś wiedział, że to była jej ulubiona wstążka i zawsze miała ją na nadgarstku. Nie mając pojęcia co zrobić, po prostu położył psiaka na podłodze mając nadzieje, że ten go wyręczy. Oczywiście zwierzak był domyślny i zaraz pobiegł do Chantal i polizał ją po dłoniach. Geniusz i tyle! I wszystko teoretycznie wróciło już do normy.
- Pamiętacie, jak wybraliśmy się do miasta i wtedy widzieliśmy w kartonie psiaki, a wy stwierdziliście, że fajnie by takiego mieć, ale że to nie wypali, bo niedługo do Hogwartu? – Spytał. – Otóż po tym jak się rozeszliśmy, to stwierdziłem, że taki zwierzak wcale nie jest złym pomysłem, bezapelacyjnie jest lepszy od szczura i ropuchy, a tym bardziej od kota. – Wspominając ostatniego zwierza nieznacznie się skrzywił. – Wiem, że przemycając tego psa, to łamię z kilkanaście przepisów, ale wiem też, że mnie nie wydacie, a jeśli nie będziemy zbytnio się wychylać podczas podróży, to pod koniec damy go Hagridowi na przechowanie i później zabierzemy lub ewentualnie zostawimy i będziemy odwiedzać. – wyjaśnił spoglądając raz na jakiś czas na psiaka, który teraz leżał sobie wygodnie koło Rudej i Aviego. Był niemalże niewidoczny. – Nie wiem jeszcze jak go nazwiemy, liczyłem że wy na coś wpadniecie. Pomyślcie, możemy go tak nauczyć, że będzie nam pomagać gonić smoki i ganiać za Gryfonami. – zażartował.
Kiedy weszła staruszka z wózkiem przestraszył się, że coś zauważy, ale póki psiak był cicho wszystko było dobrze. Niestety ta cisza trwała doprawdy krótko, bo jak tylko odezwała się staruszka, to szczeniak zaszczekał. Myśl, przecież wiedziałeś, że ktoś może go usłyszeć pomyślał. Tak, w domu przećwiczył kilka wymówek dlaczego słychać szczekanie czy czemu w przedziale jest pies.
- To szczekanie? – spytał, żeby się upewnić po czym zaczął czegoś szukać w torbie. Po kilku sekundach wyjął to i przybierając kłopotliwą minę zwrócił się do staruszki. – Od dłuższe czasu interesuję się różnymi nowinkami technologicznymi, które w chodzą do naszego świata. Ostatnio usłyszałem o czymś takim urządzenie strzegące. U mugoli jest nim na przykład pies i stąd w sumie wziął się pomysł na to urządzenie. Kiedy ktoś wchodzi do pomieszczenia to – tu wskazał na małe pudełeczko – zaczyna wydawać z siebie dźwięki. Ja akurat wybrałem szczekanie psa, ale można też wybrać irytujący i bardzo głośny alarm lub krzyki, ktoś wszedł. Urządzenie wydało mi się bardzo interesujące i przydatne, więc je zakupiłem, a na czas podroży zapomniałem wyłączyć – wyjaśnił spokojnie i uśmiechnął się w stronę staruszki przepraszająco. Miał szczerą nadzieje, że kobieta to kupi, bo inaczej będzie po nim. - A co do słodyczy to poprosiłbym pieprzne diabełki, lodowe myszy i dwie czekoladowe żaby. – powiedział i wyciągnął sakiewkę z monetami. Może zmiana tematu jakoś mu pomoże.
avatar
César La Burn
PREFEKT RAVENCLAWU

Liczba postów : 63
Galeony : 8
Skąd : Wiltshire

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #13

Pisanie by Cassidy Ainsworth on Pon Sie 19, 2013 11:40 am

Cassidy niezbyt podobała się ta cała sytuacja. Wpierw przybyła destrukcyjna Chantal, a później było tylko gorzej.
- Tak, Chantal. Wakacje spędziłam w Walii, a skoro mamy rok szkolny to nic dziwnego, że znów się widzimy.
Grzecznie odmówiła herbatki. Wolała nie ryzykować. Chantal bardzo lubiła transmutacje i eliksiry, więc lepiej nie.
Później pojawił się Rowland i La Burn. Najwidoczniej Chantal coś zmajstrowała, bo Avery chwilę był zły. Później przerwał swój wywód i zaczął się rumienić. Ruda znowu świrowała i próbowała dać innym jakiś podejrzany napój. Niestety Cassidy przyjęła "kawkę" i dopiero po chwili poczuła dziwny alkoholowy smak.  Wzniosła wzrok na Chantal, która uśmiechała się mrocznie. Cassidy zdecydowanie nie lubiła takich osób.
Później obok Siddy usiadł Cesar, a Rowland ciągle wydawał się być zmieszany. Dziewczyna co jakiś czas przyjemnie uśmiechała się do bruneta.
A potem Cesar wyciągnął psa... Chantal i Rowland się pokłócili... Padły wyzwiska, a panna Chantal się sfochowała.
Cóż, najwyraźniej TAK bawią się krukońscy prefekci.
I potem znowu pies, pies, pies...
Starsza pani usłyszała psa, Cesar próbował wybrnąć, a dziewczyna jeszcze raz ukradkiem spojrzała na Avery'ego zastanawiając się czy nie wypada zapytać się go czy wszystko w porządku z jego policzkiem po uderzeniu furiatki.
- Wszystko w porządku, Avery? - zapytała miło odkładając książkę.
avatar
Cassidy Ainsworth
HUFFLEPUFF

Liczba postów : 17
Galeony : 9
Skąd : Cardiff
Multikonta : Raye Eve Chantal

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #13

Pisanie by Avery Nate Rowland on Pon Sie 19, 2013 1:03 pm

Avery liczył na to, że bajeczka, którą wcisnął Ces pomoże i nie odbiorą im psa tak szybko. Na wszelki przypadek zaczął się powoli przysuwać w stronę Raye, które nieudolnie próbowała zasłonić szczeniaka. Nie mając zbytnio pomysłu na to, czym można zakryć psiaka, sięgnął ręką w stronę kapelusza.
- Raye – dźgnął rudą w ramię, cały czas trzymając rękę przy kapeluszu – Naprawdę wspaniałe nakrycie głowy. Wielce pomysłowe. Dziękuję.
W akcie wdzięczności i jednocześnie przeprosin za wcześniejszą akcję, potarmosił jej włosy jednocześnie przykrywając psa kapeluszem i nakazując mu być cicho.
- Wszystko w porządku, Avery?
Blondynka odezwała się do niego pierwszy raz od kiedy weszli z Czarkiem do przedziału. Starając się zachowywać normalnie, obrócił głowę w jej stronę, obdarzając dziewczynę jednym ze swych najmilszych uśmiechów.
- Jasne. Co miałoby być nie tak? Cassidy, życzysz sobie może więcej kawy? Jest doprawdy wyśmienita, prawda César?
Klon Avery'ego i jednocześnie najlepszy przyjaciel skinął tylko głową, nadal udając wielkie zainteresowanie wózkiem ze słodyczami i szczekającym pudełkiem. Avery dolał kawy również Raye, w myślach modląc się by pies był cicho.
- Skoro już jesteśmy przy słodyczach prosiłbym o pudełeczko fasolek wszystkich smaków, dwie czekoladowe żaby i cytrynowe dropsy - uśmiechnął się uroczo w stronę staruszki, wyciągając swoją sakiewkę.

_________________

Karta | Sowa | Relacje | Pupil | Pamiętnik | Kuferek
avatar
Avery Nate Rowland
PREFEKT NACZELNY

Liczba postów : 206
Galeony : 96
Skąd : Wiltshire

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #13

Pisanie by Raye Eve Chantal on Pon Sie 19, 2013 7:20 pm

Przepraszam...
Haha, zabawne było jak bardzo fałszywie brzmiało te słówko. Raye była zawiedziona. Wytrącona z równowagi naturalnie stawała się niebezpieczna dla siebie i otoczenia. Na szczęście powolutku wszystko wracało do normy, wstążka wróciła na miejsce. Raye nie lubiła nowego zwierzaka. Po prostu nie lubiła wszystkiego co mogło zagrażać jej pozycji. Ona była zwierzątkiem chłopaków z VII klasy i żaden pies ją nie wygryzie. Pies to zło. Połączenie psa i królika było jednym z najgorszych możliwych i wygryzał je tylko "królikxgłodny królikopożeracz". Avery śmiał się gdy pies próbował go polizać. Raye nie pamiętała gdy ten ostatnio się śmiał, dziękował za coś czy okazywał jakiekolwiek zainteresowanie. Rozemocjonowana dziewczyna i człowiek-skała nie byli zbyt dobrym połączeniem.
Pamiętacie...
Raye nie pamiętała. W końcu pamiętała bardzo wiele.
- Otóż po tym jak się rozeszliśmy, to stwierdziłem, że taki zwierzak wcale nie jest złym pomysłem, bezapelacyjnie jest lepszy od szczura i ropuchy, a tym bardziej od kota.
Raye kochała koty. Mogłaby mieć ich nawet setkę byleby były obok niej. Mogłaby nawet cała być złożona z setek kotów! koty były urocze i pomocne w przeciwieństwie do szczeniaków udomowionego wilka szarego! Wilki pożerają wszystko, nawet króliki! Lisy też pożerają króliki! Okropne.
Morderca jak na zawołanie wyszedł z klatki i zeskoczył na siedzenie obok rudej. Oczywiście ten przedział, jak każdy inny, miał aż sześć miejsc. Gdyby liczyć zwierzęta, to nikt by nie mógł znaleźć dla siebie miejsca w przedziale.
Po chwili wlazła ta wstrętna baba z jedzeniem. Jedzenie było złe, szczególnie słodkie. Raye się odchudzała, a żarcie słodyczy - czy magicznych czy mugolskich - było bardzo niebezpieczne. Do tego ta baba czepiała się psa, a Raye próbowała go zasłonić swoim malutkim ciałkiem. César wybrnął, a Cassie nagle się ocknęła i zaczęła coś mówić. Powracając do wcześniejszych przemyśleń, nową Alicją była Cassie, a César został Kotem z Cheshire. Taaak, Raye kochała koty, ale ten najwidoczniej był popsuty i wolał psy.
"Kocie, ty psie!"
Alicja zawsze spadała do nory królika, a jeżeli spadała to musiała się mocno obić co tłumaczy wiedzę lekarską. Skoro Alicja obiła sobie główkę to powinna się zająć sobą, a nie Kapelusznikiem. Starczy, że Alicja i Kapelusznik zawsze mieli się ku sobie. Te spojrzenia, rozmowy, wiara i smutek gdy Alicja odchodziła... Chantal wolałaby by ta Alicja poszła jak najszybciej.
Brunet zaczął niebezpiecznie przysuwać się do Chantalowej, a ta była pewna, że jeśli przysunie się o cal bliżej to znów posłucha jej wrzasków.
- Raye... Naprawdę wspaniałe nakrycie głowy. Wielce pomysłowe. Dziękuję.
Kłamstwo, kłamstwo, kłamstwo. Raye nienawidzi kłamców, bo to właśnie oni wmawiają jej różne rzeczy, które dają jej złudne nadzieje. Do tego Avery tarmosił jej włosy. Nie lubiła tego. Gdy ukrył psa pod czapeczką była pewna, że to wszystko było udawane.
Avery nalał kawy. Lubiła kawę. Szczególnie kawę z alkoholem, którą można się upić. Dziewczyna odchyliła głowę, zatkała nos i wypiła kawę jednym łykiem. Gdy próbowała sobie jej dolać to okazało się, że już kawki nie ma... Szkoda.
- Samoczyszczące nici do zębów, kwachy, fasolki wszystkich smaków, lodowe myszy, miętowe ropuchy, super-guma do żucia Drooblesa, różowe kostki lodów kokosowych i kremowe bryły nugatu. Proooooszę.
Posłała w stronę starszej pani miły uśmiech, wyciągnęła sakiewkę z pieniędzmi zarobionymi przez cały lipiec i jednocześnie pogłaskała Mordercę. Ten kot był iście diabelski gdy tylko chciał. Dziwem było, że Rowland nie został jeszcze podrapany do krwi.
Humpty Dumpty na murze siadł.
Humpty Dumpty z wysoka spadł.

Niech tylko kobieta zacznie znowu węszyć, a Morderca poleci jej na twarz. Dziewczyna ponownie uśmiechnęła się, ale tym razem można było wyczuć nutkę groźby. Ręce spoczęły na czarnym kugucharze. Niech się boją.

_________________

Raye Eve Chantal

Karta | Królik | Relacje | Sowa | Pupil | Kufer


Forsaken
I have come for you tonight
Awaken
Look in my eyes and take my hand
avatar
Raye Eve Chantal
PREFEKT RAVENCLAWU

Liczba postów : 251
Galeony : 50
Skąd : Hogsmeade
Multikonta : Cassidy Ainsworth

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #13

Pisanie by Kronikarz on Pon Sie 19, 2013 9:43 pm

Kobieta dosyć dziwnie na nich spojrzała jakby nie dowierzała ich słowom. Sama wyraźnie wiedziała co słyszała, ale bez niezbędnych dowodów nie może podnieść alarmu i zgłosić tego konduktorowi pociągu. Nawet nie może też przeszukać przedziału, bo to nie należy do jej kompetencji. Rozejrzała się jeszcze podejrzliwie po całym przedziale, a następnie przekalkulowała sobie całe ich zamówienie. Wzięła należne pieniądze by po chwili zamknąć za sobą drzwi przedziału i poszła dalej. Za pewne będzie sprzedawać smakołyki jeszcze innym dzieciakom.
avatar
Kronikarz
ADMIN

Liczba postów : 513
Galeony : 491

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #13

Pisanie by Avery Nate Rowland on Wto Sie 20, 2013 5:53 pm

Kiedy drzwi przedziału zamknęły się, wszyscy odetchnęli z ulgą. Avery natychmiast odsunął się od Raye i jej morderczego kota, nie chcąc mieć nawet styczności z tym piekielnym stworzeniem. Wziął szczeniaka na kolana i w tej samej chwili usłyszał głośne parsknięcie Diabła, który wyskoczył z plecaka.
- Niech to szlag, tu jest za dużo kotów.
César spojrzał na Diabła z podobnym wyrazem twarzy co Avery. Najwyraźniej tak samo jak Rowland nie przepadał za tymi stworzeniami. Zwierzak na widok psa zjeżył się i wskoczył właścicielowi na ramię, drapiąc go po wciąż piekącym po uderzeniu policzku.
Raye pisnęła widząc tą diabelską istotę i rzuciła się w stronę Ava, próbując przytulić chłopaka i kota jednocześnie. Rowland otwartą dłonią pacnął ją w czoło i odepchnął od siebie jak najszybciej. Przy okazji zrzucił kota na podłogę, w myślach po raz kolejny „dziękując” Sawyer za taki cudowny prezent. Pogłaskał szczeniaka i uśmiechnął się mimowolnie.
- Jakieś propozycje jak go nazwiemy?
- Więzień? Potwór? Socjopata? Homoseksuali...
- Dziękujemy Raye, ale szukamy normalnego imienia dla psa, a nie wyzwiska. César, może ty masz jakieś propozycje?

_________________

Karta | Sowa | Relacje | Pupil | Pamiętnik | Kuferek
avatar
Avery Nate Rowland
PREFEKT NACZELNY

Liczba postów : 206
Galeony : 96
Skąd : Wiltshire

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #13

Pisanie by Raye Eve Chantal on Wto Sie 20, 2013 8:03 pm

Raye była smutna, lecz starała się to ukryć. Uśmiechała się, kiwała głową, rzucała się na koty. Właściwie to smutno zrobiło jej się dopiero gdy Diabeł przejechał pazurami po twarzy Avery'ego zostawiając rozcięcie i sączącą się krew. Krew zawsze jest czerwona. Krwistoczerwona, szkarłatna, purpurowa, rubinowa, karminowa, karmazynowa, cynoberowa. Kolor czerwony najsilniej stymuluje psychikę. Przeraża.
Raye odwróciła głowę po zaproponowaniu imienia dla tego kun.. psa. Było jej głupio, że uderzyła osobę, która mogłaby być jej przyjacielem. Bicie brata to co innego. Ruda ześlizgnęła się z siedzenia i zaczęła przeszukiwać swoje torby, które wciąż leżały na ziemi. Chwilę poszukiwała aż znalazła potrzebne rzeczy. Raye często się raniła, a z małym zacięciem nie ma co latać do pani Pomfrey, która przy okazji okrzyczy jej wyjątkowy sposób odżywiana się.
Chantal wróciła na miejsce podczas gdy chłopcy mówili o psie. Obok siebie położyła paczkę chusteczek i jałową gazę. Jej kot już uciekł z jej kolan i gdzieś się zaszył. Raye wyciągnęła różdżkę zza ucha - warto wspomnieć, że to tam ona siedzi w wolnym czasie romansując z rudymi kosmykami włosów - i wycelowała w Avery'ego, który wyraźnie się wzdrygnął. Najwidoczniej nie lubił gdy osoby niestałe emocjonalnie celują w jego twarz z klasycznym poker face'em.
- Aquamenti - wymamrotała z uśmiechem strzelając wodą w policzek Avery'ego, który nagle stał się Misterem mokrego podkoszulka.
César przerwał i spojrzał na rudą z dziwną miną, która skojarzyła się dziewczynie z powstrzymywaniem śmiechu, a strachem, że i go spotka przymusowy Świngus-dyngus. Mina Avery'ego wyrażała swego rodzaju stoicki spokój. Raye była pewna, że jak spojrzy w jej stronę to mina zmieni się na zaraz-cię-zabije-RAYE. Dziewczyna sięgnęła po chusteczki, przysunęła się do Avery'ego, który zaczął coraz bardziej wyglądać na złego, i zaczęła tykać jego wcześniej krwawiący policzek owymi chusteczkami. Chyba chłopak zauważył, że ta nie planuje niczego złego. Ruda odwróciła się na chwilę, wetknęła różdżkę za włosy, wzięła jałową gazę i zaczęła ją przyklejać na twarz bruneta. Pomijając fakt, że gaza była krzywo przyklejona, Avery wyglądał jak mumia, a Raye chyba zapomniała, że mogła rzucić inne zaklęcia, dziewczyna wyrzuciła ręce w górę.
- Jestem doktorką! - stwierdziła spoglądając na Cassie, która chyba śmiała się z tego całego zdarzenia i nieudolnie chowała twarz za książką.

_________________

Raye Eve Chantal

Karta | Królik | Relacje | Sowa | Pupil | Kufer


Forsaken
I have come for you tonight
Awaken
Look in my eyes and take my hand
avatar
Raye Eve Chantal
PREFEKT RAVENCLAWU

Liczba postów : 251
Galeony : 50
Skąd : Hogsmeade
Multikonta : Cassidy Ainsworth

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #13

Pisanie by Kronikarz on Sro Sie 21, 2013 7:34 pm

Hogwart Express zasuwał z najwyższą możliwą prędkością jaką mógł się poruszać na danych odcinkach trasy. Co rusz mijali jakieś lasy, czy góry z boku, a raz nawet jak ktoś się dobrze przyjrzał, to było widać jezioro na zachodzie. Te widoki zapierały dech w piersiach, a jak ktoś był fotografem z zamiłowania to mógł zrobić przecudne zdjęcia.
Pociąg miał już zdecydowaną większość trasy za sobą i właściwie nawet jechał nieco szybciej niż zwykle. Zanosiło się na to, że uczniowie dojadą trochę szybciej niż o planowanej godzinie. Chociaż w tym pośpiechu może dało się wyczuć pewne podniecenie, szczególnie wśród pierwszorocznych. No i co najważniejsze, skutki ataku łajnobombiarza zostały usunięte, a sam sprawca zniknął gdzieś w którymś z końcowych przedziałów. Nic nie zapowiadało żeby miały nastąpić jakieś zakłócenia podczas jazdy. A jednak...
Zbliżała się godzina 6-sta wieczór. Nagle cały pociąg zaczął zwalniać gdzieś w szczerym polu, gdzie nie było widać nawet w oddali ani jednej chałupy czy żywej duszy. Nie było konkretnie nic, poza jakimiś polami, nie zawsze zagospodarowanymi. W końcu doszło do pełnego zatrzymania się pociągu, co nigdy w historii podróży Hogwart Expressu się nie zdarzyło, a już zwłaszcza w takim miejscu. To nie była normalna sytuacja. Niebo na zewnątrz pociemniało, ale nie było to zwykłe zachmurzenie. Właściwie w ogóle to nie było zachmurzenie w dosłownym tego słowa znaczeniu. W pociągu zgasły wszystkie światła, co budzić mogło grozę wśród podróżujących. Na domiar złego deszcz, który jeszcze godzinę temu zdawał się być ciepłym i letnim, teraz był gęstszy i zimniejszy. Zrobiło się niebywale cicho, choć w przedziałach i na korytarzu dało się słyszeć pomrukiwanie niektórych uczniów. Zaczęło się też robić nienaturalnie zimno...
avatar
Kronikarz
ADMIN

Liczba postów : 513
Galeony : 491

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #13

Pisanie by Avery Nate Rowland on Czw Sie 22, 2013 11:00 am

Rowland z trudem powstrzymywał się przed wyjściem z przedziału. Biała koszula była całkiem mokra, a Raye najwyraźniej bawił ten widok. Chłopak westchnął ciężko. Czasami naprawdę trudno było mu znosić tego typu wybryki. Naprawdę wybaczyłby Raye, gdyby nie wyczerpała na dzisiaj limitu dziwactw.
Ale z drugiej strony przecież zrobiła to z dobrych intencji. Chciała mu pomóc z ranami zostawionymi przez kota, tylko znów zapomniała jak używać różdżki. Przecież byli dobrymi przyjaciółmi...
Odruchowo zacisnął zęby. Rana się otworzyła. Nie chodziło tu jednak bynajmniej o tą na policzku, ale o tą zupełnie niewidoczną, tą którą nosił w sobie.
„Przyjaźń nie istnieje”
Raye pisząc to w liście prawdopodobnie nie zdawała sobie sprawę, jak wielką gafę popełnia. Avery delikatnie jej to wytknął, jednak nie spodziewał się, że dziewczyna to zignoruje.
Skoro przyjaźń dla niej nie istniała, to po co w ogóle łaziła za nim przez te sześć lat?
Cały czas milcząc, odsunął się od rudej, grzecznie dziękując. Zastanawiał się czasami, dlaczego nie potrafi być szczery z ludźmi.
Szczery Avery wstałby teraz, powiedział Raye, co o tym wszystkim myśli, wykrzyczałby Cassie w twarz wszystko co w sobie tłumi i wyszedłby z tego przedziału. Wyszedłby i już nie wrócił.
Ale prawdziwy Avery nigdy by tego nie zrobił. Prawdziwy Avery nie chciał ranić ludzi, tak jak jego ojciec.
César wymienił kilka imion, z których Rowlandowi najbardziej spodobało się Szasta. Postanowił jednak zaczekać z nazwaniem psa aż do spotkania z Sawyer, która pewnie nie dopuści do tego, żeby pies nie trafił w końcu w jej ręce.
Pociąg zaczął zwalniać. Krukon spojrzał w stronę okna, widząc jak niebo pociemniało i w tej samej chwili Hogwart Express całkowicie się zatrzymał, a światło zgasło.
Chłopak wyciągnął różdżkę, mrucząc cicho lumos. Coś było nie tak. Deszcz zaczął głośno bębnić o okno, przerywając panującą w przedziale ciszę.
Avery'ego ogarnęło przeraźliwe zimno. Mokra koszulka potęgowała ten efekt, więc chłopak wstał z siedzenia i przepychając się obok Raye, dotarł do swoich bagaży. Znalazł swoją ukochaną czarną pelerynę i pomarańczowy koc, który – był prawie pewien – należał do Sawyer albo był jednym z nielicznych prezentów od siostry.
Raye zdążyła zająć miejsce przy oknie, więc Avery nie chcąc zaczynać kłótni, usiadł obok niej i założył pelerynę, cały czas drżąc z zimna. Raye na widok koca rozłożonego na kolanach Rowlanda, przysunęła się niezauważalnie, pogwizdując sobie. Odczekała kilka sekund i przybliżyła się ponownie. Spojrzała na niego błagalnym wzrokiem, cały czas przysuwając się. Kiedy praktycznie mogli się zetknąć nosami, Raye padła niespodziewanie głową na jego kolana, wtulając się w pomarańczowy kocyk.
Chłopak pomimo ogarniającego go zimna podniósł głowę Raye i wyjął spod niej kocyk, po czym nakrył dziewczynę.
Przed oczami stanęła mu twarz siostry, która zawsze w takich sytuacjach patrzyła na niego jak na przybysza z obcej planety. Nie mogła zrozumieć skąd u brata ten zmysł kochania i troszczenia się o wszystkich, a przede wszystkim o rude stworzonko. To była jedna z tych cech, które idealnie klasyfikowały go jako przyszłego Uzdrowiciela. Jednak Avery nie widział się już w roli Uzdrowiciela.  Ten zawód wymagał ciągłej opieki nad pacjentami, odpowiedzialności i dojrzałości oraz przede wszystkim umiejętności. Rowland nie miał predyspozycji magicznych do bycia Uzdrowicielem (wszystko byłoby dobrze, gdyby nie zielarstwo!), ale to nie to był główny powód, dla którego nie wybierał dla siebie takiej pracy.
Już kilka lat temu odkrył całkiem nową, wspaniałą pasję, którą dzielił z najlepszym przyjacielem La Burnem. Nie potrafił powiedzieć, co takiego ciągnęło go do smoków, jednak wiedział, że to coś, dla czego warto poświęcić resztę życia, nawet jeśli wiązało się ze sporym ryzykiem.
Oświetlając pomieszczenie różdżką, rozejrzał się w poszukiwaniu psa. Szasta (jak go nazywał w myślach) siedział na kolanach Czarka, wtulając się we właściciela. Diabeł za to skakał po stoliku, przewracając kubki i najwyraźniej ciesząc się z ogarniającej ich ciemności. Morderca należący do Raye zniknął gdzieś pod fotelami wydając z siebie groźne pomruki.
Avery miał wrażenie jakby lodowe igiełki wbijały się w jego ciało. Czuł się nieswojo we własnym ciele. Chłód przyćmiewał mu nawet racjonalne myślenie i nie wiedzieć czemu nastrój chłopaka psuł się bardziej niż zazwyczaj. Teraz to on potrzebował pomocnej dłoni i kogoś takiego jak on sam. Szkoda tylko, że jedyny klon Rowlanda był podobny jedynie z wyglądu i brakowało mu tych cech charakteru, które czyniły z Ava idealny przykład starszego brata.
„Potrzebuję tylko trochę endorfin i czegoś, co rozgrzeje organizm... Wszyscy potrzebują...”
Pogrzebał trochę w plecaku, po czym wyciągnął z niego termos gorącej czekolady, który przygotował sobie na podróż. Rozlał napój do kubeczków, uśmiechając się promiennie do współpasażerów i starając się ukryć fakt, że sam cały czas trzęsie się z zimna.

_________________

Karta | Sowa | Relacje | Pupil | Pamiętnik | Kuferek
avatar
Avery Nate Rowland
PREFEKT NACZELNY

Liczba postów : 206
Galeony : 96
Skąd : Wiltshire

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #13

Pisanie by Raye Eve Chantal on Czw Sie 22, 2013 4:45 pm

Rayne była przerażona. Zaskoczeni? Wątpię.
Dziewczyna była strachliwa. Oprócz strachu przed szyszymorami (i dementorami) miała kilka fobii. Krew, ciemność, samotność i śmierć. Naprawdę była dziewczyną o zajęczym sercu.
Wszystko miało swoją przyczynę. Krew, rany, wypadki, śmierć, szpital, blizny.
Samotność. Tak, Raye bała się być sama. Kłamała, oszukiwała, raniła, udawała tylko po to by ukryć, że i ona potrafi tęsknić i potrzebowała towarzystwa. Diana Reid-Chantal była normalną osobą z wielkimi możliwościami, ale straciła to. Dlaczego? Bo pozwoliła by uczucia wzięły nad nią górę. Miłość ją usidliła, sprawiła, że zamieszkała w Hogsmeade i tam umarła. Dlaczego Raye miałaby powtórzyć ten błąd? Raye ukrywała wszystko a każde uczucia rozbijała na jednostki. Nie ma przyjaźni, jest bezinteresowność, dobroduszność, szczerość i irracjonalne przywiązanie do drugiej osoby bez oczekiwania żadnych korzyści. Nie ma miłości, jest zmysłowość, pociąg (tramwaj?) do ciała drugiej osoby, pożądanie i irracjonalne pragnienie posiadania kogoś na własność. Raye nawet seks potrafiłaby rozbić na testosterony i estrogeny.
Dziewczyna zawsze szuka powodów dla których trzyma z kimś znajomość. Mówi, że ich wykorzystuje, profiluje, poznaje ludzkie zwyczaje. Jeśli nikt nie może jej nic ofiarować to czemu ta miałaby się przywiązać? Przecież nawet w Londynie kokietowała mugoli by poznać ich zwyczaje, dowiedzieć się coś o technologii, medycynie i osiągnięciach technicznych. Po co? By samej potem wymyślić nowy wynalazek stworzony na podstawie tych mugolskich. Ona po prostu się nimi bawiła. Była częściowo hedonistką i takie zachowania zdecydowanie sprawiały jej krótkotrwałą przyjemność.
Jednak była człowiekiem jak każdy. Czuła, walczyła, miała emocje, ukrywała uczucia bądź odsuwała je na bok. Nie mogła ukrywać, że potrzebowała i Rowlanda i La Burna. Bez nich by się ciągle gubiła, traciła rachubę, jej emocje zmieniałyby się jeszcze częściej, aż w końcu doprowadziłaby się do kompletnej autodestrukcji. No bo kto inny przygarnąłby rude stworzenie do siebie i potrafił się nią odpowiednio zaopiekować bez zbędnych pytań? Kto inny wybaczyłby jej zachowanie wiedząc, że tak naprawdę nie jest taka jaką się wydaje na pierwszy rzut oka? To inny przygasiłby Eve i zmusiłby Raye do powrotu na ziemię? No kto?
Chantal bała się gdy zgasło światło. Stało się to tak niespodziewanie, że atak strachu sparaliżował ją. Jej klatka piersiowa przyjęła na siebie lodowy kamień strachu wwiercający się pod skórę aż do serca by zmrozić każdy kawałek ciała nastolatki. Bolało, bolało, bolało. Ból rozchodził się mrożąc żyły i skórę. Serce próbowało kontratakować podwyższając tętno krwi i coraz szybciej brnąć w przymrożone strachem tętnice. Dreszcze przeszły po jej skórze niczym raki ze zmrożonymi nożami zamiast kończyn. Czyjaś niewidzialna ręka zacisnęła się na gardle zmuszając ją do głośniejszych i przyśpieszonych oddechów. Ostatecznie zimno przybiło ją do siedzenia tak, że nie mogła się ruszyć. A wszystko to trwało niecałe pięć sekund podczas których Avery na sekundę wstał tudzież zostawił ją samą, mimo że ta chciała złapać go za szatę i nie pozwolić się zostawić.
Skup się, skup się, skup...
Skupienie się zawsze pomagało. Liczenie oddechów, mówienie, śpiewanie czy cokolwiek co mogło przerwać przerażającą ciszę. Oczy dziewczyny zaszły mgłą i niedaleko było jej do wybuchu płaczu. W Hogwarcie nie było nigdy ani ciemno ani samotnie. Zawsze mogła pójść spać w pokoju wspólnym wpatrując się w kominek z utęsknieniem dnia. Czasami jakiś Krukon nie mógł spać bądź robił zadanie domowe i jej towarzyszył, Morderca czasami przychodził do jej dormitorium wtulając się w jej bok i dając poczucie bezpieczeństwa. Przez ostatni semestr zmieniała się w królika, a wtedy nie musiała długo czekać by ktoś się nią zaopiekował. Hogwart był miejscem do którego zawsze by chętnie wracała i najchętniej cofnęłaby się o ostatnie sześć lat by przeżywać je od nowa. W grupie raźniej.
Raz, dwa, trzy, sześć, pięć...
Z trudem przesunęła się do okna. Wolała siedzieć tam niż w środku przedziału, wtedy łatwiej jest dostrzec ruchy i potwory czające się w ciemności. Potwory z pazurami niczym igły do szycia, wiele gałek ocznych obserwujących dzieci w łóżkach, nogi z wilczymi pazurami szurającymi po ziemi... Minusem posiadania wielkiej wyobraźni było widzenie potworów nawet w wieku siedemnastu lat. Dziewczyna wbiła wzrok w okno, a dokładniej w górną część szyby by zobaczyć jak krople wody spadają na ziemię z nieba. Niczym łzy.
Gdy Avery wrócił z kocem, przerażona Raye nie mogła się oprzeć pokusie by wtulić się do koca. Zapewne poczułaby się o wiele lepiej. Po chwili upadła głową na kolana Avery'ego kręcąc głową na kolanach jakby chciała się bardziej wtulić w koc, który po chwili został zabrany jej spod głowy i wylądował na reszcie jej ciała. Chłopak świecił lumosem, Diabeł bawiąc się kubkami wydawał dziwne dźwięki, które stymulowały umysł dziewczyny wzmagając uczucie przerażenia i pustki. Raye byłaby szczęśliwa gdyby ktokolwiek podszedł i pogłaskał ją po włosach. Nawet gdyby miałby być to ta cholera Scythe. Jednak gdyby światło wróciło to ruda ugryzłaby taką osobę w palce. Nie przepadała gdy ktokolwiek ją dotykał  czy macał jej włosy bez pozwolenia. Teraz byłaby wdzięczna choćby za potrząśnięcie by tylko mogła się ocknąć, wybić z tego strachu. Chantal powoli odpływała. Patrzyła w ciemność swymi oczami z rozszerzonymi źrenicami do granic możliwości, ze strachem i pustką w duszy. Czuła, że lepiej byłoby gdyby nie było jej w ogóle. Pomyślała o matce, która opowiadała jej bajki przed snem gdy się bała. Pomyślała, że już jej nigdy nie zobaczy, chyba, że na starych fotografiach. Nigdy więcej nie usłyszy dźwięków z pianina babci będących jak miód dla uszu, które nie słyszą nic prócz głośnych sapnięć i dźwięku kropel wody uderzających o szybę. Nigdy więcej...
Ocknęła się na ułamek sekundy gdy Rowland wciskał jej kubek z gorącą czekoladą. Mimo posiadania peleryny wciąż się trząsł, a ona to doskonale czuła. Powoli wstała i wzięła kubek do trzęsącej się ręki. Kocyk rozwinęła jeszcze bardziej po czym zarzuciła także na plecy chłopaka. Kubek złapała oburącz i powoli piła. Chłopak zawsze był przygotowany na każdy wypadek losowy. Czekolada, herbata... A ona jedynie wzięła kawę po irlandzku. Było jej głupio i to strasznie, nawet na jej niemożliwie bladą z przerażenie skórę wlazł rumieniec. Czasami była tak strasznie nieporadna... Nagle jej wzrok przykuło coś innego. Szyba oblazła szronem, a przecież było lato...
Lato...
Ale nie było lata, bo było...
Zimno...
... tak strasznie zimno. A kubek z czekoladą był tak strasznie ciepły, przyjemny, aromatyczny. Raye zrobiłaby wiele by móc jeszcze chwile rozkoszować się tym ciepłem, które jakby przeganiało strach u lód oszraniający serce dziewczynki, jednakże nie było jej to dane.

_________________

Raye Eve Chantal

Karta | Królik | Relacje | Sowa | Pupil | Kufer


Forsaken
I have come for you tonight
Awaken
Look in my eyes and take my hand
avatar
Raye Eve Chantal
PREFEKT RAVENCLAWU

Liczba postów : 251
Galeony : 50
Skąd : Hogsmeade
Multikonta : Cassidy Ainsworth

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #13

Pisanie by Kronikarz on Pią Sie 23, 2013 7:04 am

Wydawać by się mogło, że przedział oznaczony numerem trzynastym jest najbardziej pechowym przedziałem w całym pociągu. Nic bardziej mylnego. Kobieta jeżdżąca z wózkiem i smakołykami na nim nie zauważyła przemycanego pieska rasy Husky, co jego opiekunowie przyjęli ze znaczną ulgą. W przeciwnym razie musieliby go gdzieś oddać, albo do schroniska, albo w jakieś inne, lepsze ręce. A przecież to oni się nim zajmowali, praktycznie od małego można powiedzieć. Pewnie by im serce się zacisnęło gdyby musieli oddać go, ale na szczęście robić tego nie musieli.
W tym momencie jednak musieli znaleźć jakiś cudowny sposób by się ogrzać, bo chłód w pociągu osiągał niewyobrażalne rozmiary. Co prawda sople z lodów im nie wisiały w nosie, ale na pewno mogli trząść się z zimna. A piesek Husky przebudził się jakby przeczuwał co się dzieje. Zaczął się trząść, a nawet szczeknął dwa razy i zaczął piszczeć. Skoczył nagle i schował się za Raye widząc jak okno jest pokrywane przez lód. Do pociągu wsiadło kilku Dementorów z Azkabanu, lecz oni tego wiedzieć nie mogli, gdyż siedzieli w przedziale. Jeden z Dementorów, zbliżał się do ich przedziału.
avatar
Kronikarz
ADMIN

Liczba postów : 513
Galeony : 491

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #13

Pisanie by Avery Nate Rowland on Pią Sie 23, 2013 8:37 pm

Czekolada i koc zrobiły swoje, więc Avery czuł się odrobinę lepiej. A to oznaczało trzeźwiejsze myślenie i lepszy podgląd sytuacji.
Hogwart Express tak samo jak Błędny Rycerz czy samochody Ministerstwa był magicznym pojazdem, który kursował między Londynem, a Hogsmeade od niepamiętnych czasów. Jednak co najważniejsze pociąg w czasie tej trasy nigdy się nie zatrzymywał.
Avery próbował skojarzyć fakty. Pogorszenie pogody, przeraźliwe zimno, nagły postój pociągu, szron na szybie pod koniec lata, wyłączone światło. Jego wzrok padł na leżący na stole numer Proroka Codziennego.
„Więźniowie na wolności”
Dopadła go straszna myśl. A co jeśli Lestrange i Black przejęli pociąg?!
Avery szczelniej okrył dziewczynę kocem, przy okazji obejmując ją ramieniem i przyciągając do siebie. Szasta wcisnął się między nich i trącił swoim zimnym nosem właściciela.
Wszyscy siedzieli w ciszy, popijając gorącą czekoladę. Avery wraz z Césarem wyjrzeli na korytarz, jednak nie dowiedzieli się zbyt wiele. Mogli jedynie pognać uczniaków do przedziałów i trochę uspokoić.
Chłopak wcisnął się z powrotem na siedzenie prawie zgniatając Raye, która tak jak poprzednio podzieliła się z nim kocem. Nagle Szasta leżący na fotelu przebudził się i zaczął się trząść. Szczeknął dwa razy i cicho popiskując schował się za rudą. Okno pokryło się lodem, a atmosfera w przedziale zrobiła się dziwnie ciężka i nieprzyjemna.
Było przeraźliwie zimno i teraz nawet Diabeł ukrył się gdzieś w plecaku, najwyraźniej nie ciesząc się tak z panujących wokół egipskich ciemności. Zapadła cisza.
Avery czuł jak ogarnia go uczucie beznadziei. Miał wrażenie, że już kiedyś był w takiej sytuacji, że już kiedyś odczuwał coś podobnego. Umysł nasuwał wspomnienia związane z ojcem, te najgorsze, między innymi dzień, w którym Regulusa zabrano do Azkabanu.
Chłód. Przeraźliwy chłód.
To nie było zwykłe uczucie zimna. Zimno połączone ze strachem, z uczuciem paniki, z tymi najgorszymi wspomnieniami, bez jakiejkolwiek dobrej myśli...
Avery nigdy nie panikował. To była jego cecha rozpoznawcza - bycie przygotowanym na każdą sytuację. Nie wiedział czemu, cały czas miał przed oczami sylwetkę ojca w otoczeniu... czegoś. Ciemne istoty, o których na pewno czytał. Wykaz książek, których Avery jeszcze nie przeczytał był zbyt krótki, by mógł pominąć te stworzenia.
Ruda wyglądała na przerażoną. Tak bardzo chciał jej pomóc, pocieszyć ją jakoś czy chociaż przytulić, ale nie potrafił się nawet ruszyć. Czuł jakby opuszczało go całe szczęście.
Nagle dotarło do niego skąd zna to uczucie.
Doskonale pamiętał dzień, w którym jego ojca zabierali do Azkabanu. Macocha powiedziała mu wtedy, że Regulus jest teraz w okropnym miejscu, z którego jeszcze nikomu nie udało się uciec i że jako jego syn, Avery też kiedyś tam trafi. Chłopak jeszcze nie wiedział czym jest Azkaban, więc kolejne miesiące wertował książki, starając się znaleźć o tym jak najwięcej informacji. Właśnie wtedy pierwszy raz natknął się na pojęcie „dementor”.
Dementorzy. Ciemne sylwetki wysysające z ludzi ich najpiękniejsze wspomnienia i pozostawiający tylko uczucie pustki i beznadziei.
Miał ochotę zakrzyknąć „Eureka!”. Na malutką chwilę wstąpiła w niego radość związana ze swoim odkryciem.
Dementorzy w pociągu. Co mogli robić w pociągu...
Avery mógł sobie wyobrazić jak trybiki w jego mózgu pracują na przyspieszonych obrotach. Analizował każdy fakt i każdy szczegół. Skoro wersja z napadem Bellatrix i Blacka odpada, dementorzy mogli oznaczać, że Ministerstwo usilnie przeszukuje każdy fragment czarodziejskiego światka. Nawet Hogwart Express.
- To bez sensu... - wymamrotał do siebie.
W tej samej chwili poczuł jak ręce Raye silniej go oplatają i zsuwa się z siedzenia. Wraz z rudą padł na podłogę przedziału lądując pod stolikiem. Dziewczyna mówiła coś do siebie niezrozumiale, a Avery po raz pierwszy w życiu nie miał pojęcia co robić. Uczucie pustki wypełniło go w całości i nie miał nawet siły podnieść się i wrócić na siedzenie.
Czuł, że zbliża się coś złego.

_________________

Karta | Sowa | Relacje | Pupil | Pamiętnik | Kuferek
avatar
Avery Nate Rowland
PREFEKT NACZELNY

Liczba postów : 206
Galeony : 96
Skąd : Wiltshire

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: Przedział #13

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach